„Tylko" 600 złotych zysku na uncji złota w 2016 roku

Przedświąteczny tydzień przyniósł wyhamowanie spadków cen złota. Kurs zatrzymał się na poziomie 1130 dolarów za uncję. Posiadacze kruszcu wracają tym samym z dalekiej podróży – jeśli do końca roku kurs nie ulegnie większym zmianom, roczny wzrost wyniesie 5 procent. To sporo, jednak patrząc na przebieg ostatnich 12 miesięcy, apetyty były dużo większe.

Złoto weszło w 2016 rok od poziomu 1060 dolarów za uncję. W ciągu kolejnych dwóch miesięcy kruszec silnie rósł i przebił pułap 1200 dolarów. Później przez chwilę cena stała niemal w miejscu, ale czerwiec przyniósł zupełnie nieoczekiwany Brexit. Dzięki niemu złoto wzbiło się na najwyższe poziomy od 2014 roku. Momentami inwestorzy płacili za uncję 1375 dolarów.

Druga część roku przebiegła w cieniu korekty pierwszych sześciu miesięcy. Lepsze dane z USA coraz mocniej sugerowały, że Rezerwa Federalna podniesie stopy procentowe jeszcze w 2016 roku. Dolar zaczął przyspieszać. Po drodze okazało się, że nowym prezydentem USA będzie Donald Trump, a nie Hillary Clinton. To dodatkowo zaostrzyło apetyty „jastrzębiej" części banku centralnego USA. W grudniu Fed podniósł stopy procentowe, a kurs złota wrócił z dalekiej wyprawy na północ. Gdyby rok zakończył się dzisiaj, posiadacze byliby tylko na 5-proc. plusie.

W znacznie lepszych nastrojach mogą być inwestorzy w Polsce. Jeśli na początku 2016 roku kupili uncję kruszcu, do teraz zarobili ponad 600 złotych, czyli około 14 procent. Oczywiście – w połowie roku ich „zysk" był dwukrotnie wyższy. Jeśli jednak porównamy stopy zwrotu innych aktywów w Polsce, wynik na poziomie 14 procent należy uznać za bardzo dobry.

stopa zwrotu YTD
złoto 14,4 proc.
WIG20TR 7,7 proc.
WIG 10,3 proc.
WIG-Energia -11,0 proc.
WIG-Banki 2,2 proc.
WIG-Deweloperzy 20,8 proc.
WIG-Surowce 81,5 proc.
WIG-Paliwa 25,7 proc.
WIG-Spożywczy 18,7 proc.
dolar amerykański 7,6 proc.
euro 3,6 proc.
frank szwajcarski 5,0 proc.

Wzrost kursu istotnie przebił stopy zwrotu z inwestycji w najbardziej płynne waluty świata. Podobnie było w przypadku krajowej giełdy. Indeks 20 największych spółek (WIG20TR – czyli WIG20 powiększony o wypłaty z tytułu dywidend) poszedł w górę o niemal 8 procent. Tylko niewiele więcej, indeks szerokiego rynku.

Na polskiej giełdzie można było sporo zarobić, ale pod warunkiem, że widzieliśmy które spółki i sektory wybrać. Zaskakująco dobrze spisały się spółki deweloperskie i paliwowe, a rekordowy wzrost zanotował sektor surowcowy. To przede wszystkim efekt odbijających cen miedzi i węgla.

Michał Tekliński