Cena złota w 2008 roku

10 rocznica upadku Lehman Brothers oraz wybuchu światowego kryzysu zaowocowała wysypem kolejnych pesymistycznych wizji dotyczących najbliższych lat. Oprócz ludzi, którzy jak Jim Rogers o zbliżającym się kryzysie mówili nieustannie, pojawiły się także głosy takich autorytetów jak prof. Nouriel Roubini. Rodzi się pytanie: dlaczego cena złota zatrzymała się w przedziale 1195-1205?

Cena złota z grubsza skorelowana jest odwrotnie z dolarem (US Dollar Index), a do pewnego stopnia także z rynkami finansowymi – w szczególności z najważniejszymi indeksami na Wall Street – Dow Jones Industrial Average, S&P500 oraz NASDAQ. Ten ostatni to indeks spółek technologicznych, który jest obecnie na poziomie znacznie wyższym, niż w czasie bańki dot-comów. Warto przy tej okazji podkreślić, że 7 najdroższych spółek świata to obecnie spółki technologiczne. Tam właśnie spoczywa teraz kapitał inwestorów.

I niska cena złota nie powinna aż tak dziwić. Zwłaszcza, że w pamiętnym roku 2008 obserwować mogliśmy co najmniej podobnie spektakularne zniżki…

Przystąp do Klubu Goldenmark


source: tradingeconomics.com

Tąpnięcie wiosenne

Rok 2008 złoto rozpoczęło z poziomu ok. 830 USD, i mniej więcej do połowy marca pięło się, by po raz pierwszy przebić pułap 1000 dolarów za uncję. Tym, co wpłynęło na zatrzymanie tego rajdu, mogła być pozornie rozbrojona bomba – 14 marca bank Bear Stearns przyznał się do poważnych problemów finansowych (wcześniej spekulowano tylko na ten temat).

Z początku ogłoszono plan ratowania banku, jednak w poniedziałek 16 marca JP Morgan wyraził chęć zakupu Bear Stearns za jedną dziesiątą wartości jego akcji z piątku. Lepsze to, niż upadek.

Zamów szablę z darmową przesyłką i darmowym zwrotem

Na przełomie kwietnia i maja złoto było już na poziomie 850 USD, a więc zaliczyło spadek o 150 USD w ciągu zaledwie półtora miesiąca. Tu jednak na scenę wkracza inflacja, która od kwietnia do lipca wzrosła o 1,7 pp.

Czytaj także: Kryzys subprime w Europie

Tąpnięcie wakacyjne

W okolicach połowy lipca odnotowany zostaje kolejny szczyt, tym razem w okolicach 975 dolarów. Od tego momentu cena kruszcu znów leci w dół, osiągając w pierwszej połowie września pułap 740 USD. Mamy zatem jeszcze bardziej spektakularny spadek, o ponad 200 dolarów w niecałe dwa miesiące!

Był to czas, kiedy rząd amerykański ogłosił przejęcie kontroli nad Fannie Mae i Freddie Mac. Były to dwie częściowo prywatne, a częściowo państwowe firmy, których zadaniem było zapewnienie Amerykanom dostępu do taniego kredytu. A zaledwie kilka dni później upadł Lehman Brothers, co wystrzeliło cenę kruszcu w okolice 900 dolarów. Ale nie na długo, ponieważ od października znów dało nura, zatrzymując się przy 715 USD.

Jak zatem widać, mieliśmy do czynienia z prawdziwym diabelskim młynem. System finansowy dosłownie zatrząsnął się w posadach. I po tych wstrząsach nastąpiła recesja, podczas której cena złota zaczyna rosnąć, aż do szczytu w 2011, kiedy to otarła się o 1900 dolarów. Warto przy tym wspomnieć, że dziś patrzymy na to chłodniejszym okiem, a o samej anatomii tego kryzysu wiemy całkiem sporo. Wtedy grały emocje, a rozmiar nadchodzącej katastrofy był trudny do oszacowania – ludzie musieli podejmować decyzje na szybko, w oparciu o skąpe informacje.

Czytaj także: Jak przygotować się na kryzys?

Dzisiejsza sytuacja na rynku złota nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w roku 2008, jednak pokazuje nam, że w pewnych sytuacjach mogą występować poważniejsze fluktuacje. Za dzisiejszą zniżką przemawia bardziej optymizm inwestorów, niż chaos i niepewność. Jeżeli jednak spełnią się zapowiedzi prof. Roubiniego, przyjdzie i czas na chaos i niepewność. A wtedy poziom 1200 USD możemy wspominać z rozrzewnieniem i tęsknotą.

Bartosz Adamiak