Dlaczego Polacy nie oszczędzają w złocie?

Takie pytanie nasuwa się po analizie danych dotyczących posiadanych przez Polaków oszczędności oraz miejsc, w których przechowują gromadzone w pocie czoła środki. Fakty są niepodważalne – mamy całkiem sporo pieniędzy (ponad 1 bln złotych), jednak większość z nich trzymamy na bankowych lokatach oraz w gotówce w obiegu. Czyli pieniądz zamiast pracować, zjada się sam (a raczej zjada go - na szczęście niska – inflacja i bankowe opłaty).

Czytaj także: Dlaczego warto oszczędzać?

To nie jest tak, że Polacy w ogóle nie potrafią oszczędzać. Fakt, że nie jest to zawsze proces zaplanowany strategicznie i jakoś specjalnie przemyślany – poprawa nastroju następuje szybko, w momencie odłożenia jakiejś większej sumy na bankowej lokacie, czy w strukturyzowanym funduszu (które notabene najlepsze czasy mają już zdecydowanie za sobą). Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że czasy dla oszczędzających rzeczywiście nie są łatwe – niskie stopy procentowe, wielość produktów i rozwiązań, wśród których wiele jest dość skomplikowanych, powodują, że przeciętnemu śmiertelnikowi brakuje albo czasu, albo zwykłej ludzkiej cierpliwości, aby dłużej się nad problemem pochylić. A czas ucieka.

Przystąp do Klubu Goldenmark

Jakim ZUS jest gwarantem bezpieczeństwa, wszyscy wiemy. Na całe szczęście stajemy się mimo wszystko społeczeństwem coraz bardziej świadomym zbliżającej się demograficznej bomby, która resztki pozostałych w ZUS-ie środków emerytalnych wyczerpie szybciej, niż do tej pory przypuszczaliśmy. Banki z kolei specjalnie zarobić nam na inwestycjach nie dadzą, bo odpowiedzialni za zarządzanie środkami ich szefowie z należytą dbałością pilnują odpowiedniego stosunku zysków do ponoszonego ryzyka. I zwykle to ryzyko dla banków jest mniejsze, dla nas większe, natomiast zyskowność oczywiście dokładnie odwrotna.

Diamenty od A do Z - pobierz darmowy ebook

Czy istnieje więc stuprocentowo skuteczna recepta na efektywne lokowanie bądź oszczędzanie środków? Na pewno jednego dobrego dla wszystkich rozwiązania nie ma, ponieważ każdy z nas ma inne możliwości, inne priorytety, zupełnie różną strukturę i proporcje domowych przychodów i rozchodów. Ale zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest robienie czegoś, niż liczenie, że zrobi to za nas ktoś inny.

Dywersyfikacja i złoto

Istnieje bardzo wiele teorii odnoszących się do określenia dywersyfikacja (mowa oczywiście o dywersyfikacji posiadanych oszczędności). „Nie wszystkie jaja do jednego koszyka” - głosi stara i powtarzana jak mantra przez doradców finansowych prawda, która ma w sobie bardzo istotne przesłanie. Rzeczywiście, gromadzenie wszystkich oszczędności w jednym miejscu, czy jest to bankowy depozyt, czy przydomowy sejf, jest niezwykle ryzykowne. Czasem nawet bardziej, niż inwestowanie na giełdzie. Bo przecież dopóki tracących na wartości w oka mgnieniu akcji nie sprzedamy, to nie możemy mówić o faktycznej stracie. No chyba, że podmiot, którego akcje posiadamy, zbankrutuje. Ale czy i bankom nie zdarzało się bankrutować? Wtedy oszczędności powyżej limitu gwarantowanego przez BGK przepadają. O ryzykowności domowych sposób oszczędzania wspominać nie trzeba, wszak np. takie dywany czy skarpetki narażone są przecież na olbrzymie ryzyko czynników zewnętrznych.

Jeśli już doszliśmy do wniosku, że owiana różną sławą dywersyfikacja ma sens, warto w tym kontekście pomyśleć o ulokowaniu części środków w złocie. Dlaczego? Poniżej kilka, podlegających oczywiście naszej wnikliwej analizie argumentów, przemawiających za tym rozwiązaniem:

1) złoto jest środkiem trwałym

Ciężko je z niszczyć, a jego wartość trwale rośnie. Szczególnie ta psychologiczna. Nie raz już historia udowodniła, że złoto jest walorem ponadczasowym, którego wartość wobec wszelkich konfliktów i geopolitycznych zaburzeń rośnie.

Sceptycy powiedzą: „Ale przecież dziś złoto kosztuje 1200 dolarów za uncję!?”. I co z tego. Lepiej, żeby cały czas kosztowało 1750 dolarów? Każdy walor narażony jest na skoki wartości – i całe szczęście, bo w tym przecież tkwi sens nie tylko inwestowania, ale i oszczędzania.

2) złoto jest rozwiązaniem perspektywicznym, którego państwo nam nie zabierze

W przeciwieństwie np. do gromadzonych w OFE środków. Wojna wokół funduszy emerytalnych nieco ucichła, ale nie zapominajmy, że w ostatnim czasie nasze prywatne, gromadzone przez kilkanaście lat środki przeszły w części do ZUS, czyli instytucji państwowej. Zresztą koniec OFE widać już na horyzoncie, natomiast złotych monet, sztabek, czy nawet złota w papierowej formie państwo nam nie zabierze.

3) złoto nie podlega oprocentowaniu podatkiem Belki

Czy trzeba coś więcej dodawać? Złoto nie podlega opodatkowaniu od zysków kapitałowych, w przeciwieństwie do większości produktów wchodzących w skład tzw. III filaru. Inna sprawa, że to, dlaczego rzekomo dbające o oszczędności Polaków państwo nie zrezygnowało z podatku Belki, np. w polisach ubezpieczeniowych z funduszami, który Polacy mają wciąż całą masę, pozostaje tajemnicą poliszynela...

Jaką procentową część naszego oszczędnościowego portfela powinno stanowić złoto i czy powinniśmy je np. regularnie kupować partiami, to zależy już indywidualnie od każdego z nas. Ale warto zastanowić się na pewno nad tym, czy przynajmniej 1/5 naszych oszczędności nie powinna ulokowana być właśnie w złocie. Systematyczne inwestowanie złoto (np. raz na kwartał), nie jest jeszcze procesem powszechnie praktykowanym, ale być może ten czas właśnie nadchodzi. Szczególnie, że wciąż mamy do czynienia z bardzo atrakcyjnymi poziomami na złocie, które zachęcają do zakupów.

Szymon Matuszyński

 

Szymon Matuszyński