Banknoty, metale, kryptowaluty - podobieństwa, różnice, rozwój wydarzeń

W ostatnich miesiącach kryptowaluty goszczą na ustach wielu ludzi. Znacząca ich część kompletnie nie rozumie specyfiki tego zjawiska lub co gorsza przykleja bitcoinom i jemu podobnym takie etykiety, jak „oszukańczy”, „nierealny”, „ułatwiający pranie brudnych pieniędzy” itp. Dla niewielu sytuacja z kryptowalutami była do przewidzenia. To nieliczne wszakże grono rozumiało kierunek, w którym zmierzają kryptowaluty od wielu lat. Czy rzeczywiście można było to przewidzieć?

Tak, ale trzeba było gruntownie znać historię oraz mieć świadomość, że w trakcie tzw. rozwoju cywilizacji zdarzenia jedynie się powtarzają, a to, co je różni, to niemalże tylko forma zewnętrzna.

Kryptowaluty a pieniądz fiducjarny

Pieniądze fiducjarne, czyli szeleszczące papierki określane mianem banknotów rodziły się w bólach i często w odpowiedzi na brak wystarczającej ilości monet. Pierwszy europejski banknot pojawił się w Szwecji w latach 60. XVII wieku, kiedy srebrny i złoty pieniądz był w deficycie. Pokryciem pierwszych banknotów były potężne sztaby miedzi, bliżej znane jako plätmynt. Dopiero z czasem zaczęto dostrzegać przywilej drukowania pieniądza papierowego, lecz niemającego w niczym pokrycia.

Banknoty, z którymi Szwedzi byli już w jakiś sposób oswojeni, zaczęły być drukowane właśnie w ten sposób. Porzucenie pokrycia miało miejsce w 1745 roku. Gdy w 1756 roku Szwecja przystąpiła do wojny, dodruk znacząco przyspieszył. Choć zjawisko inflacji było znane już wcześniej, a odbywało się poprzez osłabianie monety (np. zaniżanie jej próby), tak teraz Szwedzi poznali inflację banknotów. Mechanizm ten funkcjonuje niezmiennie do dzisiaj, choć z pewnymi zmianami.

Rozwój technologiczny i postać cyfrowa

O ile dawniej o stanie naszego salda mówiły tzw. księgi, tak od mniej więcej 20-30 lat zapis naszego stanu konta ma postać cyfrową! To banki przyjęły z otwartymi ramionami komputery, na których dyskach twardych można było łatwiej utrzymywać informacje dotyczące stanu zadłużenia i depozytów. To banki nadały pieniądzom formę cyfrową i to one same jawnie stwierdzają, że nie dysponują gotówką równowartą ilości zgromadzonych depozytów. Mało tego! Sam Narodowy Bank Polski oraz inne banki centralne raportują dane dotyczące podaży pieniądza. Okazuje się, że z całości tego, co określa się mianem pieniądza, pieniądz gotówkowy to jedynie kilka do kilkunastu procent! Innymi słowy, nasze pieniądze w większości nie istnieją fizycznie.

Czytaj także: Dlaczego warto mieć przynajmniej część swojego majątku offline?

Gdyby było inaczej, gotówkowe transfery pieniężne byłyby czymś powszechnym, a tymczasem większość transakcji odbywa się przez światłowody. W końcu, kiedy kupujemy coś przez Internet, żaden goniec z naszego banku nie biegnie do banku odbiorcy, czyż nie? Podobnie, kiedy kupujemy cokolwiek na kredyt i podpisujemy umowę, bank nie wypłaca nam gotówki, lecz wpisuje do swoich cyfrowych ksiąg nowy stan zadłużenia!

Pod tym względem kryptowaluta niezmiernie przypomina współczesny pieniądz, albowiem jest niczym innym jak informacją cyfrową. To po prostu zapis, dane o charakterze elektronicznym. Nie można ich ani dotknąć, ani zobaczyć. To w pewien sposób abstrakcja, a mimo to ludzie zamieniają obowiązujące współcześnie pieniądze na kryptowalutowe zapisy cyfrowe. Innymi słowy, zamieniają jedne dane cyfrowe na drugie.

