INIRZ [październik]: inwestorzy mają dość promocyjnych cen?

Analiza odczytu Indeksu Nastrojów Inwestorów Rynku Złota w październiku nie przynosi dobrych wniosków. I choć liczba negatywnie nastawionych inwestorów w ciągu tego okresu malała, to działo się to przy znacznym spadku wartości złota. Czyżby inwestorzy pogodzili się wcześniej z możliwością zanurkowania kursu poniżej 1200 dolarów za uncję?

Końcówka października i początek listopada był dla złota okresem fatalnym. Najcenniejszy z kruszców spadł najniżej od kwietnia 2010 roku i wszystko wskazuje na to, że szuka nowego dna. Metalowi szlachetnemu nie sprzyjają ani wydarzenia na rynkach finansowych, ani prognozy analityków. Z drugiej strony wzrostów, czy obrony przed głębszymi spadkami nie wspierają już wydarzenia społeczno-polityczne, ani pośrednio związane z rynkiem złota - jak załamanie się rosyjskiej waluty.

Jeszcze w połowie października ponad połowa inwestorów biorących udział w badaniu dostrzegała szansę na pozytywny rozwój sytuacji. Tych po drugiej stronie barykady było niewiele ponad 30 procent. Jednak należy podkreślić, że jeszcze w trzecim tygodniu października złoto radziło sobie całkiem nieźle (oczywiście punkt widzenia zależy od punktu siedzenia) – 21 października uncja złota kosztowała 1249 dolarów.

Merchants Feed Error: This is not a valid RSS 2.0 Feed

Analizując wcześniejsze odczyty indeksu, zwykle mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której spadek wartości złota był raczej pozytywnie postrzegany przez inwestorów. Wynikało to z faktu, że traktowali oni kruszec jako rodzaj długoterminowej inwestycji, którą warto uzupełniać o kolejne pozycje ze względu na korzystną cenę. Rzeczywiście złoto po 1200 dolarów to w takiej perspektywie cena wciąż promocyjna. Pytanie jednak, czy nie doszliśmy do pewnej granicy, której cierpliwość inwestorów, w tym przede wszystkim indywidualnych, jest na granicy wytrzymałości.

Kurs złota poniżej 1150 dolarów za uncję budzi coraz większy niepokój. Szczególnie, jeśli zestawi się to z prognozami analityków na ten rok, które jasno mówiły, że cena złota oscylować będzie wokół poziomu 1100 dolarów. Niestety na razie ten scenariusz się sprawdza. Rok ma się ku końcowi, a szans na poprawę sytuacji upatrywać można tylko w zbliżających się świętach.

Ale jest i druga strona medalu. Niewiele spośród osób inwestujących w złoto oczekiwało atrakcyjnej stopy zwrotu w ciągu kilkunastu tygodniu, czy nawet miesięcy. Ani Ci, którzy kupili złoto pół roku temu po 1300 dolarów, ani tym bardziej Ci, którzy kupili je trzy lata temu, kiedy biło rekordy. Tak więc sytuacja w długiej perspektywie wciąż jest bardzo korzystna – złoto ma mocne fundamenty do wzrostów w ciągu kilku lat, nawet jeśli kurs zanurkuje poniżej 1100 dolarów.

Warty podkreślenia jest także fakt dotyczący popytu na złoto fizyczne oraz zainteresowanie złotem ze strony banków centralnych. Wszyscy uczestnicy tego rynku dostrzegają mocne fundamenty złota i dobrze wyglądającą perspektywę na przyszłość. Entuzjazm ten z pewnością podbijają problemy ze wzrostem gospodarczym w Strefie Euro oraz pogrążająca się w kryzysie Rosja, będąca kluczowym partnerem handlowym wielu europejskich ale i światowych państw.

Czy zbliżające się święta poprawią notowania złota, a co za tym pójdzie, nastroje wśród inwestorów? Rajd świętego mikołaja rzeczywiście może przyjść w tym roku o wiele wcześniej. Wiosenna aura, rozpędzające się w świątecznych promocjach sklepy oraz niska inflacja (a w niektórych przypadkach deflacja) mogą dać rynkom, w tym również rynkowi złota, świeżego powiewu. Popyta na złotą biżuterię oraz monety i sztabki pewnie w IV kwartale 2014 roku znów wzrośnie, szczególnie, że złoto po raz kolejny jest w tym okresie tanie (rok temu uncja złota przed świętami kosztowała... 1190 dolarów). Później na rynku było już tylko lepiej (złoto w ciągu 3 miesięcy zdrożało o ponad 300 dolarów), więc wszyscy, którzy zakupili złoto, przynajmniej przez pierwszy kwartał 2014 roku byli naprawdę zadowoleni. Oby w tym roku było podobnie.

Szymon Matuszyński