Czy lokowanie w złoto w dzisiejszych czasach jest ryzykowne?

„Oczywiście że nie!” - chciałoby odpowiedzieć wielu z nas. Niestety rzeczywistość takiej możliwości nam nie daje, ponieważ niezależnie od warunków panujących na rynkach i w gospodarce, lokowanie środków w jakikolwiek instrument finansowy czy surowiec obarczone jest ryzykiem. W tym również w złoto.

Należy wyraźnie podkreślić, że i trzymanie oszczędności “w skarpecie”, czy nawet w domowym sejfie jest ryzykowne. I nie chodzi wyłącznie o kwestie związane z zagrożeniami jakie niesie ze sobą życie (kradzieże, pożary, itd.), a o makroekonomiczne otoczenie, które wartość trzymanej w domowym sejfie złotówki weryfikuje choćby wskaźnik inflacji.

Wykształćmy w sobie nawyk lokowania w złoto

Choć o najcenniejszym z kruszców mówi się w Polsce coraz więcej, to wciąż wśród Polaków brak jest nawyku lokowania złoto. Wielu z nas weszło w posiadanie kruszcu bardziej z przypadku (okazjonalny prezent), niż świadomie podjęło decyzję o zakupie sztabki, czy złotej monety. Czasem stajemy się nieświadomymi posiadaczami złota, kupując jednostki funduszy inwestycyjnych, które cześć środków lokują na rynkach metali szlachetnych. Choć akurat moda na fundusze inwestycyjne, niezależnie od ich strukturalnej konstrukcji minęła, a seria spektakularnych spadków wyostrzyła czujność wszystkich grup inwestorów, w tym również tych inwestujących indywidualnie.

Tymczasem złoto, szczególnie przy dzisiejszych cenach, wydaje się być doskonałym materiałem stanowiącym fundament domowego skarbca zabezpieczającego przede wszystkim bardziej odległą przyszłość. Ile procentowo tego złota powinno być? To wszystko zależy od każdego z nas – naszych priorytetów, długoterminowych celów i elastyczności portfela, która w zależności od ilości posiadanego kruszcu, może być bardzo różna.

Super-hossy na horyzoncie nie widać

Czasy spektakularnych rekordów na rynkach funduszy inwestycyjnych, czy surowców minęły. (pomijając rynek akcji). Może nie bezpowrotnie, jednak będzie musiało upłynąć jeszcze wiele wody w Odrze, zanim znów, niezależnie od tego w co zainwestujemy pieniądze, będziemy mogli liczyć na zyski o wiele wyższe niż aktualny poziom inflacji.

Dlaczego więc złoto może stanowić tak dobry fundament i rozwiązanie do lokowania gromadzonych w pocie czoła środków? Przecież jego wartość spadła tylko w ciągu ostatniego roku o ponad 6-procent, nie wspominając o wcześniejszych spadkach?

Kronika Galla Anonima z darmową przesyłką za pobraniem

Aby wyczerpująco odpowiedzieć na to pytanie, warto cofnąć się przede wszystkim o kilkanaście lat (a nawet kilkadziesiąt) i zobaczyć jak kształtował się kurs złota oraz odnieść to do zmieniającej się w sytuacji w globalnej gospodarce.

We wrześniu 2000 roku, co dziś wydaje się nieprawdopodobne, złoto kosztowało 250 dolarów. Po drodze zanotowaliśmy rekord na poziomie 1920 dolarów oraz spektakularny spadek ceny kruszcu na przełomie 2012 i 2013 roku. Mimo takich zawirowań złoto wciąż pozostaje rozwiązaniem stabilnym, szczególnie spoglądając w przyszłość w długim terminie i analizując sytuację w globalnej gospodarce i poziom zadłużenia wielu krajów na całym świecie.

Oczywiście sceptycy powiedzą: ”Przecież globalna gospodarka staje na nogi, złoto nie będzie drożeć”. Owszem, ale nie zapominajmy o tym, że fundamentami owego ożywienia są drukowane pieniądze wpompowane w rynek, których pozytywne oddziaływanie na gospodarkę porównywane jest do pyralginy, która leczy objawy, a nie przyczyny. A choroba zadłużenia nie jest leczona właściwie nigdzie. Bez odpowiednich reform, w tym również w kraju nad Wisłą, nawet mocne odbicie gospodarki nie poprawi z dnia na dzień fatalnej sytuacji jeśli chodzi o dług publiczny, który w wielu krajach na świecie już dawno przekroczył granice zdrowego rozsądku (w tym gronie Polska nie wypada najgorzej, ale powodów do optymizmu niestety nie mamy).

Kolejnym powodem, dla którego warto myśleć o złocie w kontekście długoterminowego lokowania środków jest coraz mniejsza jego ilość w stosunku do światowego popytu oraz rosnące koszty jego wydobycia. Złota na świecie jest co prawda jeszcze sporo, jednak aktualne warunki ekonomiczne, w tym także nie najwyższa cena złota powodują, że sięganie po coraz trudniej dostępne złoża staje się kompletnie nieopłacalne. I to mimo postępu technicznego.

Trzecim koronnym argumentem, który co prawda nie napawa optymizmem, jest nieprzewidywalność czasów w jakich przyszło nam żyć. Co rusz światową opinią publiczną i rynkami finansowymi wstrząsają doniesienia o przeróżnych, mniejszych i większych konfliktach, wśród których niestety sporo jest tych zbrojnych. Libia, wcześniej Tunezja i Egipt, a w końcu kryzys wokół Krymu pokazały, że jest jeszcze na świecie bardzo wiele ognisk zapalnych, które w mgnieniu oka mogą zachwiać światowym pokojem.

Nam pozostaje wierzyć, że cena złota będzie co prawda rosła, ale powodem tych wzrostów nie będzie akurat ostatni, wspomniany wyżej czynnik.

Szymon Matuszyński