Złoty pociąg rzeczywiście odnaleziony? Czyli gdzie jest “Złoto Wrocławia”? cz. 2 (ostatnia?)

Czy już niebawem poznamy odpowiedź na jedno z najbardziej nurtujących nas pytań w odniesieniu do złota i Dolnego Śląska? W całej sprawie zachować należy oczywiście racjonalnym poziom sceptycyzmu, jednak nie sposób ukryć towarzyszące ostatnim wydarzeniom emocje.

Dolnośląskie, a później także ogólnopolskie media obiegła kilka dni temu sensacyjna wiadomość o odkryciu miejsca, w którym zakopany i zasypany został legendarny złoty pociąg, w którym znajdowało się nie tylko złoto Wrocławia, ale także dokumenty, kosztowności i inne cenne materiały z czasów drugiej wojny światowej.

Sensacja nie tylko w skali kraju, ale i całego świata

Wątek złotego pociągu poruszaliśmy już na łamach naszego portalu (Gdzie jest “Złoto Wrocławia”? cz. 1), ale tym razem mamy do czynienia rzeczywiście z sytuacją wyjątkową. Po raz pierwszy od kilkunastu lat (ostatnio za czasów rządów SLD), w sprawę zaangażowali się nie tylko pasjonaci i poszukiwacze Skarbów Dolnego Śląska, ale i lokalne władze, do których dotarło zawiadomienie o znalezieniu pociągu.

Dwie osoby, które nie chcą na razie ujawnić swojej tożsamości - najprawdopodobniej Polak i Niemiec, poszukujący pociągu na Dolnym Śląsku od lat - poprzez radców prawnych poinformowało o znalezieniu pociągu, a także o konieczności zagwarantowaniu im wypłaty 10 proc. tzw. znaleźnego.

W kwestie prawne, czy im się znaleźne należy czy nie, wchodzić nie będziemy. O wiele bardziej interesujące (a nawet szokujące) jest to, że ów pociąg prawdopodobnie rzeczywiście został odnaleziony. Czy to naprawdę możliwe? Jedna z największych i najbardziej nieprawdopodobnych legend Dolnego Śląska miałaby ujrzeć światło dzienne?

Gdzie zatem jest złoty pociąg?

Zarówno sami bohaterowie tej historii, jak i lokalne władze nabierają póki co wody w usta - nie zaprzeczają oczywiście, że zgłoszenie miało miejsce, ale na razie niczego głośno nie komentują i nie potwierdzają. Jednak jakieś konkrety i tak w całej sprawie padają. Przede wszystkim chodzi miejsce, w którym pociąg spoczywa.

Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat tez dotyczących samego miejsca pojawiało się co niemiara. Począwszy od karkonoskiego Białego Jaru, Śnieżki (po stronie czeskiej), Pieszyc, Jeleniej Góry, Kamiennej Góry, poprzez Książ, aż do Zamku Czocha. Dowodów jednak nie było praktycznie żadnych, wszystko opierało się na domysłach i rzekomych zeznaniach świadków.

Ciekawą postacią w tej sprawie była osoba Władysława Podsibirskiego, który twierdził, że zna miejsce ukrycia pociągu. Mało tego - udało mu się na początku lat 90-tych zaangażować w poszukiwania nawet władze państwowe. Wtedy jednak były one prowadzone w powiecie jeleniogórskim, a dokładnie w okolicach Sobieszowa i Piechowic. Jeśli wierzyć aktualnym informacjom, poszukiwania w tamtych okolicach było najzwyczajniej w świecie stratą czasu (i pieniędzy).

Informacje, które dziś pojawiają się coraz szerzej w przestrzeni publicznej mówią o tym, że pociąg ukryty został w okolicach Zamku Książ, nieopodal Wałbrzycha. Biorąc pod uwagę wojenną i powojenną historię tych ziem, pojawiających się wokół nich hipotez, a przede wszystkim już odkrytych podziemi Książa, jest to rzeczywiście bardzo możliwe. Co więcej, odnalezienie w okolicach zamku złotego pociągu z pewnością otworzy nowy rozdział w historii wyjaśniania prawdziwej roli tego miejsca pod koniec II Wojny Światowej.

Co może być w pociągu?

Złoto Wrocławia, Bursztynowa Komnata, broń, dokumenty, skarby, diamenty - wszystkie te rzeczy pojawiają się w snutych od lat domysłach. I choć prawdopodobieństwo odnalezienia zdeponowanej w skrzyniach Bursztynowej Komnaty jest niemal wykluczone (nie ma żadnych dowodów potwierdzających tezę, że była ona w ogóle ukryta na Dolnym Śląsku), to z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że w pociągu rzeczywiście znajduje się wrocławskie złoto oraz niezwykle cenne dokumenty.

O podziemnej sieci kolejowej wokół Wałbrzycha mówiło się od dawna i podobno istnieją nawet dokładne na ten temat dokumenty. Jeśli więc połączyć to z sensacyjnymi doniesieniami o odkryciu pociągu, możemy niebawem stać się świadkami rozwiązania jednej z największych zagadek końca II Wojny Światowej i Dolnego Śląska.

Decydujące okażą się najbliższe dni. Krzepiące w całej sprawie jest zachowanie władz Wałbrzycha, które jasno powiedziały, że są gotowe do podjęcia działań mających na celu wyjaśnienie tej nieprawdopodobnej historii. Koniec wakacji zapowiada się zatem niebywale emocjonująco.

Szymon Matuszyński