Lepsze złoto w garści niż udziały w złotych funduszach

21 maja zasoby największego opartego o cenę złota funduszu ETF zanotowały najniższy poziom od grudnia 2008 r. Dla inwestorów instytucjonalnych, którzy zarabiają na zmianach ceny, będzie to sygnał „odwrotu” od złota. Inaczej interpretują to kupujący złoto fizyczne. Złoto z funduszy ETF musi bowiem gdzieś trafić, a od dłuższego czasu przeciera ono jeden główny szlak prowadzący na wschód.

W poprzednim artykule zwróciłem uwagę na wyhamowanie odpływu złota z funduszy ETF, które było szczególnie zauważalne w marcu. Wtedy też przełożyło się na mniejsze wielkości eksportu z Wielkiej Brytanii do Szwajcarii oraz ze Szwajcarii do Hongkongu. Warto jednak podkreślić, że mimo zwolnienia tempa tego odpływu, stan posiadania największego z funduszy, SPDR Gold Trust, był we wtorek najniższy od grudnia 2008 r.

21 maja w skarbcach ETF w Londynie znajdowało się bowiem 780,188 ton złota. Największa część tego spadku przypada na ubiegły rok, kiedy skarbce opuściły 552 ton królewskiego kruszcu (z 1350 do 798 ton). W pierwszym kwartale 2014 r, kiedy cena złota stopniowo wzrastała, rósł też stan posiadania złota przez SPDR Gold Trust. W marcu cena osiągnęła lokalne maksimum (ok. 1380 dolarów za uncję), które było najwyższą ceną od sześciu miesięcy. W tym samym miesiącu SPDR miał w swoich skarbcach największą ilość złota w tym roku.

Przystąp do Klubu Goldenmark

Koniec marca to powrót ceny w okolice poziomu 1300 dolarów za uncję. Wtedy też zaczęła się ponowna stopniowa wyprzedaż zasobów złota z ETFów. Kiedy stopniały one do najniższego od grudnia 2008 r. poziomu, serwis Bloomberg, a w Polsce Puls Biznesu opublikowały artykuły sugerujące nieopłacalność inwestycji w złoto. „Nie ma żadnych fundamentalnych podstaw do inwestowania w złoto. Stan gospodarki się poprawia, więc złoto traci swój walor bezpiecznej przystani” – uważa James Cordier, założyciel Optionsellers.com z Tampa na Florydzie.

W ostatnich trzydziestu dniach cena złota ustabilizowała się na tyle, że był to najmniej zmienny okres od ponad roku. Wahała się ona w przedziale 44 dolarów za uncję. Cordier uważa, że do końca roku cena spadnie jeszcze do 1150 dolarów za uncję. Podobne prognozy stawia Goldman Sachs, wg którego cena spadnie do 1050 dolarów za uncję.

Strzeż się fałszywych doradców

Prognozy Goldman Sachs mają jednak to do siebie, że często służą zachęceniu do kupna, kiedy sam Goldman zamierza ustawić się po drugiej stronie transakcji. Natomiast sprzedaż doradzają, gdy cena znajduje się w okresowym dołku, a w niedługim czasie następuje wybicie w górę. Osoby, które idą za takimi radami, nie robią najlepszego interesu. Pod drugiej stronie znajduje się Goldman Sachs, który zyskuje na działaniach przeciwnych do zalecanych przez siebie. Tak było np. w kwietniu ubiegłego roku, kiedy Goldman rekomendował sprzedaż złota, a sam w drugim kwartale zrobił największe zakupy (3,7 mln udziałów), korzystając na spadku cen.

Diamenty od A do Z - pobierz darmowy ebook

Dla osób prywatnych, które są zainteresowane zakupem złota, inwestowanie z krótkim horyzontem czasowym w produkty oparte o kurs złota nie jest najlepszym rozwiązaniem. Na krótkim dystansie inwestorzy instytucjonalni mają nad nimi przewagę. Dysponują większym kapitałem, który mogą wykorzystywać do wpływania na cenę złota. Z tej perspektywy nie interesuje ich za bardzo to, jaka będzie cena za 5-10 lat, bo zyskują głównie na okresowych zmianach ceny.

Złoto w garści

Zupełnie inne podejście powinny mieć osoby, które szukają w złocie zabezpieczenia swojego kapitału. Dla nich zmiany ceny w krótkim okresie nie są tak istotne. Okresowe spadki są za to dobrą okazją do zakupu po niższej cenie i warto na nie „polować”, ale wyższa cena nie powinna odstraszać od zakupu, jeśli planujemy przechowywać nasz majątek w ten sposób przez 5-10 lat. W takim okresie początkowa różnica kilkudziesięciu dolarów na uncji nie decyduje o tym, czy ten sposób lokowania kapitału jest rentowny, wpływa jednak na poziom tej rentowności. W 2004 r. różnica między najniższą a najwyższą ceną (390 i 450 dolarów za uncję) wynosiła 60 dolarów. Na dziś jest to różnica między zyskiem w wysokości 333 procent a 289 procent.

Takie podejście jest popularne na wschodzie naszego globu. Tamtejsze kultury cenią sobie przechowywanie majątku w kruszcu. I to właśnie głównie do Chin wędruje złoto, które opuszcza londyńskie skarbce funduszy ETF (Złoty szlak prowadzi na wschód, Popyt w Azji coraz większy, kto go zaspokoi?). Dla Azjatów informacja o malejących zasobach funduszy ETF nie jest więc ani zaskoczeniem ani sygnałem do odwrotu. Korzystają oni bowiem z tej dodatkowej podaży, dzięki której zgłaszany przez nich popyt nie przekłada się jeszcze na znacznie wyższą cenę złota.

Grzegorz Jaeger