Dobry początek roku dla złota. Czy to zwiastun lepszych czasów?

Mimo nie najlepszych nastrojów, a przede wszystkim mało optymistycznych prognoz analityków, złoto od początku nowego roku radzi sobie całkiem nieźle. Czy to zapowiedź odwrócenia fatalnego trendu, czy tylko chwilowe odbicie, przed jeszcze głębszymi spadkami?

 

Jeśli do sytuacji na rynku najcenniejszego z kruszców mielibyśmy odnieść się wyłącznie na podstawie wydarzeń, z którymi mamy do czynienia na przestrzeni ostatnich kilkunastu godzin, rzeczywiście można by zaryzykować tezę, że jest szansa na bardziej zdecydowane odbicie kursu złota.

Nieśmiałe rekordy ostatnich tygodni

Dziś kosztuje ono ok. 1245 dolarów za uncję, co jest najwyższym poziomem nie tylko od początku roku, ale i od przeszło dwóch miesięcy. Lekki powiew entuzjazmu wśród inwestorów tego metalu szlachetnego jest też wynikiem gorszy nastrój na światowych giełdach, które zareagowały nerwowo no coś, co było co prawda oczekiwane, jednak mimo wszystko, dało się inwestorom we znaki.

Mowa oczywiście o amerykańskim Fed i środowej decyzji o dalszym ograniczaniu programu skupu obligacji. Wszyscy spodziewali się takiego ruchu banku centralnego, a mimo to, informacja o powolnym zakręcaniu kurka z pieniędzmi (bo tak proces ów trzeba nazwać), może nie zatrzęsła rynkami, ale wprowadziła sporo niepewności i nerwów.

W tym momencie znów należałoby się pochylić nad coraz częściej zadawanym pytaniem: „skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle?”, oczywiście w odniesieniu do sytuacji w globalnej gospodarce (ze szczególnym uwzględnieniem amerykańskiej) i reakcjach giełd. Złoto wydaje się być teraz nieco w cieniu, co nie znaczy, że pozostaje bez wpływu na wydarzenia na innych rynkach.

Odkryj ponownie produkty ze słynnej Rand Refinery

Koniec QE3 będzie jednocześnie końcem hossy?

Coraz częściej zaczynamy dochodzić do wniosku, że giełdowa hossa była swego rodzaju złudzeniem (choć oczywiście inwestorzy swoje zarobili). Głównie dlatego, że jej podstawowym fundamentem było właśnie drukowanie przez Fed dolarów. Czy cel w tym wypadku uświęcił środki? Czy zbyt beztroskie momentami pobudzanie gospodarki „dopingiem”, miało naprawdę szansę pchnąć ją na ścieżkę stabilnego wzrostu? Przypominało to trochę leczenie poważniejszego przeziębienia pyralginą. Owszem, objawy ustępowały, ale pyralgina w żadnym stopniu nie niwelowała przyczyn przeziębienia i nie rozwiązywała problemu.

Wskaźniki makro rzeczywiście drgnęły. Pytanie jednak jest inne – czy aby na pewno dane dotyczące wzrostu gospodarczego oddają rzeczywisty obraz sytuacji? Znów wydajemy się wierzyć bezgranicznie pojawiającym się mainstreamowych mediach opiniom, że „świat wychodzi z kryzysu i będzie już tylko lepiej”, które często opierają się jedynie na suchych liczbach, nie popartych głębszą analizą przyczynowo-skutkową.

Poczekajmy jednak jeszcze kilkanaście miesięcy. Popatrzmy, jak w dłuższej perspektywie zachowywać się będą rynki finansowe, szczególnie w odniesieniu do ostatecznego zakończenia programu QE3, który trwać przecież w nieskończoność nie może.

Złoto czeka na swoją szansę

Być może to właśnie sytuacja na rynku złota jest swego rodzaju prognostykiem tego, co może wydarzyć się w najbliższym czasie na wszystkich rynkach finansowych. Kurs złota ma już za sobą najgorszy od ćwierćwiecza okres. Nieśmiały wzrost wartości tego kruszcu jest wynikiem z jednej strony decyzji o ograniczaniu programu QE3, natomiast z drugiej, przekonania części inwestorów o coraz większym sensie i zasadności lokowania środków w walor tani, o wciąż silnych fundamentach i perspektywiczny.

Ewentualny koniec hossy na Wall Street to zresztą nie jedyny czynnik, który w najbliższym czasie może mieć wpływ na sytuację na rynku złota. Drugim są pogłębiające się problemy rynków wschodzących i kondycja walut tych krajów. A kłopoty w pędził je nikt inny, jak amerykański Fed. Kapitał zaczyna powoli z stamtąd odpływać, a waluty są w coraz gorszej kondycji w stosunku do amerykańskiego dolara, który sam w najlepszej formie ostatnio nie jest (za co konsekwencję ponosi znów amerykański bank centralny).

Rzeczywiście globalna perspektywa robi się mało entuzjastyczna, co oczywiście wzmacnia wizję lepszych czasów dla rynku złota. Niezwykle ważne będą najbliższe miesiące i kolejne decyzje Fed-u. I choć prognozy analityków na ten rok nie są dla złota zbyt przychylne (rzeczywiście spektakularny wzrostów spodziewać się nie należy), to przeczekanie najbliższych kwartałów znacznie powyżej zeszłorocznych minimów oraz nieco w cieniu innych wydarzeń, może rynkowi złota pomóc w odzyskaniu przynajmniej części zaufania, które niewątpliwie straciło w 2013 roku, ale także wiele miesięcy wcześniej.

Szymon Matuszyński

Szymon Matuszyński