Dnia Dziecka na rynku złota raczej nie było

Kurs złota spadł znacznie poniżej 1300 dolarów za uncję, co wzbudziło zaskoczenie wielu analityków, którzy wobec nie najlepszych danych napływających z amerykańskiej gospodarki, spodziewali się lekkiego wzrostu wartości tego kruszcu. Co więc dzieje się takiego, że złoto nie może się od dwóch miesięcy wydobyć się z dołka?

Jedynym optymistycznym aspektem wynikającym z tej sytuacji, jest informacja dla wszystkich, którzy swoim pociechom chcą na Dzień Dziecka kupić coś ze złota, które jest ostatnio wyjątkowo tanie (1250 USD za uncję). Jednak poważnie odnosząc się do sytuacji, trudno w krótszym terminie pokusić się o optymistyczne prognozy, tym bardziej, że zjawisko swego rodzaju paradoksu nie dotyczy tylko rynku złota.

Układ sił w globalnej gospodarce modyfikuje się sam?

Taki wniosek nasuwa się, gdy przyglądamy się wydarzeniom, z jakimi mamy ostatnio do czynienia zarówno na rynkach, jak i we wpływającej na nie sytuacji geopolitycznej. Rynek złota szans na wzrosty upatrywał w zaostrzającym się konflikcie na wschodzie Europy. Kilka fatalnych dla moskiewskiej giełdy sesji jednak nie wystarczyło, aby można było mówić o poważniejszych konsekwencjach. Mało tego, sytuacja w Rosji i na Ukrainie w obecnej chwili wydaje się wcale na rynek złota nie wpływać, tym bardziej, że Władimir Putin zaakceptował wyniki wyborów prezydenckich. Swoje pięć groszy dołożył z pewnością Barack Obama, który nieco złagodził ton w dyskusji z Moskwą.

Gorsze dane dotyczące kondycji amerykańskiej gospodarki zupełnie nie wypłynęły na sytuację na amerykańskiej giełdzie, która paliwo do wzrostów sama zaczęła już sobie generować. O planowanym krachu nikt na Wall Street słyszeć nie chce, a ostatni tydzień maja był tam wręcz doskonały (najlepszy w trakcie całego miesiąca).

Wobec takich argumentów złoto nie miało żadnych szans zyskać na wartości. Szczególnie, że według opublikowanych przez World Gold Council danych popyt na złoto w I kwartale 2014 roku zmienił się w odniesieniu do analogicznego okresu rok temu nieznacznie, a właściwie nie zmienił się w ogóle. Dokładnie dwanaście miesięcy temu popyt wyniósł 1077 ton. W tym roku – 1074 ton.

Popyt na złoto w I kwartale 2014 (źródło: World Gold Council)

Diamenty od A do Z - pobierz darmowy ebook

Na uwagę zasługuje jednak fakt, że w I kwartale 2014 roku mieliśmy do czynienia z rekordowym popytem na złoto wykorzystywanym do produkcji biżuterii. 571 ton to najlepszy wynik od 2005 roku, co tylko potwierdza tezę, że są sektory, które aktualnie niską cenę złota potrafią doskonale wykorzystać.

Wyczekiwanie na dalszy rozwój sytuacji

Jednak sama złota biżuteria całego rynku złota nie dźwignie. Rekordowy popyt w tym sektorze to zdecydowanie za mało, żeby dać rynkowi złota impuls do wzrostów. Już nawet nie silniejszych, ale jakichkolwiek. Z czym mamy więc do czynienia? Brakiem zaufania inwestorów do złota, czy raczej ze stagnacją, która determinowana jest niezdecydowaniem wynikającym z oczekiwania na dalszy rozwój sytuacji. Wszystko wskazuje, że jednak z tym drugim.

Złoto, szczególnie przy dzisiejszych poziomach, jest walorem niezwykle perspektywicznym. Ale przede wszystkim dla tych, którzy bardziej niż o inwestowaniu, myślą o lokowaniu kapitału. 1250 dolarów za uncję to znów poziom „promocyjny”, przy którym warto pomyśleć o złocie w trakcie budowania, bądź modyfikowania np. swojego portfela emerytalnego.

Póki co, na horyzoncie nie widać w krótkim terminie argumentów przemawiających za zdecydowanymi wzrostami na złocie. Giełdy wciąż mają się całkiem przyzwoicie, a entuzjazmu inwestorów nie zmąciły nawet gorsze od oczekiwanych dane z amerykańskiej gospodarki. Te z kolei, zamiast dać szansę kursowi złota na lekkie odbicie, przyczyniły się pośrednio do dalszych spadków.

Jak długo tkwić będziemy w takim impasie? Wiele wskazuje na to, że przynajmniej do momentu odwrócenia się trendu na amerykańskim parkiecie lub potwierdzenia, że gorsze dane dotyczące np. amerykańskiego PKB to nie wypadek przy pracy, a sygnał, że jednak nie wszystko jest tak, jak powinno i że program QE3 nie przyniósł tak dobrych rezultatów jak oczekiwali tego analitycy i inwestorzy.

Szymon Matuszyński

 

Szymon Matuszyński