Brylanty fantazyjne cz. 3: kamienie różowe

Gdy mówimy „najlepsze zegarki”, myślimy o tych, które produkuje się w Szwajcarii. Kiedy ktoś mówi o „sportowym samochodzie”, na myśl przychodzi nam Ferrari lub Lamborghini. Kiedy jednak wspominamy o różowych diamentach, pierwszym skojarzeniem powinna być kopalnia Argyle z Australii, bo to właśnie tam wydobywa się 95% kamieni tego typu, trafiających na rynek.

Czytaj także: 6 rzeczy, które warto wiedzieć o kolorze diamentów

W poprzednim numerze „Mysavera” pisaliśmy o kamieniach żółtych, a dwa numery temu, przedstawiliśmy ogólny obraz zjawiska, jakim są brylanty fantazyjne. Gwoli przypomnienia wspomnijmy tylko, że od tradycyjnych kamieni odróżnia je bardzo wyraźne, mocne zabarwienie oraz niezwykła rzadkość występowania, która w połączeniu z ogromnym zainteresowaniem inwestorów tworzy zjawisko absolutnie unikalne – klasę „premium”.

Przystąp do Klubu Goldenmark

Wśród diamentów fantazyjnych, różowe zajmują dość wysoką pozycję. Droższymi i rzadszymi kamieniami są tylko czerwone oraz niebieskie. Jednak to właśnie różowe posiadają pewną szczególną, unikalną cechę, stanowiącą o ich wyjątkowości – nikt tak naprawdę nie potrafi wyjaśnić, skąd bierze się ich kolor. Warto przy tej okazji wspomnieć, że choć obecnie fantazyjnie różowe diamenty należą do najbardziej cennych i wartościowych dóbr na świecie, jeszcze niespełna 20 lat temu były niczym więcej jak tylko ciekawostką geologiczną.

Czytaj także: Jak nie przepłacić za diament?

Pożądana anomalia

Diamenty składają się z atomów węgla, połączonych ze sobą w swego rodzaju siatkę krystaliczną. Nie absorbuje ona światła, co przejawia się brakiem koloru wśród bezbarwnych kamieni (colorless). W przypadku fantazyjnie kolorowych – jak wspomniane różowe, pochodzące z kopalni Argyle – można mówić o występowaniu swego rodzaju nieprawidłowości, anomalii czy też defektu.

Kronika Galla Anonima z darmową przesyłką za pobraniem

Doktor Keal Byrne z Uniwersytetu Zachodniej Australii w Perth twierdzi, że różne defekty powodują różne kolory. Odpowiednie ilości azotu decydują o tym, ze diament staje się żółty, zaś pewna dawka boru czyni go niebieskim. Do dziś bez odpowiedzi pozostaje jednak kwestia tego, co wpływa na kształtowanie się naturalnie fantazyjnie różowych diamentów.

Nierozwiązana zagadka

– Wszyscy mówią o różowych diamentach i wszyscy je kochają, chociaż nikt tak naprawdę nie wie, dlaczego właściwie są one różowe – mówi Jeffrey Post, kurator Narodowego Muzeum w Waszyngtonie.

Post twierdzi, że diamenty są posłańcami ziemi – pochodzą z miejsc oddalonych o setki mil w głąb ziemi, i są w stanie dostarczyć całkiem sporej wiedzy, na temat przeszłości naszej planety. Diamenty są w stanie opowiedzieć historię ziemi – przecież formowały się przez ostatnie 2–3 miliardy lat. Są swego rodzaju kapsułą czasu.

Jaką historię do opowiedzenia mają diamenty różowe? Trudno powiedzieć. Jednak z całą pewnością stwierdzić można, że szansę na jej usłyszenie mają nieliczni.

Czytaj także: Jak GIA zapewnia obiektywność oceny diamentów?

Unikalna rzadkość

Położona na północno–wschodnim krańcu Australii Zachodniej, kopalnia Argyle odpowiada za niemal 95% światowej podaży różowych diamentów. W ciągu roku dostarcza zaledwie kilka sztuk kamieni o masie powyżej 0,5 ct. To dobrze obrazuje, z jak ekstremalnie rzadkim zjawiskiem mamy do czynienia, oraz jak wielką gratkę stanowi ono dla potencjalnego inwestora. Ceny tych diamentów szybują w górę rok do roku, i trend ten zdaje się przyspieszać.

