Czy warto inwestować w sztukę?

Inwestowanie w sztukę jest jednym z najstarszych w historii świata sposobów lokowania kapitału. Już w czasach starożytnych człowiek doceniał efekt rękodzieła, zwracając uwagę nie tylko na kwestie wartości, ale przede wszystkim estetyki. Czy dziś, w dobie pędzącej konsumpcji, ale i świetnej koniunktury gospodarczej, dzieła sztuki są dobrym pomysłem inwestowania kapitału?

Na pierwszy rzut oka nasuwa się wniosek, że o wiele lepszym aktywem jest nieruchomość. Szczególnie biorąc pod uwagę to, co aktualnie się w tym sektorze dzieje. Kolejne rekordy są jednak powoli hamowane przez coraz dynamiczniej rosnące ceny. Co nie znaczy, że wszyscy, którzy kupili mieszkanie czy dom w celach inwestycyjnych, zaraz zaczną realizować zyski. Pamiętajmy, że hossa na rynku nieruchomości zaczęła się od i tak wysokich już cen.

Czy podobnie jest w przypadku inwestowania w sztukę? Oba te obszaru łączy wiele wspólnych cech, ale i równie wiele je od siebie odróżnia. Jeśli szukamy alternatywy dla nieruchomości lub produktów oferowanych przez banki czy fundusze inwestycyjne, na pewno to, co już stworzyli i cały czas tworzą artyści warte jest przynajmniej naszego wstępnego zainteresowania.

Dobry rok na rynku sztuki

Na samym początku podkreślić należy, że w globalnym ujęciu inwestowanie w sztukę zyskuje na popularności. Wiąże się to z procesem bogacenia się niektórych grup społecznych w najbardziej rozwiniętych, ale i wciąż rozwijających się krajach.

W samym tylko 2017 roku, zgodnie z danymi udostępnionymi w raporcie firmy ArtPrice, sprzedano na aukcjach przeszło 500 tys. dzieł sztuki, za zawrotną sumę prawie 15 miliardów dolarów (dokładnie 14,9). Było to o prawie 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Rekord padł w przypadku sprzedaży obrazu Leonarda Da Vinci - „Zbawcę świata” sprzedano na aukcji za… 450 milionów dolarów.

Z rekordem mieliśmy też do czynienia na rynku polskim. 4 366 000 zł zapłacono w grudniu 2017 roku za pracę Stanisława Wyspiańskiego „Macierzyństwo”. To obecnie najdrożej sprzedany na aukcji polski obraz. Pobił rekord z czerwca tego samego roku, kiedy za pracę Jana Matejki „Zabicie Wapowskiego” zapłacono 3,7 mln zł. Oba rekordy padły w domu aukcyjnym Desa Unicum.

Rok 2017 był zresztą dla tego sektora bardzo dobry, żeby nie powiedzieć - znakomity. Na przestrzeni dwunastu miesięcy zorganizowano w Polsce 284 aukcje, które przyniosły przeszło 214 mln złotych obrotu. Liczba wylicytowanych przedmiotów wyniosła 13 479.

Kaplica Sykstyńska - perła renesansu w sasięgu ręki - SPRAWDŹ

Inwestowanie w sztukę

Wszystkie prognozy mówią o dalszym wzroście wartości rynku sztuki w Polsce, który w 2020 roku ma osiągnąć wartość 300 milionów złotych.

W odniesieniu do powyższych danych, niskich stóp procentowych, dobrej koniunktury gospodarczej oraz perspektyw dla samego sektora dzieł sztuki jest on na pewno atrakcyjnym miejscem lokowania i inwestowania kapitału. Zgodnie z płynącymi z raportu ArtPrice danymi, inwestując w sztukę możemy liczyć na stopę zwrotu od 5 do 8 procent w skali roku. Jednak jej ostateczna wartość zależy oczywiście od tego, co i na jaki okres kupujemy. 8-proc. wartość stóp zwrotu notowały jedynie dzieła sztuki kupowane z założeniem dłuższego horyzontu czasowego i przekraczające wartość…. 200 mln dolarów.

Czy zatem inwestowanie w sztukę jest dla wszystkich?

Zdecydowanie nie. Istnieje kilka podstawowych warunków, które muszą zostać spełnione, aby cały proces miał szansę powodzenia.

Pierwszym i najważniejszym jest samo zainteresowanie sztuką. I nie chodzi tu bycie wybitnym ekspertem w dziedzinie renesansowego malarstwa czy współczesnej rzeźby, ale o ogólne na sztukę zorientowanie. Kluczowe jest też podejście - inwestowania w sztukę nie można traktować jedynie jako sposobu na inwestowanie pieniędzy, podobnie jak ma to miejsce przy inwestowaniu w akcje czy waluty. Osoba planująca zakup tego czy innego dzieła musi być na sztukę wrażliwa, musi postrzegać ją jak coś atrakcyjnego również w pozafinansowym aspekcie. Ważny jest tu znacznie szerszy kontekst niż tylko ograniczanie procesu poznawczego do oceny: ładne lub nie.

Kolejnym ważnym czynnikiem jest aktywne uczestniczenie w życiu środowiska. Musimy czytać, poznawać, brać udział w spotkania, aukcjach, stać się częścią tego specyficznego świata. Nie musimy być od razu miliarderem, jak często i niesłusznie stereotypowo postrzegana jest osoba kupująca obrazy czy inne dzieła sztuki. Ważne jest, abyśmy nieco „przesiąknęli” tą jednak wyjątkową atmosferą, która może wzbudzić w nas dodatkowe emocje, prowadząc na przykład do stania się kolekcjonerem.

Wracając jednak do spraw nieco bardziej namacalnych, nawet inwestowanie w sztukę wiąże się z podstawowymi zasadami, które dotyczą wszystkich innych sposobów lokowania kapitału. Nie jest dobrym pomysłem przeznaczania na ten cel wszystkich posiadanych środków. Każda decyzja musi być dokładnie przemyślana i poprzedzona wnikliwą analizą.

Konieczne jest też założenie kilku scenariuszy, jak np. takiego, w którym z przyczyn losowych sprzedać będziemy musieli posiadaną rzecz, zakładając przy tym, że straci ona znacząco na wartości. Dzieło sztuki, podobnie jak każdy inny inwestycyjny walor, wart jest w danej chwili dokładnie tyle, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. Nie mniej, nie więcej.

Photo by Bianca Isofache on Unsplash

Szymon Matuszyński