Analiza rynku złota: Kurs odbił się od poziomu 1350 dolarów. Kiedy kolejny atak?

Około pięciu dolarów na uncji, czyli mniej niż procent stracili w ubiegłym tygodniu posiadacze złota. Mimo że skala zmian wydaje się niewielka, to w trakcie ostatnich sesji mieliśmy do czynienia z prawdziwą huśtawką nastrojów, a wszystko za sprawą Europejskiego Banku Centralnego i najnowszych danych z amerykańskiego rynku pracy. Tymczasem rozpoczynający się tydzień przynosi niewielkie osłabienie kursu, głównie przez doniesienia z Chin.

 

Zgodnie ze wcześniejszymi oczekiwaniami, kurs złota w ubiegłym tygodniu zatrzymał się na linii 1350 dolarów za uncję. Ten poziom już dwukrotnie w ciągu ostatnich miesięcy powstrzymał metal przed dalszymi wzrostami - po raz pierwszy w czerwcu, a potem w październiku 2013 roku. Tym razem szanse na przebicie tego oporu wydają się jednak większe, głównie za sprawą układu wykresu. Podczas ostatniej próby, notowania metalu wykreślały podręcznikową formację RGR, w której osiągnięcie właśnie pułapu 1350 dolarów zwiastowało rychły spadek. Wciąż jednak techniczny opór jest sporo powyżej aktualnego kursu - rynek wycenia uncję na poziomie 1330 dolarów.

Przystąp do Klubu Goldenmark

Wydarzeniem minionego tygodnia była decyzja Europejskiego Banku Centralnego - Rada Dyrektorów pozostawiła główną stopę w strefie euro bez zmian, na poziomie 0,25 proc, zostawiając równocześnie depozytową w wysokości 0 proc. Większa część rynku spodziewała się takiego scenariusza, głównie za sprawą publikowanych w minionych tygodniach danych z krajów Wspólnoty. Choć nie wskazywały on na zbliżający się rozkwit, tylko raczej na przerwanie spadków koniunktury, to EBC wydłużył sobie czas na obserwację rynku przed ewentualną zmianą lub interwencją.

O jakich danych mowa? Przede wszystkim inflacji, która mierzona wskaźnikiem HICP, utrzymała się na poziomie plus 0,8 proc. w ujęciu rocznym, wobec nieco niższych oczekiwań ekonomistów. Po drugie, zmiana sprzedaży detalicznej w styczniu, która w ujęciu miesięcznym wzrosła o 1,6 proc., czyli znacznie więcej od wcześniejszych szacunków. Dopełnieniem tego obrazu były nieco lepsze od oczekiwań finalne wskaźniki PMI dla przemysłu i usług, które wyniosły odpowiednio 53,2 i 52,6 punktu. W analizowanym okresie gorzej (czyli niżej) wypadł tylko wskaźnik PPI, mierzący inflację w przemyśle strefy.

Zamów szablę z darmową przesyłką i darmowym zwrotem

Decyzja EBC i późniejsza konferencja prasowa Mario Draghi’ego (podczas której między innymi podniósł prognozę wzrostu PKB w strefie do 1,5 proc. w 2014 roku) znacząco umocniły euro wobec dolara, a co za tym idzie - podrożało również złoto. Chwilami za uncję trzeba było płacić więcej niż 1350 dolarów. Następny dzień przyniósł jednak sporą korektę. Posiadacze złota oddali cały zysk, wręcz z nawiązką - uncja spadła w okolice linii 1330 dolarów.

Przyczyną pogorszenia nastrojów była publikacja na temat amerykańskiego rynku pracy. Zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wzrosła ze 129 tysięcy (po korekcie, wcześniej było plus 113 tys.) aż do 175 tysięcy, względem oczekiwań na poziomie 150 tysięcy. Dane zostały odebrane przez rynek jako ważny argument za zacieśnianiem polityki monetarnej w USA, a więc zapowiedź dalszej kontynuacji wychodzenia z programu QE3. Rynek zignorował za to publikowaną przez Departament Pracy stopę bezrobocia w USA, która nieznacznie wzrosła z 6,6 do 6,7 procent.

Nowy tydzień rozpoczyna się od niewielkiej, sięgającej pół procent korekty na złocie. Przyczyn takiego zachowania inwestorów należy się upatrywać w weekendowej publikacji z Chin - eksport Państwa Środka nieoczekiwanie spadł o ponad 18 procent w ujęciu rocznym, podczas gdy szacowano około 6-proc. wzrost. Nieznacznie powiększył się za to import, co w sumie spowodowało deficyt w wysokości niemal 23 miliardów dolarów. Mimo że gorszy wynik to w dużej mierze efekt przypadającego na analizowany okres Nowego Roku Księżycowego, to dane z Chin bardzo zawiodły. Reakcję widać też na rynku miedzi - notowania surowca przebijają dołek z lipca 2013 roku i zbliżają się do wartości najniższych od niemal czterech lat.

Wojciech Kaźmierczak