Złoto po 2000 dolarów za uncję?

Dziś taka rzeczywistość istnieje jedynie w marzeniach inwestorów posiadających spore ilości tego kruszcu. Jednak wszystko zależy od punktu widzenia, analizy faktów, z którymi mamy do czynienia oraz racjonalnej oceny sytuacji i zdarzeń, które mogą w najbliższej przyszłości wymknąć się spod kontroli.

Dlaczego scenariusz, w którym cena złota rośnie, bijąc rekord wszech czasów, staje się coraz bardziej prawdopodobny? Powodów jest bardzo wiele. I niestety oznaczają one dla wielu podmiotów, instytucji a nawet Państw spore kłopoty. Chodzi o zmiany w globalnym układzie finansowych zależności i niezwykle dynamicznie zmieniającą się sytuację geopolityczną. Kluczowy będzie rok 2016.

Czytaj także: Dedolaryzacja - czy dni dolara są policzone?

Przystąp do Klubu Goldenmark

Cisza przed burzą

Z medialnego punktu widzenia, co oznacza również po części punkt widzenia nas wszystkich, wiele konfliktów na świecie ucichło. Ale tylko na chwilę. O sytuacji na wschodzie Europy media informowały sporadycznie, jednak ten stan rzeczy zmieniła katastrofa samolotu malezyjskich linii lotniczych. Bliskim Wschodem już nikt się w ogóle nie interesuje, bo i wycofują się stamtąd polscy żołnierze, a amerykanie nie prowadzą żadnych „medialnych” działań wojennych. Zresztą dożyliśmy czasów, w których w mediach kiepsko sprzedają się naloty i ataki z powietrza, za to znacznie lepiej akcje Marines i wojna konwencjonalna. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim lądowa ofensywa izraelskich wojsk w Strefie Gazy.

Obraz iście dramatyczny i chyba tylko wakacjom zawdzięczamy, że nie popadliśmy jeszcze w zbiorową depresję. Tak wielu konfliktów, nie tylko zbrojnych, ale przede wszystkim politycznych, nie mieliśmy na świecie dawno. Co gorsze, stają się one coraz bardziej nieprzewidywalne (któż jeszcze tydzień temu mógł przypuszczać, że zostanie zestrzelony cywilny samolot).

Ale to nie wszystko, bo również istotne wydarzenia dotyczące stabilizacji globalnego systemu finansowego i zmian w układzie sił mają miejsce w bezpośrednim otoczeniu rynków finansowych i banków centralnych.

Diamenty od A do Z - pobierz darmowy ebook

Wilk na Wall Street

Wilk, któremu na imię „druk”. To właśnie on już niedługo położy na łopatki amerykańską giełdę. Ale paradoksalnie Amerykanie sami sobie tego wilka wyhodowali. Nie wystarczyły ostrzeżenia ekspertów, analityków i ekonomistów, którzy zachodzili w głowę, jak długo kroplówką napędzać można gospodarkę. Nie podziałały również mocniejsze odniesienia do terminologii medycznej lub jak kto woli sportowej – gospodarka jedzie do mety na dopingu i oby ikoną tego wyścigu nie stał się Lance Armstrong.

Drukowanie pieniądza, poza pozornym wrażeniem poprawy sytuacji, w razie braku odpowiednich reform prowadzi do zwiększania się zadłużenia i osłabiania lokalnej waluty. Dla amerykanów to oczywiście osłabienie, a być może nawet koniec ery dolara jako dominującej na całym świecie waluty. Czy pójdzie za tym wzrost ceny złota? Oczywiście, że tak.

BRICS przejmuje stery?

Szczególnie, że na drugim końcu świata powstała konkurencyjna wobec Międzynarodowego Fundusz Walutowego i Banku Światowego instytucja, którą powołali przedstawiciele grupy BRICS, czyli Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz RPA. Nowy Bank Rozwoju, o kapitale przeszło 100 mld dolarów, będzie miał za zadanie wspieranie przede wszystkim projektów infrastrukturalnych oraz krajów będących w potrzebie i w trudnej sytuacji finansowej.

Oczywiście Bank, który działalność rozpocznie w 2016 roku, nie zajmie od razu miejsca MFW. Ale sam fakt powołania takiej instytucji, która z zasady ma być konkurencją dla niereformowalnego MFW, to jasny sygnał, że układ sił na świecie się zmienia. Co bardziej istotne, to skład Państw, które podpisały akt założycielski. BRICS to przede wszystkim gigantyczny potencjał rozwoju, który eksplodować może szczególnie w sytuacji, w której Ameryka nie będzie sobie radzić z problemem gigantycznego zadłużenia, a podzielona i niezdolna do podejmowania odpowiedzialnych decyzji Unia Europejska zamiast rozwijać się, będzie za wszelką cenę starała się uniknąć recesji.

Czy w tej sytuacji dolar będzie się umacniał? Delikatnie mówiąc – bardzo wątpliwe. Czy do głosu dojdzie zatem inna waluta? Być może w bardziej odległej przyszłości tak, ale na pewno nie w przeciągu kilku następnych lat. Do łask wróci zatem z pewnością złoto, którego gigantyczne zapasy mają właśnie kraje BRICS.

Irak 3.0?

Oczy całego świata zwrócone są przede wszystkim na granicę Ukrainy z Rosją i na Strefę Gazy. Ale niestety to nie jedyne punkty zapalne. Te, o których mniej się mówi, a spędzają coraz częściej sen z powiek władców wielu światowych mocarstw, w tym przede wszystkim Prezydentowi Stanów Zjednoczonych, to Syria i Irak. Te punkty na mapie są jak bomba zegarowa, która w każdej chwili może eksplodować, grzebiąc głęboko entuzjazm inwestorów i obalając mit świetnych efektów, które rzekomo miał dać program QE3.

Powyższa analiza nie dotyczy bezpośrednio aktualnej sytuacji na rynku złota. Przedstawia jedynie kilka faktów, z którymi mamy dziś do czynienia oraz kilka scenariuszy odnośnie do możliwego rozwoju sytuacji, które jednak w znacznym stopniu wpłyną na cenę złota na świecie.

Wszystkim osobom inwestującym bądź lokującym w najcenniejszy z kruszców zależy oczywiście na wzroście wartości złota. Ale chyba zgodzimy się, że lepiej byłoby, aby fundamentami tych wzrostów były inne czynniki, niż pogłębiające się kryzysy polityczne i konflikty zbrojne. Pytanie tylko, czy taka sytuacja jest w dzisiejszych czasach w ogóle możliwa.

Szymon Matuszyński

Szymon Matuszyński