INIRZ [grudzień]: inwestorzy zdezorientowani sytuacją rynku

Koniec roku był dla wszystkich rynków trudny, wymagający i emocjonujący. Nie inaczej było w przypadku rynku złota, którego kurs w ostatnich tygodniach 2014 roku nieco odrobił. Ale to niestety nie przełożyło się na poprawę nastrojów wśród inwestorów, którzy wydają się być coraz bardziej zdezorientowani.

Nastroje inwestorów niestety nie mogły być lepsze. Marazm jaki wdał się na rynek, kurs nie potrafiący przebić poziomu 1200 dolarów oraz nie najlepsze prognozy analityków na kolejne dwanaście miesięcy powodowały bardziej ból głowy, niż jakiekolwiek pozytywne emocje. Było to widoczne w połowie miesiąca, kiedy negatywnie nastawionych uczestników tego rynku było aż 60 procent (co w historii odczytów naszego indeksu praktycznie się nie zdarzało).

 

Sama końcówka roku na rynku była nieco lepsza - rykoszetem na złocie odbił się rajd Świętego Mikołaja (jednak wpływ ten był minimalny). Zmalała liczba negatywnie nastawionych inwestorów, na korzyść tych, który uwierzyli, że rok 2015 będzie dla złota okresem lepszym niż mijające dwanaście miesięcy. Ale prawda jest taka, że w krótkim terminie trudno spodziewać się dynamicznych wzrostów na złocie i 60-procentowy odsetek entuzjastów niestety wiele nie zmieni.

Po pierwsze dlatego, że oczy całego świata zwrócone są przede wszystkim na Stany Zjednoczone - i to nie bank centralny, a na amerykańską giełdę oraz przede wszystkim na gospodarkę. Ta coraz pewniej się odradza, wzmacniając tym samym amerykańską walutę. A takie czynniki nie wpływają korzystnie na wzrost wartości złota.

Drugim czynnikiem, który w krótkim terminie trzyma kurs złota w ryzach jest swego rodzaju odporność, jaką rynki finansowe nabyły wobec ostatnich konfliktów. Oczywiście nie mamy na myśli rosyjskiej giełdy i gospodarki, a właśnie cenę złota oraz zachowanie światowych parkietów. Zwykle bywało tak, że większość punktów zapalnych mniej lub bardziej, ale jednak pozytywnie wpływała na cenę złota, które postrzegane było jako zabezpieczenie na trudne i niespokojne czasy.

Teraz pytanie dotyczy tego, czy ta funkcja złota się już zdezaktualizowała, czy społeczno-polityczne konflikty na świecie zaostrzyły się już na tyle, że rynki finansowe się do nich po prostu przyzwyczaiły. A to tłumaczyło by częściowo brak wzrostów na złocie.

Indeks INIRZ cechował się w grudniu bardzo dużą zmiennością, którą determinowała także dość dynamicznie zmieniająca się cena złota. W odniesieniu do odbiegającego od dotychczasowych reguł zakończenia roku, można zaryzykować stwierdzenie, że odsetek pozytywnie oceniających sytuację na rynku złota inwestorów był i tak spory. Tylko w trzecim tygodniu spadł poniżej granicy 40 procent.

Widać więc, że inwestorzy nie stracili wiary w złoto. I bardzo dobrze, ponieważ patrząc na kruszec w długim terminie, fundamenty do wzrostów wciąż są bardzo mocne, a samo złoto staje się doskonałą alternatywą nie tyle do inwestowania, co lokowania środków na przyszłe potrzeby - w tym choćby na przyszłą emeryturę.

Oczywiście wielu analityków prognozuje w 2015 roku spadek ceny złota poniżej 1000 dolarów za uncję. I prawdę mówiąc, taki rozwój sytuacji jest możliwy - szczególnie wobec poprawiającej się kondycji amerykańskiej gospodarki oraz umacniającego się dolara. Ale ten stan wiecznie trwać nie będzie, tym bardziej rosnąć nieskończenie na pewno nie będą ceny akcji na Wall Street.

Bardzo wiele zależy też od rozwoju sytuacji na wschodzie Europy oraz ewentualnego przerodzenia się konfliktu w nową, zimną wojnę. Nam pozostaje wierzyć, że taki scenariusz jednak się nie zrealizuje, a złoto będzie rosło dzięki innym, „pokojowym” czynnikom.

 

 

Szymon Matuszyński