INIRZ [marzec]: złoto w impasie. Podobnie jak inwestorzy

Choć kurs złota w ciągu ostatniego miesiąca zyskał przeszło 4 procent, wciąż nie widać na rynku szans na zdecydowaną poprawę sytuacji. Złoto bezskutecznie próbuje na dłużej przebić poziom 1200 dolarów, a inwestorzy w coraz mniejszej liczbie odnoszą się do tego wszystkiego pozytywnie.

Nie możemy mówić oczywiście o całkowitej stracie wiary w najcenniejszy z kruszców. Jednak na rynku widać przedłużającą się konsternację inwestorów, co zostało ostatnio wzmocnione przez brak aktywności banków centralnych. Do tego dochodzi oczywiście sytuacja na WallStreet, gdzie wciąż utrzymuje się hossa, a także pozycja dolara, który po słabszym okresie, znów zaczyna zyskiwać względem euro.

Marazm na rynku złota doskonale widać także na wykresie indeksu INIRZ w marcu. Po pierwsze, zmienność ceny tego waloru przekłada się na zmienność nastrojów inwestorów (które do tej pory były w miarę stabilne). Po drugie, coraz częściej na miesięcznych wykresach maleje liczba tych uczestników tego rynku, którzy pozytywnie odnoszą się do najbliższej przyszłości. Warto podkreślić, że ani razu w ciągu ostatnich tygodni odsetek entuzjastycznie nastawionych inwestorów nie przekroczył poziomu 50 proc., co w przeszłości się praktycznie nie zdarzało.

Zwykle konsekwencją spadającej ceny złota była rosnąca ilość koloru zielonego na wykresie - wskazywało to na sytuację, w której inwestorzy byli zadowoleni z możliwości zakupów złota po niższej cenie, z perspektywą wzrostu jego wartości w długim terminie. Jednak ewidentnie widać, że to podejście się zdezaktualizowało - silne spadki na złocie zwiększają obawy o dalszy rozwój sytuacji. Choć tutaj oczywiście kluczowym czynnikiem jest termin, jaki inwestorzy biorą pod uwagę. Wydaje się, że przestali oni po prostu wierzyć w możliwość wzrostu wartości złota w średnim terminie, oczywiście nie wspominając o bliższej perspektywie.

Bardzo istotne będą informacje dotyczące popytu na złoto w I kw. 2015 roku. Choć wydaje się, że nawet jeśli wyniki okażą się znakomite (na co niestety szanse są małe), to i tak nie będą wstanie przeważyć szali na korzyść wzrostów, wobec sytuacji na amerykańskiej giełdzie i aktualnej pozycji dolara.

Gdzie można szukać ewentualnych sygnałów do poprawy sytuacji na rynku złota? Punktem zaczepienia mogą być dane markoekonomiczne płynące z Chin. O ile nie możemy mówić jeszcze o kryzysie, to na pewno dane znacznie poniżej oczekiwań analityków za I kw. 2015 roku dają do myślenia.

Do tej pory Chiny były uważane za gospodarczego konia pociągowego krajów rozwijających się, a oczekiwania wobec całej grupy - szczególnie Rosji, Brazylii oraz wspomnianych Chin - były bardzo duże. Tymczasem, jak powiedziała podczas szczytu ministrów finansów w Waszyngotnie przewodnicząca MFW Christine Lagarde, wzrost gospodarczy krajów rozwijających się znacząco słabnie (wbrew przewidywaniom analityków), co z pewnością nie pozostanie bez wpływu na globalną gospodarkę.

Czy będzie to wystarczający impuls do powrotu wzrostów na złocie? Sam on jeden z pewnością nie wystarczy. Rynek złota uzależnił się przede wszystkim od kondycji gospodarki, ale amerykańskiej oraz globalnej pozycji dolara. A niestety prawda jest taka, że słabnąca dynamika wzrostu gospodarczego w krajach rozwijających się wzmacnia przede wszystkim jego. Tym samym dochodzimy do wniosku, że odbicia na złocie możemy się spodziewać dopiero wtedy, gdy wypali się entuzjazm inwestorów i optymistyczna atmosfera na Wall Street.

 

Szymon Matuszyński