Cyber Monday. Kupujesz online za granicą? Uważaj na te pułapki

Cyber Monday to okazja, by na zakupy wybrać się do zagranicznych sklepów internetowych. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka aspektów, dzięki którym takie zakupy będą bezpieczne i rzeczywiście tanie.

Kilka dni temu pisaliśmy, jak nie stracić głowy podczas Black Friday i Cyber Monday. Dziś skupimy się tylko na wypadającym w tym roku 26 listopada Cyberponiedziałku, a konkretniej na zakupach w sklepach internetowych poza Polską.

Wybieramy się na nie zazwyczaj, żeby uzyskać zdecydowanie niższą cenę. Albo gdy w Polsce dany produkt nie jest dostępny.

- Jeśli chodzi nam o atrakcyjną cenę, to powinniśmy pamiętać, żeby nie zapomnieć o uwzględnieniu kosztu dostawy i przewalutowania. W niektórych bankach, gdy zapłacimy kartą kwotę w walucie obcej, to przeliczenia kursowe podwyższą rachunek nawet o 7%. To w połączeniu z kosztami dostawy może pochłonąć większość lub nawet całą różnicę w cenie towaru w Polsce i za granicą - podkreśla Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Jak obniżyć koszty przewalutowania?

Koszty przewalutowania można jednak obniżyć nawet do mniej niż 1%.

- Aby było to możliwe należy unikać płacenia zwykłą kartą, czyli taką podpiętą do rachunku w złotych. Zdecydowanie bardziej opłaca się korzystać z karty walutowej lub wielowalutowej. W przypadku płatności w popularnych walutach jak euro czy dolar amerykański, najlepiej przewalutowania dokonać samodzielnie - radzi Sadowski.

Jak to zrobić? Przykładowo: kupujemy w kantorze internetowym 100 euro, przelewamy na rachunek bankowy w tej walucie i płacimy kartą, która jest do niego podpięta.

- Kursy sprzedaży popularnych walut w kantorach internetowych są wyższe od średniego NBP o mniej niż 1%. Koszty przewalutowania uda się więc istotnie ograniczyć w porównaniu do sytuacji, gdy to bank dokonuje przeliczenia - dodaje ekspert.

W przypadku mniej popularnych walut problem polega na tym, że nie da się wyrobić karty, która pozwoli na bezpośrednią płatność.

- Dla przykładu nie ma na naszym rynku kart walutowych w juanach. Jeśli płatności miałaby odbyć się w niestandardowej walucie, to najlepiej znaleźć bank, w którym nie jest stosowana prowizja za przewalutowanie i gdzie tego typu transakcje przeliczane są po kursie organizacji płatniczej (Visa, MasterCard) - tłumaczy Jarosław Sadowski.

Dobrym rozwiązaniem mogą też być takie aplikacje jak Revolut, które pozwalają płacić kartą w wielu walutach, unikając kosztów przewalutowania. Kilka miesięcy temu brytyjski fintech wprowadził także jednorazowe karty wirtualne ze zmiennym numerem, dzięki czemu płatności online mają być jeszcze bezpieczniejsze. Po każdej transakcji, numer karty zostaje usunięty i system automatycznie generuje nowy.

- Wieki zajmie nam całkowite pozbycie się 16 cyfrowych numerów kart kredytowych. Dlatego wprowadzamy karty wirtualne jako długoterminowe rozwiązanie problemu oszustw internetowych. Dzięki automatyzacji tego procesu w Revolut, doświadczenia klienta są natychmiastowe i bezstresowe - mówił Vlad Yatsenko, współzałożyciel i dyrektor ds. technicznych w Revolut.

Unikaj przelewów

Jak podkreśla Jarosław Sadowski, płatność przelewem ma dwie istotne wady - jest droga i nie da się jej cofnąć.

- Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku, gdy zapłacimy kartą. Jeśli ktoś nas oszuka i nie wyśle zamówionego towaru lub gdy sprzedawca nie uzna zasadnej reklamacji, to przy płatności kartą możemy liczyć na pomoc banku. Jeśli przedstawimy dowody, to bank ma możliwość zastosowania procedury CashBack, czyli cofnięcia wykonanej już płatności. Nie ma takiej możliwości, jeśli wykonaliśmy przelew - zaznacza Sadowski.

Przelewy bywają też naprawdę bardzo kosztowne.

- Nie jest to problemem w przypadków przelewów SEPA, czyli wykonywanych w euro. One kosztują zwykle około 5 zł. Jeśli jednak będziemy chcieli przelać inną kwotę, to koszt może wynieść nawet ponad 100 zł. Najdziwniejsze jest jednak to, że w momencie zlecania takiego przelewu tak naprawdę nie wiemy, ile za niego zapłacimy. W ich realizacji biorą bowiem udział banki pośredniczące, które naliczają za to prowizje, pomniejszając kwotę przelewu. Ponieważ nie wiemy, ile wyniosą koszty pośrednictwa, to nie wiemy też, jaką kwotę mamy wysłać - tłumaczy ekspert.

Wyjątkiem jest przelew w opcji OUR.

- W tym przypadku płacimy prowizję tylko swojemu bankowi i mamy gwarancję, że do odbiorcy dotrze taka kwota, jaką wysłaliśmy. Taki przelew kosztuje jednak około 100 złotych - dodaje Jarosław Sadowski.

Podsumowując: robiąc zakupy w zagranicznych sklepach internetowych, zdecydowanie bardziej opłaca się płacić kartą. Nie wiąże się to z żadną prowizją, nie licząc kosztów przewalutowania, które - jak wyjaśniliśmy w tym tekście - można zminimalizować.

fot. Brooke Cagle on Unsplash

Tomasz Matejuk