Dzieje się tak m.in. dlatego, że Argyle ma zaprzestać wydobycia do roku 2021. Głównie z uwagi na kończące się źródło różowych diamentów. Od momentu, gdy informacja ta została ogłoszona przez właściciela kopalni – koncern Rio Tinto – ceny kamieni różowych zaczęły przynosić rocznie średnio 15–20% zysku. I niewiele zmienia tu fakt, że różowe diamenty wydobywa się także w Rosji, Brazylii czy Indiach. Ich jakość mocno ustępuje tym z kopalni zlokalizowanej w zachodniej Australii.

Tak jak w przypadku wszystkich kopalń diamentów, kopalnia Argyle ma ograniczoną żywotność. Złoża stają się coraz uboższe w diamenty, spada jakość i ilość wydobywanych kamieni. Koncern Rio Tinto zdecydował się na prowadzenie zaawansowanych prac podziemnych aby zwiększyć żywotność kopalni do 2021 r., jednak od blisko trzech dekad nie odkryto żadnego znaczącego wyrobiska różowych diamentów.

Czytaj także: Historia GIA to historia diamentów

Rekordowe aukcje

Wśród najbardziej znanych, różowych diamentów, jedno z najwyższych miejsc przypada „Słodkiej Józefinie”, o której pisaliśmy już w numerze 02/2016 Mysavera. Dla przypomnienia warto nadmienić, że w 2015 roku brylant ten, którego masa wynosi 16,08 karatów, sprzedany został za oszałamiającą kwotę 28,5 miliona dolarów. Szczęśliwym nabywcą był businessman z Hong Kongu, Joseph Lau, który w swoim portfolio posiada także kilka innych, kamieni z najwyższej półki.

16 listopada 2010 roku, na akcji w Sotheby`s sprzedano różowy diament The Graff Pink, o masie 24,78 karata, za oszałamiającą kwotę 46 milionów dolarów (1,85 miliona za karat).

W maju 2016 roku, również w Sotheby`s, sprzedano fantazyjnie różowy diament The Unique Pink (fancy vivid pink). Jego masa wynosi 15,38 karatów, a cena ostateczna wyniosła 31,5 miliona dolarów.

Jednak prawdziwy rekord został pobity 4 kwietnia bieżącego roku. Na aukcji Sotheby`s w Hong Kongu, sprzedano diament Pink Star o masie 59,6 karata za sumę 71,2 milionów dolarów (prawie 1,2 miliona za karat).

Tylko dla milionerów?

Ile tak naprawdę trzeba mieć pieniędzy, aby stać się właścicielem różowego diamentu? Niestety Fantazyjnie różowe diamenty należą do jednych z najdroższych, i najprawdopodobniej nie ma szans na jakąkolwiek zmianę w tym zakresie. Jednak warto zaznaczyć, że zakup kamienia o masie co najmniej 0,5 ct. może okazać się doskonałą inwestycją.

Diamenty stanowią "twarde" aktywo i doskonale sprawdzają się jako zabezpieczenie majątku ale również jako atrakcyjna lokata kapitału. Warto nadmienić, że fantazyjnie różowe diamenty są jednym z nielicznych aktywów, które przeszły przez kryzys finansowy z 2008 r. bez żadnego szwanku. Dla inwestorów poszukujących ponad przeciętnych stóp zwrotu z inwestycji, chcących włączyć do swoich aktywów trwałe dobro o ekstremalnie ograniczonej podaży, dobrą wiadomością jest fakt, że w przypadku odkrycia nowego złoża różowych diamentów potrzeba co najmniej 10–15 lat, aby kopalnia osiągnęła pełnię możliwości operacyjnych i zaczęła dostarczać diamenty na rynek.

Podobnie jak to ma miejsce w przypadku innych aktywów, rynek diamentowy podlega prawu podaży i popytu. Ograniczona podaż i perspektywa wygaszenia kopalni Argyle sprawiają, że fantazyjnie różowe diamenty są bardzo atrakcyjną okazją inwestycyjną, oferującą znaczne zyski w średnim i długim okresie. Dla inwestora poszukującego wyjątkowej alternatywy dla swoich aktywów, perspektywa zwielokrotnienia zainwestowanego kapitału w co najmniej średnim horyzoncie czasowym wydaje się być warta każdych pieniędzy. Szczególnie jeśli w grę wchodzi zakup niepowtarzalnie pięknego i zjawiskowego, fantazyjnie różowego diamentu.

fot. snaplaunch

Robert Śniegocki