INIRZ [kwiecień]: inwestorzy tracą wiarę w złoto?

Czy to święta, czy być może perspektywa zbliżającego się długiego weekend? Czy jednak twarde dane płynące ze danych makro i zielony kolor dominujący na parkietach za oceanem? W kwietniu kurs złota cechował się dość dużą zmiennością, co niestety przełożyło się na nastroje panujące na całym rynku.

Miesiąc rozpoczął się od obiecujących wzrostów, kurs przebił nawet poziom 1325 dolarów za uncję. Taki rozwój sytuacji nie pozostał bez wpływu na nastroje inwestorów – jedynie 12 procent z nich oceniało, że sytuacja w najbliższym czasie się pogorszy. Niestety okazało się, że tym razem to właśnie ta mniejsza grupa miała rację. W ciągu tygodnia złoto straciło 50 dolarów i do dziś na horyzoncie nie widać szansy na trwałą poprawę atmosfery.

Rynek złota znalazł się w impasie. Wciąż brak w otoczeniu najcenniejszego z kruszców wyraźnych sygnałów zarówno do ruchów w dół, jak i niestety w górę. Z jednej strony mamy do czynienia ze „zbiorami” złota przez największe gospodarki świata, które jednak same nie są w stanie pociągnąć ceny złota w górę. Nawet jeśli zakupy złota i dalsze przemieszczanie się tego metalu na wschód byłoby jeszcze większe, to i tak ewentualny wzrost ceny złota tłumiłby dane makro płynące do nas zza oceanu oraz trwająca hossa na amerykańskiej giełdzie.

W kwietniu uczestnicy rynku złota wydawali się dostrzegać te zależności, tracą wiarę w złoto. Końcówka kwietnia była na rynku najsłabsza w całym miesiącu, a 1-go maja kurs spadł nawet poniżej psychologicznej bariery 1285 dolarów. Odsetek negatywnie nastawionych inwestorów przekroczył 30 procent, ubywało także tych pozytywnie patrzących w przyszłość.

Jakie nastroje będą panować na rynku w najbliższym czasie? Wiele wskazuje na to, że nie ulegną one znaczącej poprawie – przede wszystkim ze względu na brak widocznych podstaw do wzrostu ceny złota.

Sytuacja na wschodzie Europy, choć wciąż napięta, nie powoduje póki co zamieszania na rynkach, które ewentualnie mogłoby wpłynąć na rynek złota. Z drugiej strony wciąż bardzo wiele mówi się o przeszacowanych wycenach spółek na Wall Street, ale spodziewanego od dłuższego czasu krachu jakoś na horyzoncie nie widać. Dochodzą do tego obiecujące dane marko nie tylko ze Stanów, ale także z niektórych gospodarek Europejskich.

Na pierwszy rzut oka globalna gospodarka odżywa, choć ta teza jest przez wielu analityków kwestionowana. Przede wszystkim dlatego, że fundamentami ożywienia gospodarki w Stanach było pompowanie w nią drukowanych pieniędzy. O tym, że jest to rozwiązanie ryzykowne, nie trzeba nikogo specjalnie przekonywać – pytanie, czy zastrzyk ten był na tyle silny, żeby zadziałał jak lekarstwo, a nie jak pyralgina, która poprawę daje wyłącznie doraźną.

Inwestorzy czynnie uczestniczący wydarzeniach na rynku złota doskonale zdają sobie z tego sprawę, oczekując na dalszy rozwój wypadków. Na co powinni zwracać szczególną uwagę? Czynników, które kształtują cenę złota mamy bardzo wiele. Jednak do najważniejszych z nich w najbliższym czasie będą należeć z pewnością dwa (w krótkim terminie) – dane marko dotyczące stopy bezrobocia oraz inflacji w Stanach Zjednoczonych (co determinuje dalsze losy programu QE3) oraz sytuacja na amerykańskiej giełdzie. Jeśli nastąpią nagłe i daleko idące zmiany, kurs, a także nastroje inwestorów na rynku złota na pewno ulegną zmianie. Jak bardzo, to już zależeć będzie od skali korekty na giełdzie. Bo też nie mamy żadnej pewności, że jeśli korekta nastąpi, a będzie krótkoterminowa, zachwieje poprawiającymi się wskaźnikami.

Szymon Matuszyński

Inwestycje od A do Z - POBIERZ PDF

Szymon Matuszyński