Ceny masła wciąż wysokie. A co z jakością? Czy producenci nie oszukują?

UOKiK wziął pod lupę producentów masła i sprawdził, jaka jest jakość oferowanych przez nich wyrobów. - Mimo wysokiej ceny masło nie jest fałszowane tłuszczami roślinnymi. To dobra informacja - podkreśla urząd.

Za kostkę masła – nawet w dyskontach i hipermarketach – od kilku miesięcy trzeba zapłacić od 5 do 7 złotych. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów postanowił więc sprawdzić, jakie były przyczyny nagłego wzrostu cen i dlaczego tak powoli wracają one do poziomu wyjściowego.

Od października delegatura UOKiK w Bydgoszczy prowadzi pięć postępowań wyjaśniających. Poprosiła duże sieci - Lidl Polska, Jeronimo Martins, Tesco Polska, Auchan Polska, Carrefour Polska – o ich korespondencję z dostawcami masła. Na razie jednak - jak podkreślają przedstawiciele urzędu - za wcześnie na wnioski. Dodają, że postępowania prowadzone są w sprawie, a nie przeciwko przedsiębiorcom.

Ile jest masła w maśle?

We wrześniu i październiku UOKiK sprawdził też, czy ewentualne naciski sieci handlowych i chęć obniżenia kosztów przez producentów nie odbiły się na jakości masła. Do kontroli wybrano masła markowe i produkowane na potrzeby sieci handlowych.

- Zbadaliśmy zawartość, czyli mówiąc kolokwialnie, ile jest masła w maśle. Powinno być co najmniej 80 procent, a jak jest? Wyszło, że te produkty spełniają normy, jeśli chodzi o zawartość tłuszczu zwierzęcego. Okazuje się, że producenci nie dodają tańszego tłuszczu roślinnego, chcąc przez to obniżyć koszty i być atrakcyjniejszym dla sieci handlowych. Jakość nie uległa pogorszeniu, pomimo że rynek wzrastał i była pokusa, żeby dodatkowo zarobić - mówi Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Próbki pobrano ze sklepów i hurtowni w całej Polsce. Urząd sprawdzał zawartość tłuszczu (nie powinna odbiegać o 1 pkt proc. od deklarowanej na opakowaniu), wody (zgodnie z przepisami nie może być jej więcej niż 16 proc.) i czy do tłuszczu mlecznego nie domieszano jakiegoś innego.

- W żadnej próbce nie stwierdzono obecności niedozwolonych tłuszczów roślinnych - zaznacza Hanna Gaszyk, dyrektor laboratorium kontrolno-analitycznego w Olsztynie.

W czterech przypadkach tegoroczne badania wykazały nieznaczne przekroczenie ilości wody w maśle. W najtańszym z badanych produktów ("Mleczna zagroda" - 4,64 zł w hurtowni Eurocash w Bolesławicach, firmy ZPM Mlecz z Wolsztyna) stwierdzono 16,8 proc. wody.

- Podejmiemy dodatkowe kroki wobec tych, którzy wprowadzają takie masło na rynek. Można się cieszyć jednak, że masła w maśle jest tyle, co powinno być, a nawet w jednym przypadku mieliśmy więcej niż producent deklarował - dodaje Niechciał.

Przedstawiciele UOKiK przypominają, że w 2014 roku, w efekcie 46 kar wymierzonych przez Inspekcję Handlową za zafałszowanie masła, prezes urzędu nałożył na firmę Masmal Dairy ponad 1,4 mln zł kary z tytułu naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Aktualnie toczy się sprawa apelacyjna wobec następcy prawnego tego przedsiębiorcy.

Dlaczego ceny masła rosną?

Jak tłumaczy Niechciał, wzrost cen masła występuje nie tylko w Polsce, ale na całym świecie.

- Ceny w Polsce w znacznej mierze wynikają z cen na rynku międzynarodowym. A dlaczego na świecie ceny masła rosną? Dlatego, że - po pierwsze - Amerykanie zmienili swoje nawyki żywieniowe i na podstawie artykułów naukowych stwierdzili, że znów można jeść masło, że tak nie szkodzi, jak jeszcze parę lat temu uważano. A być może margaryny wcale nie są tak aż dobre dla zdrowia. Z drugiej strony, ograniczono podaż, czyli produkcję masła. Tu na uwagę zasługuje Nowa Zelandia i Australia, które są istotnymi producentami i eksporterami masła na świecie. Do tego prawdopodobnie dołożyła się sytuacja w Europie, gdzie zniesiono parę lat temu tzw. kwoty mleczne, co mogło spowodować ograniczenie stada krów, a co za tym idzie ograniczenie produkcji mleka i związanego z tym masła - podkreśla Marek Niechciał.

Jak kupować masło?

Hanna Gaszyk z UOKiK radzi, by kupując masło, sprawdzić, czy rzeczywiście na opakowaniu znajduje się napis "masło" i nie sugerować się szatą graficzną.

- Możemy bowiem spotkać się z taką sytuacją, że na opakowaniu dużą czcionką podano napis "extra 82% tłuszczu", natomiast niżej określono: zawartość tłuszczu roślinnego 72%, zawartość tłuszczu mlecznego - 10%. I to już nie jest masło - podkreśla Gaszyk.

Kupując masło, warto sprawdzić zawartość tłuszczu. W prawdziwym maśle musi być go 80-90 procent i musi być on wyłącznie pochodzenia mlecznego. Trzeba uważać na produkty masłopodobne - w sprzedaży są: masło o zawartości ¾ tłuszczu, masło półtłuste, miksy tłuszczowe, masło roślinne, margaryna. Należy też upewnić się, że nie przepłacamy. Jesteśmy przyzwyczajeni do opakowań po 200 g, zdarzają się jednak mniejsze, np. po 170 gramów, które na pierwszy rzut oka wydają się tańsze, ale po przeliczeniu na cenę za kilogram, nie musi tak być. Pamiętajmy także o dacie ważności. Nie kupujmy produktów, które lada dzień będą przeterminowane, jeśli nie zamierzamy szybko ich zużyć.

fot. UOKiK

foto główne: jackmac34, pixabay.com, CC0

 

Tomasz Matejuk