Legendy złotem pisane cz. 2

Od zarania dziejów ludzkość fascynował blask złota i możliwości, które daje bogactwo. Dowodem w naszym kręgu kulturowym są choćby mity o królu Midasie i wyprawie Argonautów po Złote Runo, choć akurat ten pierwszy jest bardziej przypowieścią ostrzegającą przed nadmierną chciwością. Także platońska legenda o Atlantydzie opisuje ten mityczny kontynent jako opływający w złoto i diamenty.

Zatopione statki i pirackie skarby

Odkrycie Ameryki zupełnie zmieniło krajobraz polityczny i gospodarczy ówczesnego świata. Z nowego kontynentu hiszpańskie statki zaczęły zwozić tony złota, a przede wszystkim srebra. Zbudowało to potęgę Hiszpanii i wywołało hiperinflację w Europie Zachodniej, bo nagły napływ kruszców wywarł efekt porównywalny z dodrukiem pieniądza.

Powolne, obładowane cennymi kruszcami statki były wymarzonym celem dla piratów, zwłaszcza z rywalizującej z Hiszpanami Wielkiej Brytanii. Kiedy w XVII w. Brytyjczycy złamali dominację Hiszpanów w Nowym Świecie także im zaczęli zagrażać piraci.

Jednym z najsłynniejszych był Edward Teach zwany „Czarnobrodym”. Jego efektowna, ale krótka kariera piracka przypadała na lata 1716-1718. Zginął w walce z okrętem brytyjskim. Zasłynął kompletną pogardą dla niebezpieczeństwa oraz wkładaniem płonących lontów pod kapelusz w czasie walki.

Według legendy Czarnobrody ukrył i zakopał gdzieś skarb na wyspie. Pirackie skarby rozpaliły masową wyobraźnię, począwszy od powieści „Wsypa Skarbów” aż po filmową serię „Piraci z Karaibów”. Jednak historycy studzą zapał. Piraci raczej nie zakopywali skarbów. Częściej przepuszczali je błyskawicznie w tawernach, burdelach i szulerniach. Jedynie William Kidd zakopał część swojej zdobyczy, ale ten skarb został wydobyty i posłużył jako dowód na jego procesie.
Znacznie realniejszym celem są zatopione statki ze złotem. Przez kilka stuleci wiele poszło na dno z ładowniami wypełnionymi kruszcami. Częściowo był to efekt nieostrożności piratów, czasami wybuchów ładunku prochu, najczęściej jednak sprawcą były sztormy. Dziś wielu entuzjastów żyje z odnajdowania i eksploracji tych podwodnych skarbów.

Zaginiona Kopalnia Dutchmana

To jedna z najpopularniejszych amerykańskich legend. Badacze wyróżnili aż 62 wersje tej historii. Opowiada o „Dutchmanie”, czyli Holendrze. Jednak w XIX w. Amerykanie nazywali tak Niemców (zapewne od niemieckiego „Deutsche” czyli „Niemiec”). Bohater opowieści najczęściej nazywany jest Jacob Waltz, choć pojawiają się różne warianty jego nazwiska, a czasem otrzymuje towarzysza. W większości wersji Waltz odkrywa kopalnię złota w Arizonie, na której zbija majątek, a jej lokalizację trzyma w tajemnicy aż do śmierci.

Merchants Feed Error: This is not a valid RSS 2.0 Feed

Pojawiają się też inne wątki: Apacze, którzy wskazują drogę do kopalni lub przeszkadzają Waltzowi oraz żołnierze konfederacji, którzy natykają się na żyłę złota. Badacze sugerują, że źródłem legendy jest historia rodziny Peralta, która w latach 60-tych XIX w. posiadała prywatną kopalnię złota w Kalifornii.

Do dziś Zaginionej Kopalni rocznie szuka mniej lub bardziej intensywnie ok. 8 tys. osób, jednak badacze przekonują, że historia jest raczej skarbem ze względu na możliwość badania podań mieszkańców Dzikiego Zachodu niż jako drogowskaz do złota.

Zatopione złoto Stalina

W 1942 r. w Murmański na okręt HMS Edinburgh załadowano 5 ton tajemniczego ładunku w nieoznaczonych skrzyniach. Jedna z nich otworzyła się podczas wnoszenia na pokład i okazało się, że zawiera sztaby złota. Złoto miało być zapłatą za pomoc amerykańską w ramach umowy land-lease, która zapewniała transporty dla krajów walczących z nazistowskimi Niemcami.

