Czy czeka nas greckie deja vu ze wzrostem cen złota w tle?

Wszyscy pamiętamy czerwiec 2011 roku i zamieszki w Grecji, a następnie kilka miesięcy spotkań, telekonferencji, debat MFW i polityków strefy Euro skutkujące wprowadzaniem programu naprawczego dla greckiej gospodarki. Czy zamieszki, strajki i sytuacja w Hiszpanii nie przypominają trochę tego co działo się dwa lata temu na Peloponezie? I co to wszystko ma wspólnego z ceną złota?

Okazuje się, że ma całkiem sporo...Oczywiście wchodzimy nieco na grunt ekonomicznych spekulacji ale nie są to wyssane z palca poglądy tylko trzeźwe spojrzenie na historie raptem z przed dwóch lat...historię "żywą”.

W okresie od lipca do września 2011 roku, kiedy trwała europejska debata nad programem naprawczym dla Grecji. W tym czasie notowania złota podskoczyło o ponad 25%. Dzisiaj cena złotego kruszcu ponownie wróciła do poziomów z połowy lipca 2011 toku. Kto dobrze wyczuł sytuacje mógł zarobić w kilka miesięcy nawet 30%, kto zaspał, dziś wyszedł praktycznie "na zero".

 

Obecnie nie ma dnia, aby media nie informowały nas o sytuacji gospodarczej na półwyspie Iberyjskim. Blisko 5 milionów Hiszpanów (24% społeczeństwa) nie ma pracy. Wśród ludzi młodych co druga osoba jest bez pracy. Brak popytu zaczyna objawiać się deflacją, dług publicznych rośnie w tempie min. 10 punktów procentowych rocznie, a PKB ma spaść o -1,5%. Quo vadis Espanol?

Czy w takim razie wieszczę kolejną hossę na rynku złota? To nie do końca tak ale pamiętajmy, że zmiana cen złota jak i innych instrumentów finansowych uzależniona jest m.in. od wielu czynników gospodarczych i geopolitycznych. Z kolei przewidywanie następstw poszczególnych wydarzeń jest kluczem do osiągania zysków. Tym samym, drogi inwestorze, jeśli poczujesz greckie „deja vu” może warto zainwestować ponownie w złoto...

Łukasz Hajduk
rynekzłota24.pl