Rosną chińskie rezerwy złota

Jak można było się spodziewać Chiny w tajemnicy przed światem gromadziły złoto w ostatnich latach. Jednak wzrost zapasów tego kruszcu nie jest imponujący.

W lipcu 2015 roku chiński bank centralny (Ludowy Bank Chin) ogłosił, że posiada 1 658 ton złota. Oznacza to wzrost stanu posiadania o 604 tony, czyli o 57%. Wzrost zapasów wyniósł 8% w skali roku, a więc jest porównywalny do dynamiki PKB w Chinach.

Była to jednak ważna wiadomość dla globalnego rynku złota, potwierdzająca liczne przypuszczenia. Jednak spodziewano się większego wzrostu złotych rezerw, biorąc pod uwagę fakt, że Chiny posiadają największe rezerwy walutowe na świecie o wartości rzędu 4 bln dolarów amerykańskich a złoto, którego udział wynosił 1,1%, stanowiło w nich przysłowiową kroplę wody. Ostatni komunikat Pekinu o zwiększeniu zapasów złota pochodzi z 2009 roku. Wówczas świat dowiedział się o zakupie 454 ton złota, co spowodowało wzrost zasobności chińskiego skarbca narodowego do poziomu 1 054 ton. Chiny produkują rocznie ponad 400 ton złota i pozostaje ono w kraju a braki są uzupełniane importem stanowiącym około 1 000 ton rocznie. Jeżeli nawet to wszystko złoto nie ląduje w podziemiach banku centralnego, to rzeczywista ilość złota w rezerwach może być znacząco wyższa niż ostatnio podana.

W 2009 roku grupa chińskich notabli i ekonomistów zebrała się, aby omówić działania, jakie należy podjąć, aby zwiększyć krajowe rezerwy złota. Z nieoficjalnych informacji wynika, że rezerwy złota planowano zwiększyć do 6 tysięcy ton w ciągu najbliższych 3-5 lat, a w okresie do 8-10 lat - do 10 tysięcy. Jak widać z ostatniego oficjalnego komunikatu pierwszy etap budowy rezerw nie został w pełni zrealizowany.

Ale Pekin nie chce używać tej karty w tej chwili. Nie miałoby to sensu, ponieważ banki centralne na całym świecie drukują pieniądze, nie wyłączając Ludowego Banku Chin. Nie ma też wysokiej inflacji a ludzie nadal darzą zaufaniem komunistyczno-kapitalistyczną władzę i nie pozbywają się papierowej waluty.

Podawane oficjalnie tempo wzrostu PKB kształtuje się aktualnie na poziomie 7%. W rzeczywistości może być ono niższe niż mówi rządowa propaganda sukcesu. Pogorszenie koniunktury zaczynają odczuwać już giełdy papierów wartościowych w Szanghaju i Shenzen, gdzie w czerwcu miał miejsce krach. Rząd robi co może, aby na swój sposób przywrócić koniunkturę giełdową, jednak z mizernym skutkiem.

Chiński "rynkowy komunizm" w końcu niezbyt się różni się systemu, który jest w krajach Zachodu. A więc króluje interwencjonizm, wysoki poziom wydatków publicznych, drukowanie pieniędzy, manipulowanie wskaźnikami, przewartościowane rynki akcji i spowolnienie gospodarcze, które jest tuszowane za wszelką cenę.

Ta niestabilna sytuacja i mieszanka baniek wzrostowych i spadków generuje ryzyko poważnych spadków. Stany Zjednoczone, Strefa Euro, czy Chiny muszą być w stanie odróżnić fikcję od rzeczywistości. Tymczasem wszyscy równym krokiem, niczym chińskie wojsko, maszerują ku przepaści.
Decyzja Ludowego Banku Chin, co do ujawniania oficjalnych rezerw złota nie może być rozpatrywana w oderwaniu od globalnej sytuacji monetarnej. Od wybuchu kryzysu finansowego w 2008 roku Europa i Azja deklarowały stopniowe zmniejszenie wpływu dolara amerykańskiego jako waluty rezerwowej w międzynarodowym systemie walutowym. Strategia Chin opiera się na grze na wielu frontach w tym samym czasie, z uwzględnieniem SDR.

Dla rozwoju gospodarki Chiny postawiły sobie za cel umiędzynarodowienie juana. Aby dana waluta mogła znaleźć się w SDR musi być swobodnie używana i płynna. Chiny będą zatem zobowiązane do ujawniania swoich rezerw co najmniej raz w roku z uwzględnieniem poszczególnych walut a także złota.

Wg Stanów Zjednoczonych, które są w stanie utrudnić wejście juana do koszyka SDR, Pekin powinien teraz grać uczciwie. Musi postępować transparentnie w zakresie informowania o posiadanych rezerwach złota, które jednak są dalej zbyt niskie aby zmienić globalny porządek finansowy. Jednak byłoby to oznaką, że Chiny traktują je jako ważny element dywersyfikacji aktywów rezerwowych.

Fot. Pixabay.com

Jan Mazurek