Indeks nastrojów na rynku złota [grudzień]: im bliżej dna, tym lepiej?

Inwestorzy na rynku złota nie oczekiwali od Świętego Mikołaja prezentów. Nie chcieli nawet złota. Zależało im tylko na tym, aby najcenniejszy z kruszców był jak najtańszy. Patrząc na grudniowy odczyt Indeksu Nastroju Inwestorów Rynku Złota, jest to jedyny racjonalny wniosek, jaki można wyciągnąć.

Entuzjazm, wynikający ze spadającej ceny złota, widać wśród inwestorów już drugi miesiąc z rzędu. Podobna sytuacja miała miejsce w listopadzie, kiedy to wraz ze spadkiem wartości złota, rosła liczba osób pozytywnie patrzących w przyszłość. Paradoks? Być może. Ale tylko na pierwszy rzut oka.

Inwestorzy biorący udział w badaniu prowadzonym przez portal Rynekzlota24.pl, ewidentnie są z takiego obrotu spraw zadowoleni. Wszystko wskazuje na to, że dość dobrze oceniają i odnajdują się w aktualnej sytuacji nie tylko na rynku złota, ale i w jego najbliższym sąsiedztwie, oraz w segmentach, które bezpośrednio na cenę złota wpływają. Ważne jednak jest jedno, kluczowe założenie – inwestycje w złoto traktują najprawdopodobniej długoterminowo i jako zabezpieczenie na inne (gorsze?) czasy.

Promocja z pewnością nie będzie trwała wiecznie

Koniec roku nie miał szansy być okresem, w którym mogliśmy oczekiwać odwrócenia kierunku w jakim podąża kurs złota. Popyt konsumpcyjny, napędzany przede wszystkim świątecznym pędem za prezentami, wśród których z pewnością wiele było złotej biżuterii czy złotych monet kolekcjonerskich, nie był w stanie silniej wesprzeć odbicia ceny złota od dna. Dno, przynajmniej na jakiś czas, wyznaczone zostało na poziomie 1188 dolarów. A to dla wielu z nas już cena, w której naprawdę warto zastanowić się nad kupnem złota, najlepiej żywego.

Co przyniesie Nowy Rok? Cudów raczej nie należy się spodziewać, bo też nie ma do tego podstaw. Co jednak stoi na przeszkodzie, aby wobec ewidentnego końca polskiego II filaru, właśnie złoto potraktować jako swego rodzaju zabezpieczenie emerytalne? Pomysł wart przynajmniej wstępnej analizy.

Indeks: paradoks plus euforia = zakupy?

Drugi miesiąc z rzędu INIRZ wskazuje na rosnący optymizm wśród inwestorów, wobec spadającej ceny złota. I podobnie jak miało to miejsce w listopadzie, pozostaje jedynie zastanowić się, czy ów entuzjazm wynika z pragnienia jeszcze głębszych spadków, co z pewnością determinowałoby większe zakupy, czy jest to raczej oznaka euforii, że najgorsze jest już za nami.

Indeks oczywiście nie oddaje pełnego obrazu sytuacji i nie odzwierciedla nastrojów wszystkich uczestników rynku złota. Trudno jednak przejść obojętnie wobec powyższych danych – 70 procent osób, które wzięło udział w ankiecie, pozytywnie oceniało atmosferę na rynku pod koniec roku. Z drugiej strony, na samym początku grudnia i w kilku kolejnych dniach, kiedy to kurs złota lekko odbijał, pozytywnie nastawionych było tylko 40 procent. Chwilowa utrata wiary w dalsze spadki? Być może, bo entuzjazm wystrzelił dopiero wtedy, kiedy złoto sięgnęło poziomów bliskich czerwcowych minimów.

Złoto oddało negatywne emocje

Aktualna cena złota jest przede wszystkim odbiciem wielu negatywnych emocji, które temu rynkowi towarzyszyły przez ostatnie miesiące (szczególnie te, poprzedzające przecenę złota), a także naturalną koleją rzeczy, która dotyka wszystkie inne rynki – akcji, nieruchomości czy walut. Liczne podejrzenia o przewartościowanie kruszcu i jego nie dostosowaną do rzeczywistych warunków cenę w sytuacji, w której kurs bił rekordy zdrowego rozsądku, odbiły się czkawką. Co jednak można powiedzieć dziś, kiedy złoto jest tak tanie, że w niektórych kopalniach na świecie jego wydobywanie mija się z celem, pogrążając rachunek ekonomiczny wielu firm?

Prawdę mówiąc, dziwić się można już tylko tym, którzy obecnym stanem rzeczy są naprawdę zaskoczeni. Każdy walor, niezależnie od sektora, sytuacji na rynku, danych marko, nastrojów inwestorów, czy mniej lub bardziej poważnych przepowiedni polityków (a i oni na wiele obszarów mają swoimi słowami niestety wpływ), musi przejść stan swego rodzaju „katharsis”, czyli oczyszczenia. W innym wypadku nie byłoby chętnych zainteresowanych kupnem danego dobra. I dokładnie tak dzieje się ze złotem.

Odczyt Indeksu Nastrojów Inwestorów Rynku Złota przyniósł z Nowym Rokiem sporo entuzjazmu. Nam wszystkim, będącym czynnymi uczestnikami tego rynku pozostaje wierzyć, że jest to entuzjazm, którego fundamentem jest zdrowy rozsądek, wsparty racjonalnym podejściem do inwestowania w złoto, które w dzisiejszych czasach powinno się raczej traktować jako inwestycję długoterminową. Być może nawet miejsce dzisiejszych OFE, które rząd skazał (niesłusznie) na banicję, zastąpić powinny Mennice...?

Dobrego roku, wyłącznie trafnych inwestycji, przede wszystkim jednak cen walorów, które będą odpowiednie dla aktualnego stanu naszych portfeli.

 

Szymon Matuszyński