Strona główna » Ukradł czy pożyczył? O nietypowym działaniu duńskiego artysty

Ukradł czy pożyczył? O nietypowym działaniu duńskiego artysty

Dyskusja o zawodzie artysty i poziomie jego zarobków jest równie stara co sama profesja. Walka artystek i artystów o godne zarobki budzi wśród społeczeństwa ambiwalentne reakcje. Jedni solidaryzują się z twórcami, inni nazywają ich darmozjadami. Równie kontrowersyjne okazują się zarówno wycena prac artystycznych sztuki, jak i samo nadawanie działaniom i artefaktom rangi dzieła sztuki. W końcówce września nagłówkami portali informacyjnych zawładnął Jens Haaning, o którym media pisały „artysta, który ukradł pieniądze i nazwał to sztuką”. Czy słusznie?

Jans Haaning
Muzeum Sztuki Nowoczesnej Kunsten w Aalborg, fot. wikipedia.org, CC BY-SA 3.0

Jens Haaning jest duńskim artystą konceptualnym mieszkającym i tworzącym w Kopenhadze. Jego prace znajdują się w zbiorach Aarhus Kunstmuseum oraz w prywatnych kolekcjach. Najczęściej porusza się w obrębie sztuki krytycznej, podejmując tematy demokracji, kapitalizmu, rasizmu i społecznych nierówności. Najbardziej znanymi z jego prac są „An Average Danish Annual Income” i „An Average Austrian Year Income”, w których porównuje średnie roczne dochody Duńczyków i Austriaków. Mają one formę dwóch białych płócien, do których przymocowane są banknoty w ilości odpowiadającej przychodom obywatela danego kraju. Te właśnie prace Haaning miał zaktualizować i odtworzyć na zlecenie Muzeum Sztuki Współczesnej Kunsten z Aalborg. W tym celu instytucja przekazała artyście ponad 72 tysiące euro. 

W przewidzianym terminie do muzeum dotarły zamówione dzieła. Jednak, gdy rozpakowano pakunki okazało się, że płótna są puste – nie było na nich banknotów. Haaning poinformował kuratora wystawy, że po namyśle zmienił zdanie co do reprodukcji prac. Postanowił stworzyć nowe dzieło, które opatrzył tytułem „Take the money and run”, czyli „Weź pieniądze i uciekaj”. Pracownicy muzeum nie mogli wyjść ze zdziwienia na widok białych płócien. Wezwano więc dyrektora Lasse Andersona by zdecydował, co w tej sytuacji zrobić. Jak mówi sam Anderson, na widok „Take the money and run” jego pierwszą reakcją był śmiech. Tłumaczył, że Jens Haaning znany jest z krytycznych i aktywistycznych prac zabarwionych ironicznym poczuciem humoru.

Gdy opadły pierwsze emocje, zaczęto zastanawiać się, co tak naprawdę stało się z pieniężnym depozytem. Zapytany o sprawę Haaning tak pisze w swoim oświadczeniu:

Pomysłem stojącym za oryginalnymi pracami było pokazanie, jak można wykorzystać średnią roczną pensję do porównania wartości pracy między krajami Unii Europejskiej. Przez zmianę tytułu pracy na „Weź pieniądze i uciekaj” stawiam pytania o prawa artystów i warunki ich by wypracować bardziej sprawiedliwe normy w branży artystycznej

Artysta przekonuje, że obowiązkiem artystów – ale i nas wszystkich – jest stałe przyglądanie się strukturom, w których funkcjonujemy. Niezależnie czy chodzi o pracę czy życie prywatne. Zwraca uwagę na prekaryjny charakter pracy kreatywnej – brak stabilności, ochrony zdrowotnej, socjalnej i niskie płace. 

Lasse Anderson przyznaje, że faktycznie prace nie są tym na co się umawiali. Jednak wciąż podkreśla świeżość i humor nowego dzieła. Mając to na uwadze, postanowił na razie nie wszczynać żadnych działań w tej sprawie. Jak sam mówi, Haaning pieniędzy nie ukradł. Podpisany przez niego kontrakt zakłada zwrot pieniędzy po zakończeniu wystawy. Dopiero wtedy – jeśli gotówka nie wróci – muzeum podejmie znaczące kroki zmuszające artystę do wywiązania się z kontraktu.

Wygląda na to, że media jako widły przedstawiły co najwyżej małe grabie. Bezpośrednio zaangażowani w sprawę Duńczycy zdają się podchodzić do niej z dużo większym dystansem niż większość dziennikarzy z innych krajów i kontynentów. Źródła tej przesadnej narracji o „artyście-złodzieju” możemy szukać w chęci generowania chwytliwych i „klikalnych” nagłówków lub braku poczucia humoru. Nie wiem, które wytłumaczenie jest bardziej przygnębiające. Zachęcam więc do pielęgnowania w sobie duńskiego hygge i patrzenia sztuce w oczy, by od czasu do czasu dostrzec jej przekorne mrugnięcia.

Ukradł czy pożyczył? O nietypowym działaniu duńskiego artysty
Ida Sielska

Mediatorka sztuki, artystka wizualna. Ukończyła z wyróżnieniem Mediację Sztuki na Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu, gdzie przez trzy lata pełniła funkcję wiceprzewodniczącej Samorządu Studenckiego. Autorka tekstów, kuratorka wystaw młodych twórców, realizatorka warsztatów o sztuce i zajęć kreatywnych dla dorosłych i dzieci.


    Chcesz dowiedzieć się więcej o sztuce?

    Zapisz się na nasz newsletter i bądź na bieżąco

    Wyrażam Administratorowi Danych - Goldenmark Center Sp. z o.o. (nr KRS 0000534748) - zgodę na:

    przesyłanie mi za pomocą środków komunikacji elektronicznej informacji handlowych.

    wykorzystywanie telekomunikacyjnych urządzeń końcowych i automatycznych systemów wywołujących (np. telefon, smartphone, laptop, tablet, komputer, smartwatch itp.) w celu marketingu bezpośredniego.