Analiza: Huśtawka nastrojów przez EBC

Mniej niż 10 dolarów na uncji, czyli poniżej procenta zyskali w minionym tygodniu posiadacze złota. Słabe były zwłaszcza pierwsze dni handlu, a przyczyną okazały się posiedzenie i konferencja Europejskiego Banku Centralnego. Inwestorzy odrobili stratę w piątek, po publikacji Departamentu Pracy USA. Rynek wycenia obecnie uncję na poziomie 1300 dolarów.

Wydarzeniem minionego tygodnia było posiedzenie, a później konferencja EBC w sprawie polityki monetarnej w strefie euro. Zgodnie z oczekiwaniom, Mario Draghi zdecydował się pozostawić stopy procentowe na obecnym poziomie - główną 0,25 proc., zaś depozytową równe zero. Padły też trzy zapowiedzi: po pierwsze, koszt pieniądza pozostanie na obecnym lub niższym poziomem jeszcze przez długi czas. Po drugie, bank nie wyklucza dalszego luzowania polityki pieniężnej. Po trzecie, obecna polityka pozostanie na tyle długo, na ile będzie to konieczne. Draghi przyznał też, że sporą część dyskusji zajął temat możliwości wprowadzenia ujemnych stóp procentowych. Innymi słowy - nic nowego.

Rada Dyrektorów właściwie nie zmieniła swojego kursu, jednak podczas konferencji prasowej padły słowa, które przeceniły euro, a co za tym poszło - nieznacznie również złoto. Draghi przyznał bowiem, że podczas spotkania omawiany był temat wprowadzania niestandardowych narzędzi polityki monetarnej. Dodał też, że członkowie EBC są w kwestii wprowadzenia QE jednogłośni, o ile zajdzie taka potrzeba. Wszystko to w celu redukcji ryzyka pojawienia się deflacji w strefie euro - wskaźniki CPI i PPI od miesięcy są niebezpiecznie w pobliżu kreski.

Warto jednak dodać, że ekonomiści właściwie nie dyskutowali o żadnych szczegółach ewentualnego programu - wynika z późniejszej wypowiedzi Vitora Constancio, wiceszefa banku. Nie wiadomo również, czy EBC miałby kupować obligacje rządowe, czy może aktywa prywatne. Wszystko więc wskazuje, że Mario Draghi w pewnym stopniu chce powtórzyć scenariusz z OMT (rzecz jasna nie chodzi o problemy z niemieckim trybunałem konstytucyjnym), czyli osiągnąć zakładany cel wykorzystując jedynie słowa, a nie wydając ani jednego euro. Wydaje się, że strategia już działa - podczas i po konferencji waluta Wspólnoty znacząco się osłabiła, tymczasem słabsze euro to szansa na wzrost cen.

Warto w tym kontekście przypomnieć o poprzednim spotkaniu Draghi’ego z dziennikarzami. W połowie minionego miesiąca szef banku przyznał, że kurs euro ma coraz większy wpływ na stabilność cen w strefie. Z kolei dalsze wzmocnienie może okazać się w konsekwencji szkodliwe. Był to pierwszy raz, kiedy Draghi przyjął takie stanowisko - do tej pory utrzymywał, że kursy rynkowe nie są tematem dla EBC. Słowa - i tylko słowa - wywołały znaczną przecenę euro wobec dolara.

Poprawa sytuacji na rynku nastąpiła w piątek, po publikacji Departamentu Pracy USA. Urząd podał, że stopa bezrobocia - wbrew oczekiwaniom - utrzymała się na poziomie 6,7 proc., zamiast nieznacznie spaść. Gorsze od rynkowych szacunków okazały się dane na temat zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, która w marcu wyniosła 192 tysiące, wobec 197 tysięcy w lutym i oczekiwanym 200 tysięcy.

Wojciech Kaźmierczak