Duża awaria dostawcy hostingowego OVH – czy nasze pieniądze są bezpieczne?

Dzisiejszy poranek przyniósł niemiłe zaskoczenie pracownikom działów IT w wielu firmach. A to za sprawą dostawcy usług hostingowych – firmie OVH. Jeśli dziś rano jakaś strona internetowa nie działa, prawdopodobnie jest to spowodowane awarią zasilania w OVH.

Problem dotyczy centrów danych SGB-1/SGB-4 ulokowanych w Strasburgu. Ich pełna wydajność to 140 tys. serwerów. Wirtualnemedia,.pl, jakdojade.pl, kwejk.pl, joemonster.pl, PKP.pl, Biedronka.pl… to tylko niektóre z polskich stron internetowych, korzystających z hostingu w OVH.

Z informacji oficjalnie przekazanych przez CEO firmy Octave Klaba, nie działają dwie, niezależne linie zasilania. Nie zadziałały także generatory awaryjne, mające dostarczyć zasilanie w takich właśnie sytuacjach.

Paraliż zaledwie 3 z 18 centrów danych jednego z wielu dostawców usług hostingowych, spowodował dość umiarkowany, ale jednak chaos w wielu europejskich przedsiębiorstwach.

Wraca pytanie postawione przez Mike`a Maloneya - czy nasze pieniądze są bezpieczne? Skoro wyłączenie zasilania w jednej lokalizacji jednego z wielu dostawców usług hostingowych powoduje taki chaos, jak wyglądałby dzień, w którym dokonano by zmasowanego ataku na sieci zasilania? Trudno wyobrazić sobie chaos, jaki zapanowałby w przypadku poważniejszej awarii, która ogarnęłaby również serwery, z których korzystają np. banki czy bankomaty, ale także serwery giełd tradycyjnych oraz kryptowalutowych.

Firma OVH powstałą w 1999 roku we Francji. Jej oddziały ulokowane są we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoszech, Portugalii, Czechach i w Polsce. Firma dysponuje 18 centrami danych rozlokowanych w takich krajach jak: Francja, Kanada, Singapur, Polska i Australia.

fot. NeuPaddy, pixabay.com, CC0

Bartosz Adamiak