Ani jedne, ani drugie nie nakarmią. Mimo to te, które mają status legalnego pieniądza, mogą być zamienione na inne towary, np. jedzenie, odzież, paliwo. Kryptowaluta nie posiada jeszcze takiego statusu jak pieniądz emitowany i uznawany przez banki centralne, ale dzięki technologii coraz liczniejsze podmioty umożliwiają posługiwanie się nią jak środkiem płatniczym. Kryptowaluta upodabnia się do tradycyjnego pieniądza. Tym samym staje się niejako konkurencyjną walutą. Banki centralne czują się zagrożone, ponieważ w pewien sposób popyt na ich pieniądz już maleje lub wkrótce może zacząć się kurczyć.

Czytaj także: Petro nie wypaliło. Wenezuela pogrąża się nadal

Współcześnie ekonomiści kompletnie nie mogą zrozumieć tego zjawiska

Wieki temu barter został zastąpiony przez handel za pośrednictwem pieniądza towarowego. Z czasem ów pieniądz towarowy w formie muszelek, kostek sprasowanej herbaty, ziaren kakao, soli oraz wielu innych wyewoluował, przyjmując formę grudek złota i srebra. Grudki te w pewnym momencie – również dzięki rozwojowi technologii – mogły osiągnąć ulepszoną formę. Stały się monetami. Z każdym pokoleniem stawały się równiejsze, czystsze, ładniejsze. W XVIII wieku można już było wykonać monetę z pięknie wybitym dokładnym i skomplikowanym wzorem, o bardzo określonej próbie i z ząbkowanym randem (co miało zapobiegać okrajaniu monety). Monety ze złota i srebra zostały wreszcie zastąpione kwitami z pokryciem. W następnej kolejności kwity traciły pokrycie i stawały się pustymi banknotami, a więc pieniędzmi, jakie znamy dzisiaj. Owe puste banknoty są wartościowe tylko dzięki zaufaniu ludzi oraz nakazom rządowym.

Nic nie trwa jednak wiecznie, również hegemonia papierowego banknotu. Kiedy osiągnął on postać zapisu cyfrowego, narodziła się kryptowaluta. W praktyce identyczna jednostka, obiektywnie nic nie warta, nienamacalna, o wartości umownej i przyciągającej uwagę tłumów.

Mówi się, że bitcoin jest skonstruowany w taki sposób, aby nie podlegać inflacji. To prawda, lecz tylko do momentu, kiedy zmieni się założenie. A jeśli to założenie nie ulegnie zmianie, to warto pamiętać, że sama ilość dostępnych kryptowalut nie jest regulowana. Tym samym kryptowaluty mogą się mnożyć tak samo jak po porzuceniu standardu złota rozmnożyły się inne waluty bez pokrycia – marki, franki, funty, dolary i inne.

Czytaj także: Bitcoin: waluta przyszłości czy spekulacyjna bańka?

Kryptowaluty a złoto

To, co łączy kryptowaluty i złoto, to oczywiście emitent. Rzeczy potrafią się jednak zmieniać. W chwili bieżącej żadna instytucja nie kontroluje jakiejkolwiek waluty cyfrowej. Nie dziwmy się jednak, albowiem i taką sytuację historia zna doskonale. Pierwotnie niekontrolowane złoto zostało „zawładnięte” z czasem przez rządy. Czy wiemy, w jaki sposób do tego doszło?

Rozwój rynku złota można oddzielić na osi czasu linią na wysokości mniej więcej 1850 roku. Od tego momentu, któremu przypisuje się początek gorączki złota, podaż tego metalu wzrosła niemalże skokowo. W ciągu kilkudziesięciu lat wydobyto więcej kruszcu niż w trakcie poprzednich tysiącleci! Przez pierwsze dwie dekady złoża eksploatowano aluwialne oraz w kopalniach odkrywkowych. Szybko się one wyczerpały i dlatego, chcąc kontynuować wydobycie złota, należało „wbić się” w ziemię. Było to niemożliwe dla zwykłych poszukiwaczy, albowiem pierwotnie proste przedsięwzięcie wymagało teraz zaawansowanego sprzętu oraz znajomości technologii związanej z rafinacją. Kopalnie przejął zatem duży kapitał, ponieważ to on tylko i wyłącznie mógł zorganizować adekwatne dla wydobycia infrastruktury. A ten duży kapitał był notabene reprezentowany przez banki, które dekady później utworzyły banki centralne. Z kolei banki te, emitując banknoty z pokryciem w złocie i regulując stopami procentowymi, praktycznie zaczęły sterować złotem (przynajmniej do pewnego stopnia) aż do lat 70. XX wieku. Jak to się ma do kryptowalut?

