Analiza rynku złota: Poznamy prawdę o amerykańskiej gospodarce

Umacniające się w minionym tygodniu euro po wypowiedziach przedstawicieli EBC przełożyło się na lepsze nastroje wśród kupujących złoto. Szlachetny kruszec zyskał niemal procent. Rynek wycenia obecnie uncję na około 1255 dolarów.

Miniony tydzień był właściwie jedynym wzrostowym w miesiącu. W całym listopadzie, posiadacze złota stracili niemal 7 procent i był to najgorszy miesiąc od czerwca, kiedy uncja wykreśliła dwuletnie minima. Negatywnie na notowania kruszcu wpływała sytuacja na giełdach. Inwestorzy zamiast złota, wybierali bardziej ryzykowne akcje. Dzięki temu, najważniejsze przy Wall Street indeksy S&P500 i Dow Jones urosły odpowiednio 2 i niemal 3 procent, wyznaczając w ostatnich dniach historyczne rekordy. Tym, co skłoniło do zakupu papierów firm, były stosunkowo dobre dane z amerykańskiej gospodarki oraz oczekiwania, że Rezerwa Federalna przedłuży program luzowania ilościowego przynajmniej do końca pierwszego kwartału przyszłego roku.

Inwestujący wciąż jednak wątpią w poprawiającą się kondycję gospodarki USA, czego obraz mieliśmy na początku tygodnia. Złoto w tym dniu zyskało ponad 20 dolarów na uncji, a zaczęło drożeć właśnie po publikacji danych zza Oceanu. Krajowe Stowarzyszenie Agentów Nieruchomości dostarczyło raport o tamtejszym rynku wtórnym. Okazało się, że liczba zawartych - ale jeszcze nie sfinalizowanych - umów sprzedaży domów i mieszkań spadła miesiąc do miesiąca o 0,6 proc., względem oczekiwań na poziomie plus 1,3 procent. Było to czwarty spadek z rzędu - miesiąc temu suma zawartych transakcji była mniejsza o 4,6 procent. Wskaźnik publikowany przez Stowarzyszenie ma wartość prognostyczną i na jego podstawie można szacować faktyczny poziom sprzedaży domów. Podpisanie umowy poprzedza bowiem dokonanie transakcji o około 4 tygodnie. Dane potwierdzają więc zadyszkę na amerykańskim rynku nieruchomości. Nie tylko wtórnym. Również liczba sprzedanych nowych domów jest właściwie na tym samym poziomie, co rok temu.

Testem dla amerykańskiej gospodarki był też black friday, czyli dzień gigantycznych wyprzedaży po Święcie Dziękczynienia. Mieszkańcy USA tradycyjnie w tym dniu szturmowali sklepy w poszukiwaniu prezentów na zbliżające się święta. Szacuje się, że w czarny piątek zostawiają w sklepach połowę kwoty przeznaczonej na ten cel. Rozrzutność Amerykanów to bardzo ważny wskaźnik, bowiem konsumpcja stanowi więcej niż 70 procent produktu krajowego brutto.

Obecnie wydaje się, że z kondycją gospodarstw domowych nie jest najlepiej. Wyniki sprzedaży podały już niektóre, mniej renomowane firmy. Na przykład z raportu chicagowskiego ShopperTrak wynika, że klienci zostawili w sklepach zaledwie 2,3 procent więcej pieniędzy, niż przed rokiem i jest to najsłabszy wynik od kryzysowego 2009. Choć pełen obraz black friday poznamy dopiero w nadchodzących dniach, to ich zarys nakreśliła już ostatnia publikacja Conference Board. Indeks zaufania konsumentów wyniósł 70,4 pkt., czyli o dwa punkty mniej, niż miesiąc wcześniej. Konsumenci niechętnie pozbywają się oszczędności, ponieważ mimo nieco lepszych wskaźników ekonomicznych, wciąż obawiają się o pracę. Listopadowy wynik sugeruje więc, że tegoroczne święta w USA będą stosunkowo skromne.

Wojciech Kaźmierczak