W czasie transportu HMS Edinburgh z nieznanych przyczyn odłączył się od swojego konwoju i storpedowany przez U-bota zatonął. Udało się uratować załogę, ale nie ładunek. Okręt spoczął na dnie. Transport był ubezpieczony, więc 2/3 stało się własnością sowieckiego ubezpieczyciela, 1/3 brytyjskiego.

Wydobycie transportu przez lata było blokowane. Udało się dopiero w latach 80-tych. Na czele zespołu znalazł się kompletnie nieznany człowiek znikąd Keith Jessop, a w jego skład weszło wielu „fachowców” tak ze strony amerykańskiej jak brytyjskiej. Ładunek wydobyto i podobno podzielono między ubezpieczycieli z 10% prowizją dla Jessopa, ale poza jedną sztabką nigdy go nie pokazano. Oczywiście to woda na młyn dla miłośników teorii spiskowych, zwłaszcza że Jessop ni z tego ni z owego uzyskał dostęp do tajnych akt admiralicji, niespodziewaną zgodę sowietów, a po wszystkim zniknął ze sceny.

Czy na okręcie faktycznie było tylko złoto? Tego się już pewnie nie dowiemy.

Złoto Hitlera

Działania III Rzeszy w czasie II wojny światowej to jeden z największych, o ile nie największy zinstytucjonalizowany rabunek w dziejach ludzkości. Niemcy rabowali głównie dzieła sztuki oraz złoto.

Początkowo głównym źródłem złota były rezerwy z krajów okupowanych. Narodowy Bank Polski jako jeden z nielicznych zdołał ewakuować swoje zasoby za granicę. Reszta była zwożona do Banku Rzeszy, który przetapiał je w sygnowane przez siebie sztabki z datą… 1938. Chodziło o ukrycie tego rabunku.

Potem głównym źródłem stali się Żydzi. Wywożonym do obozów zabierano obrączki i złote zęby. Przed wywozem oznajmiano, że można brać ze sobą kosztowności, więc Żydzi starali się zamienić jak najwięcej majątku w złoto. To wszystko również trafiało do przetworzenia do Banku Rzeszy.
Po wojnie odzyskano jedynie część złota. Główna w tym zasługa Monuments Men, czyli amerykańskich oficerów ds. ochrony zabytków. Nie mylcie ich tylko z mającą niewiele z prawdą wizją George’a Clooneya z niedawnego filmu kinowego.

To właśnie oficer przydzielony do 3. Armii gen. Pattona odkrył skrytkę w kopalni soli w Turyngii. W kopalniach soli w całych Niemczech chowano zrabowane dzieła sztuki, bo panujący tam mikroklimat pomagał w ich konserwacji. Jednak w Turyngii poza sztuką Niemcy ukryli również ok. 250 ton zrabowanego złota. Znaleziono również kilkanaście mniejszych skrytek, głównie z prywatnymi zbiorami złota nazistowskich dygnitarzy.

Alianci jednak nie zdołali doliczyć się całego złota ani wszystkich dział sztuki. Co się z nimi stało? Nie wiadomo. Są teorie o zatopieniu złota w alpejskich jeziorach. Podejrzenia budzą też monumentalne sztolnie w Sudetach zbudowane w czasie projektu „Riese” ogromnym wysiłkiem w nieznanym do końca celu.

Jednak najbardziej prawdopodobne są skrytki banków szwajcarskich. Helweci, od zawsze uwielbiający tajemnice bankowe, formalnie zachowali neutralność w czasie wojny. W rzeczywistości jednak Szwajcaria sprzyjała Niemcom i stanowiła teren prania brudnych pieniędzy i bezpieczne schronienie dla nazistowskich majątków. Możliwe również, że część wywieziono do Ameryki Południowej, gdzie schronienie znalazła część prominentnych działaczy reżimu.

Jakie szanse mają współcześni poszukiwacze skarbów? Wbrew pozorom niemałe. GFMS, londyńska firma doradcza, specjalizująca się w metalach szlachetnych, szacuje, że ok. 2% złota wydobytego w dziejach ludzkości (3,6 tys. ton) zaginęło i spoczywa pod ziemią czy na zatopionych statkach.

Legendy złotem pisane cz. 1

Krzysztof Krzemień

Ilustracja pochodzi ze strony: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Capture-of-Blackbeard.jpg

Krzysztof Krzemień