Apetyt inwestorów na akcje „zjada” cenę złota

Optymizm na światowych parkietach nie sprzyja notowaniom złota. Amerykańskie indeksy są bliskie pobicia pięcioletnich szczytów, a dane makroekonomiczne dają ogólne symptomy poprawy co wczoraj potwierdziło również większość członków FOMC. W rezultacie ceny złotego kruszcu dawno nie były tak niskie.

Złoto notowane w dolarach spadło wczoraj do 1567 USD za uncję, notując jednocześnie największy pojedynczy spadek od prawie roku. Jednocześnie uncja złota kosztuje mniej niż 1200 euro, a na naszym rodzimym rynku  osiągnęła poziom poniżej 5000 zł, co jest najniższym wynikiem od sierpnia 2011 roku.

Czy to koniec "złotej hossy", która wywindowała ceny złota prawie czterokrotnie od 2004 roku i ponad dwukrotnie w ciągu ostatnich dwóch lat? Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że inwestorzy działają rozsądnie i spadek cen złota jest oczywisty. Zwiększenie ekspozycji na akcje powoduje jednoczesne zmniejszenie zainteresowania aktywami o charakterze defensywnym.Dodatkowo operacje otwartego rynku prowadzone przez banki centralne oraz niskie (i często nadal spadające) stopy procentowe zmuszają inwestorów do ucieczki z rynku długu. Ponadto ostatnie spadki kursu złota podsycane są znacznymi zleceniami odkupu z SPDR Gold Shares. Wydaje się, że w krótkim horyzoncie dalsze obniżki (przynajmniej do poziomu kolejnej linii wsparcia usytuowanej w okolicach 1530 $) są tylko kwestią czasu.

Niemniej prognozy kursu złota w średnim i długim horyzoncie nie powinny wydawać się już tak oczywiste. Również jeśli chodzi o długoterminową poprawę sytuacji makroekonomicznej należy pozostać ostrożnym optymistą. Spadek cen złota może wywołać kolejną wzmożoną falę zakupów wśród tych, którzy zakupów i tak mieli dokonywać. Do takich graczy powinny należeć banki centralne Chin i Rosji, które rezerwy wolą posiadać w formie złotych sztab, a nie „papierowych” walut.

Istnieją również realne prognozy, że wzrost cła na zakup złota w Indiach  nie zniechęci tamtejszych dealerów do kontynuowania, zmożonego skupu złota.

Jest jeszcze jeden kluczowy czynnik przemawiający za podtrzymaniem długofalowej hossy na rynku złota, a mianowicie brak wdrożonych długoterminowych rozwiązań panowania nad światowym długiem. Po krachu z 1929 roku łańcuch zadłużenia udało się opanować częściowo już po czterech latach, a następnie w niedługim czasie po recesji z 1937 roku. Oczywiście ciężko porównywać tamte czasy do dzisiejszych ale obecnie mija trzynaście lat od bańki internetowej i pięć lat od szczytów z 2007 roku, a skuteczny proces eliminacji zadłużenia nie funkcjonuje. Wręcz przeciwnie.

Odkryj ponownie produkty ze słynnej Rand Refinery

Zadłużenie narasta. Dług publiczny samych tylko Stanów Zjednoczonych to już 16,5 biliona dolarów. Problem zadłużenia jest bombą z opóźnionym zapłonem i niedługo temat długu będzie musiał powrócić ponownie na pierwszy plan. Oczywiście jest za wcześnie aby wietrzyć scenariusz, że "najgorsze dopiero przed nami", ale jak sobie poradzi z tą sytuacją rynek - trudno przewidzieć. Jedno jest raczej pewna -  cena złota w tym "całym zamieszaniu" raczej nie ucierpi...

Łukasz Hajduk
www.rynekzlota24.pl