Kłopoty Europy, korekta na dolarze i ogromny popyt z Indii, a więc złoto w górę

Pobierz PDF i czytaj gdzie chcesz

Ponad procent wzrosła wartość złota w ubiegłym tygodniu po tym, jak przez światowe rynki przebiegła nawałnica złych wiadomości. Szczególnie udana dla posiadaczy kruszcu była środa, w czasie której kurs dotarł do 1245 dolarów za uncję. To najwyższy poziom od miesiąca.

Handel na światowych rynkach w ostatnich tygodniach przebiegał pod znakiem obaw o kondycję globalnej gospodarki. Z jednej strony nie nadchodzi oczekiwane odbicie w Chinach, z drugiej coraz bardziej realny staje się powrót do recesji w strefie euro. Z kolei inwestorzy na Wall Street zrewidowali swoje oczekiwania odnośnie planowanej podwyżki stóp procentowych, bowiem w obecnej sytuacji o takiej nie może być mowy. Atmosfera na światowych rynkach zagęszczała się więc już od kilku tygodni i wystarczył jeden czynnik, żeby doszło do korekty dobrych nastrojów.

Iskra pojawiła się właśnie w środę i nadeszła zza Oceanu. Agencja Departamentu Handlu USA podała zmianę sprzedaży detalicznej. Dane okazały się dużo gorsze od oczekiwań. Zmiana w ujęciu miesięcznym wyniosła minus 0,3 proc., podczas gdy konsensus rynkowy zakładał wynik na poziomie 0. Jeszcze gorzej wypadła sprzedaż nie uwzględniająca środków transportu - spadła o 0,2 proc., podczas gdy ekonomiści oczekiwali wzrostu na poziomie plus 0,3 proc. Inwestorzy “na dokładkę” dostali indeks NY Empire State obrazujący sytuację firm produkcyjnych na terenie stanu Nowy Jork. Wskaźnik wyniósł 6,17 pkt., podczas gdy miesiąc temu było to… 27,5 punktu, zaś szacunki za ten miesiąc kształtowały się na poziomie ponad 20 oczek.

Jeśli więc ktoś przed publikacjami miał wątpliwości, czy faktycznie gospodarka USA zaczyna zwalniać, po wspomnianych wynikach powinien się ich już zupełnie pozbyć. Złudzeń pozbyli się też inwestorzy, co było widać na rynkach. Indeks S&P500 osiągnął w środę poziom 1822 punktów, gdzie po raz ostatni znajdował się w kwietniu tego roku. Mocno oberwało się też dolarowi, który względem najważniejszych walut stracił w ubiegłym tygodniu więcej niż procent.

Zyskali za to posiadacze złota. Kruszec rośnie na fali dwóch - de facto w pewnym stopniu powiązanych ze sobą - czynników: obaw o globalny rozwój gospodarczy oraz spadającej wartości amerykańskiej waluty. Warto wspomnieć o jeszcze jednym czynniku, a mianowicie o zmienności kursów najważniejszych aktywów. Indeksy akcji na rynkach rozwiniętych w ostatnich dniach znacząco spadły i część analityków wskazuje, że korekta może być jeszcze głębsza. Obawy co do przyszłości są więc spore, więc nerwowość rośnie. Tymczasem historia pokazuje, że złoto zyskiwało nie tylko w czasach spadków, ale również kiedy indeksami targały olbrzymie wahania, a inwestorzy mieli problem z obraniem kierunku.

Dobre rzeczy dzieją się na złocie właściwie od momentu, kiedy notowania spadły do poziomu 1200 dolarów za uncję. Widać wyraźnie, że niska cena zachęciła inwestorów do wzmożonych zakupów. Najbardziej korzystają na niej Hindusi, u których trwa właśnie sezon świąt i wesel i w czasie którego bite są rekordy sprzedaży. Tamtejszy resort handlu podał, że import kruszcu we wrześniu (wartościowo) wyniósł aż 3,75 miliarda dolarów, czyli 4-krotnie więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

WZBOGAĆ SWOJĄ PRYWATNĄ KOLEKCJĘ

Michał Tekliński