Przejdź do treści
Strona główna » Finansowa pierwsza liga. Ile zarobiły kluby na zapleczu Ekstraklasy?

Finansowa pierwsza liga. Ile zarobiły kluby na zapleczu Ekstraklasy?

Ponad 100 mln złotych wyniosły w 2017 roku łączne przychody operacyjne klubów grających w piłkarskiej 1 Lidze – wynika z raportu Deloitte. To pięć razy mniej niż przychody zespołów w Ekstraklasie. Najwięcej spośród pierwszoligowców zarobił GKS Katowice.

Tegoroczny raport „1 Liga finansowa” jest pierwszą edycją analizy przygotowanej przez firmę doradczą Deloitte, we współpracy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, Pierwszą Ligą Piłkarską oraz klubami 1 Ligi. Raport przedstawia przychody klubów piłkarskich uczestniczących w rozgrywkach w sezonie 2017/2018 za rok kalendarzowy 2017.

Łączne przychody osiągnięte przez kluby 1 Ligi z działalności operacyjnej, bez uwzględnienia transferów, wyniosły w 2017 roku 106,6 mln zł. Drużyny z czołowej piątki rankingu wygenerowały niespełna połowę tej kwoty. Z kolei pierwsza trójka może pochwalić się przychodami zbliżonymi do klubów z dolnej części Ekstraklasy, pod kątem finansowym pokazuje to potencjał na awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce – komentuje Marcin Diakonowicz, lider Sports Business Group Deloitte.

Najwyższą kwotę z działalności sportowej odnotował klub, który nieprzerwanie od 2008 roku występuje w 1 Lidze, czyli GKS Katowice. W 2017 roku przychody GKS sięgnęły 12,4 mln zł. Większość tej kwoty – bo aż 90 proc. – stanowią przychody komercyjne (czyli wpływy od miasta Katowice, z umów sponsorskich, reklam, sprzedaży koszulek, pamiątek klubowych itd.). Drugie miejsce zajął Górnik Łęczna, który osiągnął przychody na poziomie 10,7 mln złotych.

Klub z Łęcznej swoją wysoką pozycję zawdzięcza występom w Ekstraklasie w sezonie 2016/2017, po którym spadł do 1 Ligi. Na ostatnim miejscu na podium znalazła się Miedź Legnica z przychodami na poziomie 9,7 mln zł., która swój potencjał biznesowy połączyła ze sportowym, osiągając awans do wyższej ligi – zaznacza Przemysław Zawadzki, ekspert Sports Business Group Deloitte.

fot. Deloitte

Kto zarobił najwięcej na transferach?

Raport Deloitte zawiera również informacje dotyczące przychodów klubów 1 Ligi z tytułu transferów. W ubiegłym roku wyniosły one 5,42 mln zł, w tym 1,88 mln zł na rynku zagranicznym. W 2017 roku najwięcej ze wszystkich zespołów 1 Ligi na transferach zarobił Górnik Łęczna – 2,08 mln zł, z czego 1,24 mln zł na transferach zagranicznych.

Należy jednak pamiętać, że jedną rundę w 2017 roku, klub z Łęcznej grał w Ekstraklasie, stąd wartość jego piłkarzy była wyższa. Podobna sytuacja dotyczy Ruchu Chorzów, który również rok temu występował w najwyższej klasie rozgrywkowej i osiągnął przychody z tytułu transferów na poziomie 911 tys. zł, w tym 643 tys. zł na rynku zagranicznym. Na drugim miejscu, pod względem transferów krajowych uplasowało się Zagłębie Sosnowiec, którego łączne przychody w tym obszarze wyniosły 779 tys. złotych – wyliczają autorzy zestawienia.

fot. Deloitte

Ekstraklasa pięć razy bogatsza

Porównując najnowszą publikację z raportem poświęconym Ekstraklasie, wychodzi na to, że łączne przychody klubów 1 Ligi w 2017 roku stanowiły 1/5 przychodów klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej w tym samym okresie. Zdecydowana przewaga klubów z wyższej ligi widoczna jest w każdej z kategorii przychodów.

Jak tłumaczą autorzy raportu, wynika to przede wszystkim z uczestnictwa czołowych zespołów z Ekstraklasy w europejskich pucharach, a także znacząco wyższych przychodach z tytułu transmisji meczów. Przypominają, że zdecydowana większość (82 proc.) przychodów klubów 1 Ligi pochodzi z umów komercyjnych. W Ekstraklasie natomiast, połowę łącznej kwoty (51 proc.) stanowią przychody z transmisji i sprzedaży biletów.

