Czas sprzecznych sygnałów

Chyba trzeba to w końcu przyznać – od pewnego czasu znajdujemy się w stanie, który bardzo trudno jednoznacznie zdiagnozować i ocenić. Z tygodnia na tydzień piszemy o tych samych czynnikach działających na gospodarki i rynki finansowe, ale wciąż brakuje jednoznacznych rozstrzygnięć.

Gospodarki zwalniają. Nasila się wojna handlowa. Ale mimo to – jak donosi Spotdata – amerykański konsument pozostaje wyjątkowo optymistyczny. Cieszący się poważaniem indeks nastrojów amerykańskich konsumentów Uniwersytetu Michigan, osiągnął w maju najwyższy poziom od stycznia 2004 roku – pisze Ignacy Morawski. I choć amerykański konsument nie widzi zagrożenia w zaostrzającej się wojnie handlowej, zupełnie innego stanowiska jest np. Moody’s, które twierdzi, że wojna handlowa doprowadzi światową gospodarkę na krawędź recesji. Jest to o tyle ciekawe, że – jak twierdzi Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB – koszt podniesionych ceł obciąży właśnie amerykańskich konsumentów.

W ubiegłym tygodniu dolar i bitcoin umocniły się, zaś złoto i giełda straciły, co dość dobrze ilustruje panującą na rynkach dwuznaczność. Odnieść można wrażenie, że część inwestorów już zaczyna odchodzić od ryzykownych aktywów, w stronę tego, co najpłynniejsze, czyli gotówki, a część jeszcze próbuje coś ugrać, ślepo wierząc w FED. Bank centralny uratował w grudniu giełdę, zmieniając całkowicie swoją politykę. Wstrzymane zostały podwyżki stóp procentowych, a pojawiły się sugestie o możliwości obniżek czy rozpoczęcia kolejnego programu QE. Najdłuższa hossa w historii Wall Street trwa, ale nie oznacza to, że potrwa kolejne dziesięć lat – bardziej prawdopodobne wydaje się, że w ciągu dziesięciu lat się ona zakończy.

Niepokój w związku z wojną handlową wynika również z faktu, iż Chińczycy posiadają 1,13 bln USD amerykańskich papierów dłużnych. Wielu analityków twierdzi, że Chiny nie umorzą obligacji przed okresem ich zapadalności, ponieważ poniosłyby wówczas stratę. Z drugiej jednak strony, taki zabieg mógłby w dużo większym stopniu zaszkodzić Stanom Zjednoczonym przez wzrost presji na podnoszenie stóp procentowych, a w konsekwencji wzrost kosztu obsługi zadłużenia. O tym, jak niebezpieczna to może być sytuacja, mogliśmy przekonać się tuż po tym, jak ogłoszono fiasko rozmów i wprowadzenie nowych ceł. Było to widoczne w ciągu ostatnich dwóch tygodni na amerykańskiej giełdzie. Przyparci do muru Chińczycy mogą zdecydować się na tak desperacki skok.

Czytaj także: Czy dedolaryzacja jest w najbliższych latach realna?

Zamów szablę z darmową przesyłką i darmowym zwrotem

Photo by 尧智 林 on Unsplash

Michał Tekliński