Co warto wiedzieć o akumulatorach litowo-jonowych?

Nie odkryjemy Ameryki, jeżeli napiszemy, że akumulatory litowo-jonowe to technologia, która przez najbliższe kilka lat, coraz szerzej będzie wchodzić do naszych domów. Obecnie najpowszechniej występują one w branży elektroniki użytkowej. Zasilają nasze telefony komórkowe, laptopy, tablety czy aparaty fotograficzne. Ale akumulatory li-ion to także główne źródło zasilania samochodów elektrycznych, a obecnie coraz więcej urządzeń przenośnych zasilana jest akumulatorami litowo-jonowymi.

Historię tej technologii pisały setki spalonych urządzeń, dziesiątki poparzeń i uziemienie całej floty Dreamliner`ów. Jest to historia prób i błędów, która jednak odnalazła swój szczęśliwy finał, bowiem można już chyba powiedzieć, że dobrej jakości akumulatory, używane zgodnie z zaleceniami producentów, są w stanie funkcjonować przez bardzo długi czas i oferować znacznie lepsze parametry niż baterie niklowo-metalowo-wodorkowe (NiMH) czy niklowo-kadmowe (Ni-Cd). Problemem jest cena. Lit używany do produkcji tych ogniw, jest stosunkowo rzadkim pierwiastkiem.

Jedną z najciekawszych cech akumulatorów li-ion jest to, że nie posiadają tzw. efektu pamięci. W praktyce oznacza to, że nie musimy formatować nowej baterii. A w zasadzie nawet nie powinniśmy tego robić, ponieważ jedną z rzeczy, która najbardziej szkodzi akumulatorom li-ion to naładowanie do 100% oraz rozładowanie do 0%. Najbardziej optymalnym trybem pracy tego typu baterii jest częste i "płytkie" doładowywanie, tak aby stan baterii nie wychodził poza obręb 40-90% pojemności.

Dawniej przeładowanie akumulatora, zwłaszcza taniego, mogło spowodować zapłon lub wręcz wybuch, jednak większość dzisiejszych ogniw i ładowarek jest wyposażona w zabezpieczenia i blokady. Zdecydowanie najgorszym, co możemy zrobić, to podłączyć urządzenie do ładowania i jednocześnie intensywnie je użytkować np. oglądając na tablecie film z YouTube. Wówczas jednak najczęściej urządzenie samo poinformuje nas o zbyt wysokiej temperaturze. Najlepsze praktyki nakazują, by podczas ładowania urządzenie było w ogóle wyłączone.

Rozładowanie do 0% to kolejne zagrożenie. Akumulator li-ion nie powinien być rozładowany do końca. Najbardziej szkodzi mu przechowywanie w takim stanie. Jeżeli nie planujemy używać urządzenia przez dłuższy okres czasu, ogniwo powinno być rozładowane do ok. 40% swojej pojemności. Większość urządzeń ostrzega nas o tym, że ilość energii spadła poniżej określonego poziomu. Inne przestają pracować, choć akumulator nie został jeszcze w pełni rozładowany. Należy wówczas rozpocząć ładowanie tak szybko, jak to będzie możliwe.

Kolejną istotną kwestią jest temperatura. Akumulatory li-ion nie powinny być ani przegrzewane, ani przesadnie wychładzane. Nie należy zostawiać urządzenia w nagrzanym samochodzie lub na mrozie. Może to wpłynąć negatywnie na parametry baterii, a w skrajnych przypadkach doprowadzić do trwałego uszkodzenia. Temperaturę podnosi również obciążanie akumulatora poprzez uruchamianie dodatkowych funkcji urządzania np. wi-fi w telefonie lub dodatkowa karta graficzna w laptopie. Warto wyłączać dodatkowe funkcje, jeżeli nie potrzebujemy z nich korzystać.

Obecnie coraz częściej mówi się o tym, że lit zostanie wyparty przez magnez, który będzie w stanie zapewnić dwukrotnie lepsze parametry przy niższej cenie, i jako stabilniejszy materiał, zapewni większe bezpieczeństwo. Póki co, to jednak pieśń przyszłości. O wejściu tej technologii pod strzechy, mówi się w perspektywie co najmniej kilku lat. Póki co, warto wypracować sobie pewne dobre nawyki, które zapewnią naszym bateriom długie i bezawaryjne funkcjonowanie.

fot. theregeneration, flickr.comCC BY-SA 2.0

Bartosz Adamiak