Mocny dolar spowalnia wzrost wartości złota

Symboliczne trzy dolary na uncji stracili w minionym tygodniu posiadacze złota, co było efektem wzrostu wartości dolara oraz stabilizacją na Ukrainie. Rynek wycenia kruszec na poziomie 1307 dolarów.

Metal spisywał się fatalnie zwłaszcza w pierwszych dniach tygodnia - o ile jeszcze we wtorek za uncję trzeba było płacić w okolicach 1315 dolarów i wszystko wskazywało, że spadki z połowy lipca były tylko chwilową korektą, to już na zamknięciu dzień później kurs poleciał w dół, wykreślając lokalne minimum w okolicach 1290 dolarów. Ostatnio kruszec kosztował tyle w połowie czerwca.

Ryzyko geopolityczne na Ukrainie w minionym tygodniu nie uległo eskalacji. Tematem tygodnia miało być zbadanie wraku zestrzelonego boeinga 777 przez międzynarodowych ekspertów, jednak ostatecznie nie udało się im dostać na miejsce katastrofy, głównie ze względu na trwające w pobliżu walki separatystów z wojskami Ukrainy. Grupa ma wznowić prace jeszcze w tym tygodniu.

Większy wpływ na notowania złota miała sytuacja na rynku walut. Notowania amerykańskiej waluty w stosunku do euro znajdują się najwyżej od listopada 2013 roku, co skutecznie zniechęca inwestujących w złoto. Udany dla dolara był zwłaszcza miniony tydzień. Kurs EUR/USD przebił poziom 1,35, który wcześniej stanowił silny opór przed większymi spadkami wartości waluty wspólnoty. Przebicie tego pułapu to bardzo niepokojący sygnał i może świadczyć, że inwestorzy w końcu obrazili się na euro. Z punktu widzenia analizy wykresu, w najbliższym czasie kurs może kierować się w okolice 1,30.

Część inwestorów od pewnego już czasu sugeruje, że aktualna wycena euro oderwana jest od rzeczywistości. Nie licząc chwilowego tąpnięcia w 2012 roku, kurs od dwóch lat jak zaczarowany rośnie i jeszcze na początku minionego roku wiele wskazywało, że inwestorzy będą próbowali zaatakować historyczne szczyty z połowy 2008 roku. Rok 2014 przyniósł co prawda zimny prysznic, jednak i tak notowania są sporo powyżej 5-letniej średniej. Tymczasem tworzy się spora dysproporcja pomiędzy tym, jak zachowują się kursy walut, a w jakiej sytuacji są gospodarki Unii i USA oraz jakie polityki prowadzą banki centralne.

Przede wszystkim gospodarka USA jest na wznoszącej. Nie licząc gorszego wyniku za pierwszy kwartał, spowodowanego atakiem najcięższej od dziesiątek lat zimy, zmiana PKB cały czas jest dodatnia, a w 2013 roku trzy na cztery odczyty były powyżej plus 2 procent. Mało tego. Stopa bezrobocia od 2010 roku konsekwentnie spada i wynosi obecnie 6,1 procent, czyli na poziomie zbliżonym do czasów sprzed upadku Lehmann Brothers. Rozkręcać się zaczyna również inflacja, która po umiarkowanym 2013 roku, wynosi już ponad 2 procent.

Unia Europejska, a zwłaszcza strefa euro, takich wyników może jedynie pozazdrościć. Co prawda recesję ma już za sobą, jednak kryzys zadłużeniowy wciąż cieniem kładzie się na rozwoju największych państw. Zmiana PKB rok do roku wynosi symboliczne 0,9 procent, bezrobocie utrzymuje się w pobliżu 12 procent (chociaż również od kilku miesięcy zaczyna spadać), zaś o inflacji właściwie nie ma co mówić. Wskaźnik CPI jest na poziomie 0,5 procent, przy czym wyniki dla zmian cen u producentów wciąż są pod kreską.

Michał Tekliński

Michał Tekliński