Analiza: Ważna walka o 1200 dolarów za uncję

Po niewielkich wahaniach cen w poprzednim tygodniu, uncja złota zyskała niecały procent i kosztuje obecnie około 1200 dolarów. Niekorzystny wpływ na jej cenę miała publikacja de facto mylących zapisków z ostatniego posiedzenia amerykańskiej Rezerwy Federalnej.

Opublikowany w środę protokół właściwie był gołębi - na przykład bardzo mocno położony został nacisk na fakt, iż ze względu na wciąż niskie oczekiwania inflacyjne, bank musi zachować podwójną czujność. Taki komunikat zazwyczaj powinien wywołać przynajmniej niewielkie spadki na dolarze, w efekcie których bardziej atrakcyjne stałoby się złoto. Tym razem tak jednak nie było. Wydaje się więc, że inwestorzy zwrócili uwagę na fakt, iż członkowie FOMC analizowali nie tylko sytuację wewnętrzną, ale również wpływ globalnej sytuacji na USA.

Czytaj także: Dedolaryzacja - czy dni dolara są policzone?

Przystąp do Klubu Goldenmark

Zdaniem Fed, światowa gospodarka w trzecim kwartale rozwijała się w umiarkowanym tempie i mimo sporych zawirowań na niektórych rynkach – na przykład ropy, która od czerwca potaniała o jedną trzecią – nie powinna mieć negatywnego przełożenia na dolara i kondycję USA. I to właśnie ten fragment, mówiący o relatywnej sile amerykańskiej waluty, został potraktowany jako pretekst do jej zakupów. A co za tym poszło, do wyhamowania wzrostów na złocie.

Patrząc na wykres, drogocenny kruszec znajduje się w bardzo ciekawym momencie. Po mocnych spadkach z pierwszej części miesiąca, po których kurs dobił do najniższego poziomu od 2010 roku (1131 dolarów), obecnie mocno odbija - licząc od minimum z 7 listopada, poszedł w górę o około 6 procent. Linia 1200 dolarów jest jednak bardzo ważnym momentem. Jeśli kupującym uda się ją przebić, będzie to sygnał świadczący o ich dużej sile oraz że spora część rynku tylko czeka na niższe ceny kruszcu, żeby dokupić jego większe ilości. Przy realizacji tego scenariusza można oczekiwać, że złoto będzie dalej szło w górę, przynajmniej do poziomu 1220 dolarów za uncję.

Zabezpiecz majątek dla przyszłych pokoleń

Jeśli jednak sprawdzi się scenariusz odwrotny, czyli w najbliższych dniach inwestorom nie uda się sforsować pułapu 1200 dolarów, należy liczyć się z spadkami. I to całkiem mocnymi, prawdopodobnie na nowo naruszone zostaną 4-letnie minima.

Wszystko może stać się jasne już we wtorek, kiedy amerykańskie Biuro Analiz Ekonomicznych poda rewizję zmiany PKB. Ekonomiści oczekują, że w ujęciu annualizowanym wskaźnik wyniesie plus 3,3 proc., względem 4,2 proc. kwartał wcześniej. Oczekiwania są niskie, bowiem odczyt wstępny, opublikowany pod koniec października, mówił o wzroście na poziomie 3,5 procent.

W tym przypadku posiadacze złota powinni oczekiwać wyniku jeszcze niższego. Gdyby okazało się, że wzrost wyniósł na przykład 3,1 procent, będzie do doskonały pretekst do wyprzedaży amerykańskiej waluty, na fali której powinno zyskać złoto. Hamująca gospodarka odwleka bowiem pierwszą podwyżkę stóp procentowych. Już teraz część rynku spekuluje, że Fed zacznie cykl nie w lipcu, tylko najwcześniej we wrześniu przyszłego roku.

Michał Tekliński