Raport pokazuje, jak naprawdę funkcjonują pierwszoligowe kluby w aspekcie biznesowym. Skoro 82 proc. przychodów ma źródło komercyjne, to znaczy, że osoby zarządzające klubami dobrze radzą sobie na rynku i rozumieją, jak ważne jest pozyskiwanie środków na rozwój. Dla całej polskiej piłki ważne jest to, by zaplecze było silne, dynamiczne i realizowało swe zadania – podkreśla Martyna Pajączek, prezes zarządu Pierwszej Ligi Piłkarskiej i członek zarządu PZPN.

fot. Deloitte

W 1 Lidze spada frekwencja

Jak podkreślają autorzy raportu, wysoka frekwencja na meczach piłkarskich jest jednym z kluczowych czynników sukcesu sportowego i finansowego klubów piłkarskich.

Kluby mocnych lig zachodnich generują przychody z dnia meczowego wynoszące kilkanaście procent łącznych przychodów. Podobnie w Ekstraklasie przychody z dnia meczowego stanowią istotny procent przychodów. Pełne trybuny na meczach piłkarskich dają bezpośrednie korzyści w postaci większych wpływów z biletów, jak również korzyści niemierzalne takie jak wzrost wartości marki – tłumaczą.

Sezon 2017/2018 pod względem frekwencji w 1 Lidze okazał się nieco gorszy od poprzedniego, który był rekordowy. Średnio mecze pierwszoligowców oglądało 2 244 widzów, co jest wynikiem o 13 proc. niższym niż w sezonie 2016/2017.

Największą frekwencją minionego sezonu może pochwalić się Ruch Chorzów. Stadion przy ulicy Cichej gromadził średnio podczas meczu 4 629 kibiców, czyli o 28 proc. mniej niż w poprzednim sezonie. Wpływ na to z pewnością miał spadek Ruchu z Ekstraklasy, w której chorzowianie grali w sezonie 2016/2017 – mówi Łukasz Linek, ekspert Sports Business Group Deloitte.

Dobra frekwencja Ruchu przełożyła się na najwyższy wśród pierwszoligowców przychód z dnia meczu. Poza chorzowianami jeszcze dwa kluby mogły pochwalić się frekwencją przekraczającą 4 tysiące osób na mecz. To Podbeskidzie Bielsko-Biała (4 275) oraz GKS Tychy (4 140).

Podobnie jak w przypadku lidera frekwencji również pozostałe kluby podium zanotowały wysokie wpływy z tytułu dnia meczu. Nie trudno więc o wniosek, że wysoka frekwencja przekłada się na wpływy do klubowej kasy – tłumaczą w Deloitte.

Zdecydowanie najniższą frekwencję w sezonie 2017/2018 uzyskały kluby z Bytowa oraz Niepołomic. Mecze Puszczy średnio oglądało 754 kibiców, Bytovi natomiast jeszcze mniej – 619.

Oba kluby utrzymały się w 1 Lidze, więc w kolejnym sezonie frekwencja jest jednym z kluczowych czynników, które powinny poprawić – dodają eksperci.

fot. Deloitte

Płace wyższe niż przychody

Jak wynika z raportu, wynagrodzenia stanowią największą grupę kosztów w klubach piłkarskich.

Przyjmuje się, że optymalny poziom wynagrodzeń w stosunku do przychodów powinien wynosić 60 procent – tłumaczą eksperci.

W przypadku 1 Ligi piłkarskiej kluby o zbliżonym do optymalnego poziomie wskaźnika wynagrodzeń to Stal Mielec, GKS Katowice oraz Raków Częstochowa. Z kolei kluby notujące niski poziom tego wskaźnika to MKS Chojniczanka oraz Wigry Suwałki.

Do grona klubów, które wydatkami na wynagrodzenia przekraczają optymalny poziom wskaźnika wynagrodzeń należą: Stomil Olsztyn, Miedź Legnica, Pogoń Siedlce, Chrobry Głogów, Odra Opole, GKS Tychy, Górnik Łęczna, Bytovia Bytów oraz Puszcza Niepołomice.

– Wskaźnik na tym poziomie jest pierwszym poważnym ostrzeżeniem przed kłopotami, które mogą wyniknąć z takiego stosunku wynagrodzeń do przychodów – podkreślają w Deloitte.

A cztery drużyny, w których koszty wynagrodzeń przewyższały poziom uzyskanych przychodów, to Zagłębie Sosnowiec, Podbeskidzie Bielsko Biała, Ruch Chorzów oraz Olimpia Grudziądz.

Taka polityka wynagrodzeń jest niemożliwa do utrzymania w dłuższym czasie funkcjonowania klubu – zaznaczają autorzy raportu.

fot. Deloitte

foto główne: jarmoluk, pixabay.com, CC0