Za mieszkanie w Warszawie zapłacisz dwa razy więcej niż w Łodzi

Ceny mieszkań w Warszawie biją rekordy - za metr kwadratowy trzeba w stolicy zapłacić średnio ponad 8 tysięcy złotych. Na drugim biegunie, jeśli chodzi o największe polskie miasta, znajduje się Łódź. Tam przeciętne ceny transakcyjne są o połowę niższe.

Jak wynika z najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, średnie ceny nabywanych mieszkań w Warszawie wynoszą już 8070 zł za metr kwadratowy. To o 2,7 proc. więcej niż przed miesiącem.

Już nie tylko Śródmieście, Żoliborz czy Mokotów mają monopol na najwyższą półkę cenową. Transakcje w cenach powyżej 10000 zł za mkw. odnajdujemy w ostatnim czasie także na Bielanach, Woli, a nawet Pradze Południe. Dostępność komunikacyjna odgrywa kluczową rolę przy wyborze mieszkania w stolicy. Dobrze położone pod tym względem budynki zyskują w porównaniu do podobnego standardu mieszkań, ale z dłuższym dojazdem do centralnych rejonów miasta – komentuje Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Największe wzrosty cen zaobserwowano w Poznaniu i Gdańsku. W stolicy Wielkopolski średnia wynosi 5458 zł za mkw. i jest wyższa o ponad 4 proc. od cen sprzed miesiąca. Z kolei w Gdańsku ceny wzrosły w tym samym okresie o 3,8 proc. i wynoszą 5847 złotych.

W Łodzi cały czas ceny utrzymują się blisko poziomu 4000 zł za metr kwadratowy. Wprawdzie nadal możemy znaleźć oferty w cenach poniżej 3000 zł za mkw., ale w ostatnich miesiącach takie transakcje należą już do rzadkości.

- Klienci wybierają nieco droższe lokale, które pozwalają na wprowadzenie się bez większych nakładów remontowych. W Łodzi kupujemy też coraz większe mieszkania – ostatnia średnia to 57 mkw., czyli więcej niż w Poznaniu czy Krakowie - dodaje Marcin Jańczuk.

W pozostałych trzech analizowanych miastach ceny są nieco niższe niż przed miesiącem. We Wrocławiu spadki wyniosły około 1 proc., kontynuując obniżki z ostatnich miesięcy. Za metr kwadratowych w stolicy Dolnego Śląska trzeba zapłacić 5552 złotych. Obniżki cen pojawiły się też w Gdyni (o 4,4 proc.), gdzie średnia kwota za mkw. to 5364 zł i w Krakowie (o 2,6 proc. - 6132 zł).

- Tym razem w Krakowie nie odnotowaliśmy spektakularnych transakcji w cenach przekraczających 10000 zł za metr kwadratowych. Większość mieściło się w widełkach 5000-7500 zł – podkreśla Jańczuk.

Gdzie najlepiej po kredyt hipoteczny?

Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, miniony miesiąc - zgodnie z raportem Metrohouse i Expandera - przyniósł zmiany ofert w dwóch dużych bankach – mBanku i Banku Pekao. Pierwszy zdecydował się obniżyć marże, a drugi je podwyższył, zwiększając koszt kredytu o około 2400 złotych.

Dzięki obniżce, mBank wskoczył na podium zestawiania kredytów z najniższym (10 proc.) wkładem własnym. Jak tłumaczą autorzy raportu, podwyżka w Pekao na szczęście nie objęła kredytów udzielanych w ramach programu "Mieszkanie dla młodych", w których marża wynosi nadal 1,95 proc., niezależnie od wkładu własnego.

- To bardzo istotne, gdyż wiele osób już przygotowuje się na styczniowe uruchomienie ostatniej puli dopłat. Dla zwykłych kredytów jest to natomiast 1,75 proc. (wkład własny wyższy niż 20 proc.) lub 1,85 proc. (wkład niższy niż 20 proc.). Uzyskanie powyżej opisanych poziomów marż wymaga jednak zobowiązania się do korzystania z kilku dodatkowych produktów – komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Uwaga na rosnące raty

Eksperci podkreślają, że osoby, które obecnie wnioskują o kredyt mieszkaniowy, powinny pamiętać, że rata podawana im w symulacji będzie prawdopodobnie obowiązywała krócej niż rok. Już w połowie przyszłego roku może bowiem zacząć rosnąć stawka WIBOR, od której zależy wysokość oprocentowania takich kredytów.

Podwyżka o 0,25 proc. podniesie ratę kredytu na kwotę 300 000 zł na 25 lat o 42 zł (z 1555 zł do 1597 zł). Gdyby jednak kiedyś podstawowa stopa NBP wzrosła np. do 6 proc., to rata mogłaby wzrosnąć aż o 657 zł (do 2381 zł). Nie należy więc przesadzać z kwotą zadłużenia, gdyż w przyszłości może to sprowadzić na nas kłopoty – ostrzega Jarosław Sadowski.

fot. geralt, pixabay.com, CC0

Tomasz Matejuk