Ich pozyskiwanie w pierwszych etapach, a więc jeszcze kilka lat temu, było możliwe dla zwykłych Kowalskich, którzy dysponowali dobrymi komputerami. Szybki i wydajny sprzęt umożliwiał generowanie bitcoinów na zasadach stworzonych przez jego twórcę i każdy mógł sobie „wydobyć” bitcoina jak poszukiwacze z czasów gorączki złota. Z czasem jednakże „wykopywanie” bitcoinów stawało się coraz trudniejsze i wymagało coraz bardziej zaawansowanej technologii. Smith i Kowalski nie mogą już tak łatwo pozyskać bitcoina jak kilka lat temu. „Powierzchniowe złoża” kryptowalut zostały wyczerpane, tak samo jak aluwialne złoża złota oraz kopalnie odkrywkowe w XIX wieku.

Przyszłość

Tak jak bankom centralnym złoto wadziło, ponieważ było konkurencyjne wobec papierowych banknotów, tak teraz jest to kryptowaluta. I nie można z nią wygrać. Dlaczego? Dlatego że jest to proces absolutnie wyższy, obejmujący zaangażowanie mas i wynikający ze zjawisk niedających się kontrolować. No bo jak tu kontrolować kierunek postępu technologicznego? Ustawami?

Kryptowaluty stanowią współcześnie o kolejnej rewolucji monetarnej, której nie da się zastopować, tak samo jak nie dało się zatrzymać powstania złotych i srebrnych monet, a następnie papierowych banknotów. Tak się rozwija cywilizacja, tak następują zmiany. Wszelkiej maści ekonomiści, którzy bronią status quo rządowo-bankowych pieniędzy, to ludzie niedostrzegający istoty rozwoju wydarzeń, powtarzalności zjawisk w zmienionej formie zewnętrznej.

Co mogą zrobić rządy?

Jeśli chcą zachować się adaptatywnie, to przypomną sobie przysłowie „Jeśli nie możesz wygrać z przeciwnikiem, dołącz do niego”. Historia pokazała, że wiele rządów potrafiło tak zrobić. W czasie gorączki złota porzucano srebro na rzecz hegemonii złota, co miało miejsce mniej więcej w latach 1850-1880. Od 1914 roku sukcesywnie porzucano złoto na rzecz banknotów. Współcześnie będziemy obserwować porzucanie fiducjarnych banknotów i rządowych pieniędzy na rzecz kryptowalut. Jeśli rządy chcą utrzymać swoje status quo, będą musiały zaanektować współczesne technologie monetarne, a następnie je sobie podporządkować, dokładnie tak jak robiły to na przestrzeni poprzednich stuleci.

W pierwszej kolejności rządy i banki oczywiście reagują spazmami oraz oburzeniem, wyprowadzając medialne działa, które strzelają komunikatami o nielegalności kryptowalut. W ostatnim czasie słyszeliśmy o działaniach BZWBK, który zamknął rachunek za handel bitcoinem. Niektóre banki centralne postrzegają bitcoina jako nieszkodliwego, zaś wiele innych ostrzega przed pęknięciem bańki. Okazuje się jednak, że – ot choćby w Japonii – niektóre firmy skłaniają się do regulowania wynagrodzeń swoich pracownikom za pomocą bitcoina. Niektóre banki centralne dostrzegają w bitcoinie rewolucyjny i przełomowy charakter, zaś liczba zainteresowanych krytpowalutą rośnie w tempie skokowym. Jedni więc oporują, jedni się adaptują. Najliczniejsi są obserwatorzy.

Nawet jeśli dojdzie do pęknięcia bańki, nie oznacza to, że kryptowaluty wyjdą z użycia. Wręcz przeciwnie, staną się ustabilizowaną alternatywą wobec istniejących środków wymiany pieniężnej. W jakim kierunku to wszystko będzie podążać, czas pokaże. Jednego można być pewnym – czeka nas rewolucja monetarna, której oblicze zaczyna się stopniowo wyłaniać naszym oczom, czyli „gorączka bitcoinów”.

A co się tyczy złota, jeśli nie wyszło z użycia przez 5000 lat, to nie wyjdzie z niego również za naszego życia.

Photo by Andre Francois on Unsplash

Łukasz Chojnacki