Bezprecedensowy wzrost bezrobocia w USA w cieniu koronawirusa

W ciągu minionych 2 tygodni, po zasiłek dla bezrobotnych zgłosiło się prawie 10 milionów Amerykanów. Tak drastycznych danych nie widzieliśmy nawet podczas kryzysu z 2008 roku. Prognozy dla Polski również nie napawają optymizmem. Winny koronawirus.

Mysaver poleca:

Poniższy komentarz w wersji pogłębionej, możesz otrzymywać dzień przed jego publikacją, bezpośrednio na Twoją skrzynkę mailową. Wystarczy, że zapiszesz się do Klubu Goldenmark. Sprawdź szczegóły

W piątek liczba zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 na całym świecie przekroczyła już liczbę 1 miliona osób. Z powodu COVID-19 zmarło ponad 50 tys. osób. Największym epicentrami pandemii są: USA (245 tys. zakażonych/6 tys. zmarłych), Włochy (115 tys. zakażonych, 13 tys. zmarłych) i Hiszpania (112 tys. zakażonych, 14 tys. zmarłych).

Odgórnie narzucona izolacja społeczna, zatrzymanie produkcji w fabrykach oraz działalności tysięcy przedsiębiorstw, zerwanie łańcuchów dostaw – wszystko to przełożyło się na rosnące ryzyko gwałtownego wzrostu bezrobocia, które w USA już teraz przybiera bardzo niepokojący obraz. W tygodniu, który zakończył się 21 marca, dane z amerykańskiego rynku pracy były szokujące – 3,31 mln nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Jednak już tydzień później, przyrosło dwa razy więcej, bo 6,65 mln. Łącznie, w ciągu dwóch tygodni, pracę straciło 10 milionów Amerykanów.

To sytuacja, która obrazuje, jak silny wpływ może wywrzeć pandemia SARS-CoV-2 na światową gospodarkę. Nie jest to wprawdzie klasyczny kryzys finansowy, jednak bardzo szybko może się w taki przerodzić, gdy pozbawieni pracy ludzie przestaną spłacać swoje zobowiązania i ograniczą konsumpcję od minimum.

Sytuacja w Polsce

W piątek liczba zakażonych wynosiła 2 946, zaś z powodu COVID-19 zmarło w naszym kraju 57 osób. W ramach walki z pandemią, w minionym tygodniu wprowadzono kolejne obostrzenia, takie jak konieczność używania rękawiczek w sklepach, ograniczenie liczby osób w sklepach do trzykrotności liczby kas (przy pięciu kasach, w sklepie może przebywać 15 osób), a także wyznaczono godziny na zakupy dla osób starszych. Wprowadzono również ograniczenie w poruszaniu się osób do 18. roku życia – mogą one przemieszczać się wyłącznie w eskorcie osób dorosłych.

Niektóre pomysły budzą kontrowersje, jak na przykład ten o obowiązku utrzymania co najmniej 2-metrowej odległości między pieszymi, w tym także rodzin i bliskich, z wyłączeniem dzieci do 13 roku życia i osób niepełnosprawnych, które nie mogą się samodzielnie poruszać. Wiele osób dostrzega absurd sytuacji, w której mąż z żoną mogą w domu jeść obiad przy jednym stole, ale po opuszczeniu domu, muszą zachować między sobą odstęp dwóch metrów.

Zaczęły napływać także pierwsze, niepokojące sygnały z rynku pracy. CEIDG odnotował gwałtowny wzrost ilości wniosków o zawieszenie i likwidację działalności gospodarczej, pomimo uchwalonej przez Sejm tarczy antykryzysowej.

Według rozmaitych szacunków, pracę może stracić od 0,5 do nawet 3 miliona Polaków. Polski Instytut Ekonomiczny przygotował trzy scenariusze rozwoju sytuacji, z których optymistyczny zakłada, że walka z epidemią potrwa kilka tygodni, a wzrost bezrobocia będzie niewielki; scenariusz umiarkowany mówi o epidemii trwającej do okresu wakacyjnego i wzroście bezrobocia do poziomu 8-9 proc. W scenariuszu pesymistycznym, nie zażegnamy epidemii do końca roku 2020, a pracę straci ok. 1 miliona Polaków (bezrobocie na poziomie 13-14 proc.).

W ostatnim czasie trzynastu profesorów i doktorów nauk ekonomicznych (m.in. prof. Jerzy Hausner, prof. dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, dr hab. Jan Czekaj czy dr hab. Dariusz Filar) podpisało i opublikowało Alert Gospodarczy, w którym podkreślają szczególne znaczenie uwolnienia przedsiębiorców od ciężarów finansowych i zapewnienie im płynności. Rekomendują także czasowe zawieszenie programów socjalnych (500+, 13. emerytura) i zmniejszenie wydatków na wojsko. Ich zdaniem jedyny sposób na powstrzymanie kryzysu, to nowelizacja budżetu i przesunięcie akcentów na ratowanie przedsiębiorców, od których uzależniona jest teraz sytuacja na rynku pracy i wszystko, co za tym idzie – spłacalność kredytów, wpływy z podatków, konsumpcja etc.

Złoto i srebro

Metale notowane w USD odzyskały straty i znajdują się obecnie w konsolidacji. Z uwagi na deprecjację złotego, ceny metali w PLN notują wzrosty. Nastroje na rynku powodują dodatkowo, że metale, których dostępność jest obecnie nieco obniżona, rozchodzą się w szybkim tempie. Mniejsi dostawcy mają poważne problemy z zatowarowaniem. U większych, należy często liczyć się z koniecznością zaczekania na dostawę. Jednak wbrew opiniom, które pojawiają się w mediach, rynek złota funkcjonuje i będzie funkcjonować. Z analogiczną sytuacją mieliśmy do czynienia w momencie wybuchu kryzysu w 2008 roku, kiedy to przez pewien czas również pojawiały się zatory logistyczne. W tej sytuacji dodatkowym utrudnieniem są procedury bezpieczeństwa, które spowalniają proces logistyczny.

Część dostawy w Goldenmark, 2.04.2020

Fot. główne, The National Guard, flickr, CC BY 2.0

Michał Tekliński