Koniec dolara? Zastąpi go złoto?

Wszyscy z niepokojem patrzymy na to, co dzieje się na wschodzie Europy. Przejmując kontrolę nad coraz większym terytorium wschodniej Ukrainy, Rosjanie chcą pokazać całemu światu swoją siłę i determinację w dążeniu do celu. Sankcje gospodarcze przynoszą na razie umiarkowany skutek. W tle tego konfliktu rozgrywa się inna, mniej spektakularna, ale nie mniej istotna batalia – o złoto.

Najcenniejszy z dostępnych na ziemi kruszców nigdy nie stracił na popularności. Gorączka złota, choć niewidoczna w mediach, wciąż trwa. Światowe mocarstwa budują gigantyczne skarbce wypełnione tym kruszcem po brzegi. Wśród nich coraz większą rolę zaczyna odgrywać właśnie Rosja, gdzie gorączka złota trwa w najlepsze.

Złoto – cenna inwestycja

Złoto to nie tylko sztabki i monety. To także coraz większej wagi walor inwestycyjny. Jego zalety jakiś czas temu dostrzegli przywódcy największych i najważniejszych państw na całym świecie oraz inwestorzy, instytucje, osoby szukające sensownej alternatywy dla OFE czy ZUS-u. Dlaczego w czasach, kiedy swoje wolne środki możemy lokować w akcje, obligacje, waluty, działa sztuki czy nawet wina - wracamy do kruszcu, w który inwestowali jeszcze starożytni Egipcjanie?

Walka o złoto

Argumentów za kupowaniem złota jest wiele. W dzisiejszych czasach jeden z nich staje się niestety coraz bardziej istotny. Dlaczego niestety? Bo mowa o konfliktach zbrojnych i kryzysach politycznych  od których roi się ostatnio na całym globie.

Syria, Irak, Strefa Gazy, ale także kraje afrykańskie. Czy wreszcie coś, co nas martwi najbardziej rosyjsko-ukraińska granica. Wszędzie tam toczą się krwawe walki, których powód jest przeważnie taki sam – chęć przejęcia władzy, bądź zdobycia terytorium. Takie konflikty – szczególnie zbrojne – potrafią na dobre zatrząść rynkami finansowymi, czego dowód mieliśmy ostatnio choćby na moskiewskiej giełdzie. Akcje leciały na łeb, na szyję, grzebiąc po drodze niejeden dochodowy biznes. Inwestorzy w popłochu uciekali z kapitałem, mając świadomość, że to dopiero początek kłopotów.

Dlaczego złoto staje się popularne w czasach kryzysów i wojen?

Od pradziejów, kiedy złoto zaczęło funkcjonować jako środek płatniczy, uznawane było za walor właśnie na „wojenne czasy”. Waliły się królestwa, ginęły dynastie, obalano rządy i dokonywano politycznych przewrotów. Wszędzie tam, gdzie władza traciła kontrolę nad swoim państwem a co za tym idzie – stabilnością finansową własnego ogródka – do głosu dochodziło złoto, stając się synonimem wartości, stabilności i bezpieczeństwa.

Nie inaczej jest dziś –  nie inaczej myśli też Władimir Putin. Choć żyjemy oczywiście w innych czasach, w których równowaga w układzie sił na świecie wydaje się być jednak po stronie Zachodu (USA, UE), to do głosu zaczynają dochodzić państwa kiedyś uważane za kraje atrakcyjne jedynie z turystycznego punktu widzenia (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA).

Śmierć dolara?

Czy możemy wyobrazić sobie dziś koniec dolara jako dominującej na całym świecie waluty? Czy możliwe jest, aby wieszczony tylko przez największych eurosceptyków koniec euro stał się rzeczywiście faktem? Mało z nas wierzy w takie rozwiązania. Co nie znaczy, że są one nierealne. Tak myśli też prezydent Rosji, który od jakiegoś czasu skupuje gigantyczne ilości złota, szykując się najprawdopodobniej do wojny. Nie zbrojnej, konwencjonalnej, a finansowej.

Niezwykle istotne jest zatem to, co dalej będzie się działo w ukraińsko-rosyjskim konflikcie i jak reagować na niego będą kraje Zachodu. Rosjanie zaczynają mieć poważne finansowe kłopoty – nasilający się spór a co za tym idzie, kolejne sankcje gospodarcze, powodują kurczenie się rosyjskich rezerw. Rubel zaczyna tracić na wartości, inwestorzy uciekają z rosyjskiej giełdy. Kiedy wszystko tanieje, coś jednak drożeć musi. A tym czymś będzie właśnie złoto. Wie o tym Władimir Putin, wiedzą o tym również najwięksi partnerzy handlowi Rosji. Kiedy kupowanie produktów stanie się irracjonalnie drogie, zamiast płacić zdewaluowanym rublem czy odchodzącym w niepamięć dolarem, Putin zapłaci złotem. W trakcie globalnego konfliktu będzie ono warte o wiele więcej, niż jest teraz. Genialne w swojej prostocie.

Złoto bezpiecznym sposobem na ulokowanie oszczędności

Złoto nie jest inwestycją przynoszącą dwucyfrowe zyski w ciągu roku. Jest za to bezpiecznym sposobem na ulokowanie oszczędności. Nie chodzi oczywiście o to, żeby teraz rzucić wszystko, polecieć do banku, wypłacić wszystko co mamy na koncie i kupić na bazarze złotych pierścionków, monet i sztabek. Warto jednak na pewno pomyśleć czy jakieś części ze swoich oszczędności nie poświęcić na zakup złota.

Obyśmy jednak nie dożyli czasów, w których lepiej niż milion na koncie będzie mieć sztabki fizycznego złota w domowym sejfie. Będzie to oznaczało, że sytuacja w wielu miejscach na świecie zupełnie wymknęła się spod kontroli a dolar, czy euro -  stały się warte tyle co złotówka przed denominacją. Ci co pamiętają, będą wiedzieli, ile to mniej więcej było. Mało. Bardzo mało.

Szymon Matuszyński