Chiny zaktualizowały rezerwy złota

Po pięciu latach zupełnego braku zainteresowania złotem, w czerwcu Ludowy Bank Chin (PBOC) zwiększył swoje rezerwy o 604 tony... Tak można byłoby napisać, gdyby wierzyć oficjalnym danym publikowanym przez PBOC. W piątek nastąpiła bowiem długo wyczekiwana aktualizacja oficjalnych chińskich rezerw złota. Zwiększyły się one z 1054 do 1658 ton.

Oczywiście taki wzrost nie nastąpił w ciągu jednego miesiąca. To już powoli chińska tradycja, że rezerwy aktualizuje się co sześć lat. Poprzednio było to w 2003 i 2009 r. Tym samym Chiny wyprzedziły Rosję i wskoczyły na piąte miejsce w rankingu największych krajowych rezerw złota (pomijając rezerwy MFW, które wynoszą 2814 ton):

Krok do umiędzynarodowienia yuana

Aktualizacja rezerw jest najprawdopodobniej częścią planu umocnienia pozycji yuana na arenie międzynarodowej. Co pięć lat MFW poddaje weryfikacji skład koszyka walutowego SDR. Obecnie należą do niego: dolar (41,9 procent), jen (37,4 procent), funt (11,3 procent) i euro (9,4 procent). Chiny nie ukrywają swoich ambicji dołączenia swojej waluty do tego grona, a sam MFW przyznaje, że jest to kwestia tego „kiedy” a nie „czy’ to nastąpi. MFW dokona rewizji koszyka SDR jesienią tego roku.

Jednym z kryteriów włączenia waluty do koszyka SDR ma być konieczność regularnego przedstawienia kompozycji swoich rezerw walutowych z uwzględnieniem wielkości rezerw złota. Reguły MFW mówią o aktualizowaniu stanu rezerw co najmniej raz w roku. PBOC przyznaje zresztą, że: „w długoterminowej i strategicznej perspektywie, jeśli zachodzi taka potrzeba, dynamiczna zmiana kompozycji rezerw zapewnia bezpieczeństwo, płynność i wpływa na zwiększenie wartości tych rezerw”.

Bardzo możliwe więc, że na następną aktualizację chińskich rezerw złota nie będziemy musieli czekać kolejnych sześciu lat. Jeśli Chiny podporządkują się wymogom MFW, potrwa to maksymalnie 1 rok. Również Światowa Rada Złota zauważa, że jest jeszcze sporo potencjału do dalszych wzrostów chińskich rezerw. Także Georgette Boele, strateg ABN Amro Bank NV w Amsterdamie twierdzi, że Chiny nie skończyły jeszcze kupować, a ich motywacją jest dywersyfikacja rezerw.

Poniżej oczekiwań – poniżej stanu faktycznego?

Chociaż jest to wzrost o 57 procent, jest to i tak znacznie mniej od oczekiwań. Jeszcze w kwietniu analitycy Bloomberga szacowali, że Chiny mogły nawet potroić swoje rezerwy od czasu ostatniej aktualizacji. W oparciu o statystyki wymiany handlowej, produkcji krajowej i dane China Gold Association spodziewali się wzrostu do 3510 ton.

Znany z wnikliwych analiz chińskiego rynku złota bloger Koos Jansen również uważa tą aktualizację za jedynie częściowe ujawnienie faktycznego poziomu rezerw. Podkreśla jednak, że nie sposób oszacować tego poziomu, bazując na statystykach wymiany handlowej, ponieważ wielkość importu złota o kategorii „monetarne” (czyli takiego, jakie najprawdopodobniej sprowadza PBOC) nie jest podawana do wiadomości publicznej.

Założyciel i dyrektor wykonawczy GoldCore, Mark O’Byrne sugeruje natomiast, że Chiny gromadzą złoto nie tylko poprzez bank centralny, ale też za pomocą dwóch innych państwowych instytucji: State Administration of Foreign Exchange (SAFE) i China Investment Corporation (CIC).

Co mogłoby być motywacją do ukrywania prawdziwego poziomu rezerw? Chiny wciąż mają w swoich rezerwach sporo amerykańskich obligacji. Dopóki nie zaczną ich sprzedawać, podanie informacji o znacznie większym poziome rezerw złota mogłoby wywołać przedwczesny (względem ich zamiarów) spadek wartości amerykańskiego dolara. Wydaje się, że najpierw powinno nastąpić włączenie yuana do koszyka SDR i zerwanie jego powiązania z kursem dolara, by sprzedaż amerykańskich obligacji i dalsze zwiększanie poziomu rezerw złota nie rodziła negatywnych konsekwencji dla nich samych.

fot. pixabay.com