INIRZ [lipiec]: Złoto znów powyżej 1300 dolarów. Ale inwestorzy nie zdecydowani

Lipiec był na rynku złota okresem bez dynamicznych zmian ceny tego surowca. Na początku miesiąca była szansa, że przebicie poziomu 1330 dolarów za uncję jest początkiem większych wzrostów, jednak rynek nie poszedł za ciosem. Podobnie jak inwestorzy, których nastroje w ciągu ostatnich czterech tygodni były zmienne.

Po raz kolejny potwierdziła się teza, że rynek najcenniejszego z kruszców znalazł się w momencie wyczekiwania. Podobnie było z nastrojami uczestników tego sektora, choć w drugim tygodniu dość nerwowo zareagowali na przebicie poziomu 1300 dolarów, kiedy to niemal 70 procent z nich negatywnie oceniło perspektywę dalszego rozwoju sytuacji.

Przystąp do Klubu Goldenmark

Z takimi przypadkami mieliśmy jednak do czynienia już wiele razy w ciągu ostatnich miesięcy. Ponieważ fundamenty do wzrostu wartości złota w długiej perspektywie są wciąż bardzo mocne, inwestorzy niechętnie reagują na chwilowe zwyżki kursu złota. Jest to jasny sygnał, że do zdecydowanego marszu ceny kruszcu w górę jeszcze daleko – czas zakupów złota, szczególnie wśród inwestorów indywidualnych trwa w najlepsze, co jest przy obecnych cenach absolutnie zrozumiałe. Szkoda, że do końca lipca, zamiast wybierać pomiędzy ZUS-em, a OFE, nie mieliśmy okazji przynajmniej części środków ulokować właśnie w złocie. Byłaby to na pewno o wiele bardziej opłacalna inwestycja, niż którekolwiek z wyjść, które mieliśmy do wyboru.

Nastroje nastrojami, jednak brak większych zmian w cenie złota nasuwa całkiem słuszne pytanie o rozwój sytuacji w najbliższej przyszłości. W tym przypadku kluczowe są dwa obszary, którymi rynki finansowe, rynki surowców, ale także wiele innych obszarów i związanych z nimi zainteresowanych grup przygląda się już od dłuższego czasu. Mowa oczywiście o wschodzie Europy – granicy Ukrainy z Rosją oraz sytuacji w amerykańskiej gospodarce.

Szczególnie ten pierwszy obszar przedstawia się z biegiem czasu coraz gorzej, co wobec gromadzenia przez Rosję gigantycznych zapasów złota wskazuje co prawda na szansę wzrostów na złocie, które będą jednak ewentualną konsekwencją czynników, z którymi wolelibyśmy nie mieć do czynienia. Najgorsza w całej sytuacji jest kompletna nieprzewidywalność Kremla, po którym można spodziewać się już absolutnie wszystkiego, czego skutki już w bardzo dużym stopniu odczuwa moskiewska giełda.

Kronika Galla Anonima z darmową przesyłką za pobraniem

Budowanie skarbca wypełnionego złotem to zresztą konsekwentnie realizowany plan Władimira Putina, który dąży przede wszystkim do osłabienia dolara. Co zresztą, szczególnie dzięki działalności krajów zrzeszonych w tzw. BRICS, bardzo powoli staje się faktem. Choć nikt nie mówi jeszcze o odejściu dolara do lamusa, coraz częściej jest on postrzegany jako waluta, której czasy dominacji się kończą. To oczywiście dla złota dobrze, ale czy aby na pewno dobrze dla stabilności globalnego systemu finansowego?

Biorąc pod uwagę globalną sytuację polityczną, inwestorzy rynku złota pozostają w zaskakująco dobrych humorach. To oczywiście daleko idące odniesienie, wobec którego jednak nie można przejść obojętnie.

Złota na świecie jest coraz mniej, jest ono także coraz trudniej dostępne. Kierunek jego przemieszczania uległ radykalnej zmianie – znaczne ilości złota transferowane są na wschód. To wystarczające powody, aby w długim terminie ten kruszec drożał. Oby jednak były to jedyne fundamenty wzrostów. Inne, choć o wiele skuteczniej podbijające cenę złota, mogą jednak zmienić geopolityczną sytuację na świecie, czego cenę zapłacić możemy wszyscy.

Szymon Matuszyński

Szymon Matuszyński