Czas próby

Przez ostatnie kilka lat zbieraliśmy owoce skutecznie przeprowadzonych w Polsce zmian ustrojowych. Choć nie był to proces pozbawiony wad, staliśmy się jako kraj istotnym graczem na europejskiej mapie. I to zarówno jeśli chodzi o kwestie społeczne i gospodarcze, jak i polityczne.

Odrzućmy na bok porównania do zielonej wyspy i kraju mlekiem i miodem płynącego. Zapomnijmy na chwilę o politycznych sporach. Spróbujmy na tyle, na ile jest to możliwe, ocenić, czy ostatnie dwadzieścia sześć lat było czasem straconym, czy może naprawdę udało nam się ten czas wykorzystać. Chcąc zachować daleko idący obiektywizm, raczej wszyscy jesteśmy co do efektów zgodni. Polska jest dziś zupełnie innym krajem, niż była u progu lat 90-tych XX wieku.

Ale dziś nadchodzi czas prawdziwej próby. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie końcówka drugiej dekady wieku XXI pozwoli ocenić, czy wyciągnęliśmy z najnowszej historii naszego kraju odpowiednie wnioski.

Nie oszukujmy się - przez kryzys finansowy przeszliśmy niemal bez szwanku. To prawda, że jest to daleko idące uogólnienie, ale pokryzysowy bilans wychodzi nam mimo wszystko na plus. Szczególnie, jeśli porównamy się z wieloma innymi europejskimi krajami.

Jednak taki stan rzeczy nie powinien uśpić naszej czujności, gdyż geopolityczna sytuacja na świecie znów dynamicznie się zmienia. Co gorsze, tempo i głębokość tych zmian wymyka się często spod kontroli, stając się procesem permanentnym, o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.

Globalna gospodarka wciąż się rozwija. Ale w wielu rejonach świata (Chiny, Stany Zjednoczone, Strefa Euro, także Polska), tempo gospodarczego wzrostu dalekie jest od oczekiwanego. Niewykorzystywany jest ogromny potencjał Państwa Środka, o ambitnych gospodarczych planach krajów BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny oraz RPA) mało kto już pamięta. Szczególnie gospodarka rosyjska, w wyniku międzynarodowego konfliktu, chyli się ku upadkowi.

Mające największy do tej pory wpływ na rynki finansowe Stany Zjednoczone, dalej oczywiście dyktują warunki. Jednak uwaga inwestorów i analityków coraz częściej, i to niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu, skupia się na innych krajach i gnębiących je problemach. Wśród nich największym utrapieniem staje się kryzys w Unii Europejskiej. U jego podstaw leży podważana coraz częściej idea wspólnoty, widmo Brexitu oraz powracające co jakiś czas Grexitu, a przede wszystkim problem uchodźców, co do którego na horyzoncie wciąż nie widać dobrego i efektywnego rozwiązania. Mimo że nie są to czynniki bezpośrednio z rynkami finansowymi powiązane, coraz częściej negatywnie na nie wpływają.

Jak w tym globalnym szaleństwie odnajduje się Polska? Złapaliśmy niewątpliwie zadyszkę, która nie pozwala nam iść do przodu tak zdecydowanie, jak miało to miejsce przez ostatnich kilka lat. Niższe nieco od oczekiwanego tempo wzrostu gospodarczego w I kwartale 2016 roku, znacząco niższy wskaźnik produkcji przemysłowej to tylko niektóre z powodów, dla których powinniśmy zacząć nieco krytyczniej spoglądać w najbliższą przyszłość. Do wskaźników odnoszących się do gospodarki, dochodzą niepokojące sygnały napływające z warszawskiego parkietu.

Spadająca liczba aktywnie inwestujących na giełdzie inwestorów indywidualnych inie najlepsza reputacja rynku kapitałowego w ostatnim czasie, do czego przyłożyli się przede wszystkim politycy, polskiej giełdzie z pewnością nie pomagają. A to oczywiście nie pozostaje bez wpływu na giełdowe notowania. WIG 20 w ciągu ostatniego roku stracił przeszło 20 procent, dla porównania indeksy amerykańskie poniosły zaledwie kilkuprocentowe straty.

Nie chodzi jednak o przekonywanie, że sytuacja Polski - naszej gospodarki czy kondycji rynku kapitałowego - jest zła. Bo nie jest. Chodzi wyłącznie o odpowiedzialne spojrzenie w zbliżającą się przyszłość. W tym kontekście kluczowe będzie utrzymanie równowagi budżetowej, dbanie o odpowiedni poziom deficytu, a także pielęgnowanie inwestycyjnej atrakcyjności naszego kraju. I to zarówno jeśli chodzi o inwestorów polskich, zagranicznych, jak i tych drobnych, indywidualnych, którzy tworzyli polski rynek kapitałowy przez ostatnie dwadzieścia pięć lat i byli jego niezwykle istotną częścią.

Konferencja WallStreet jest doskonałym przykładem tego, jak dobrze przepracowaliśmy ten czas. Przedstawiciele spółek, które stały się światowymi potentatami, młodzi przedsiębiorcy, którzy swoimi unikalnymi pomysłami na biznes już podbijają rynek. Do tego aktywnie działający inwestorzy, których doświadczenie pozwala na osiąganie ponadprzeciętnych efektów w kwestii budowania inwestycyjnych portfeli i idących za tym zysków. Polacy wiedzą jak odnosić sukces, mimo to wciąż chcą się uczyć i rozwijać. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że wspomniana wcześniej zadyszka stanie się przede wszystkim impulsem do refleksji, wyciągnięcia odpowiednich wniosków i powrotu na tory tempa rozwoju, do którego przyzwyczailiśmy nie tylko Europę, ale i cały świat.

fot. pixabay.com

Szymon Matuszyński