Druga fala staje się faktem. Czy znów zabraknie złota?

W czwartek Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 8099 nowych przypadkach koronawirusa w Polsce. W ciągu zaledwie trzech tygodni liczba przypadków zwiększyła się ośmiokrotnie. Jak koronawirus i wybory w USA wpłyną na cenę złota i na funkcjonowanie całego rynku złota?

Nie będzie lockdownu. Pomimo kolejnych padających rekordów rząd Polski, ale także rządy innych krajów, wzbraniają się przed zamykaniem gospodarek czy wprowadzaniem obostrzeń, które zatrzymywałyby działalność gospodarczą.

Od soboty 10 października, cała Polska znajduje się w strefie żółtej. Kolejne powiaty wpisywane są na listę stref czerwonych. Newralgicznym elementem całej układanki są szkoły: to właśnie wprowadzenie nauki zdalnej, szczególnie w młodszych klasach, może odcisnąć piętno na funkcjonowaniu gospodarki.

Sytuacja zmienia się dynamicznie, a – według zapewnień rządu – krzywa zachorowań powinna wypłaszczać się mniej więcej ok. 10 dni po wprowadzeniu obostrzeń.

Wybory w USA

Donald Trump przekonuje, że jest już zdrowy i wraca do gry. Do wyborów pozostało nieco więcej niż dwa tygodnie, a według sondaży, przewaga leży po stronie Bidena. Co ciekawe, przewaga ta skurczyła się względem sondaży przeprowadzonych bezpośrednio po debacie w Cleveland, kiedy to strata Trumpa wynosiła 14 punktów procentowych. Ostatnie sondaże przeprowadzone na zlecenie Wall Street Journal i NBC News mówią, że na Joe Bidena zagłosuje 53 proc. Amerykanów, zaś na Donalda Trumpa 42 proc.

Wraca także temat rosyjskiej ingerencji w amerykańskie wybory. USCYBERCOM (amerykańskie siły wojny cybernetycznej) wraz z koncernami z branży cyberbezpieczeństwa, rozpoczęły ofensywę przeciwko botnetowi Trickbot, który zajmuje się wykradaniem danych osobowych, a za którym – zdaniem ekspertów – stoją „hakerzy z jednego ze wschodnioeuropejskich krajów”. Trickbot po raz pierwszy wykryty został w 2016 roku i od tego czasu kampanie z jego udziałem były zgłaszane do firm dostarczających oprogramowanie antywirusowe.

Wpływ wyborów na metale szlachetne

Cena złota skorelowana jest z dolarem amerykańskim. Z kolei dolar jest wrażliwy jest na wydarzenia tej wagi, co wybory prezydenckie. W obliczu czynników, które obecnie najsilniej oddziałują na rynki i gospodarki, czyli pandemii COVID-19 oraz niskich stóp procentowych, w każdym z branych pod uwagę scenariuszy popyt na złoto będzie wzrastał. Na największe zainteresowanie złotem możemy liczyć w sytuacji, gdy wybory wygra Joe Biden, a w senacie większość stanowić będą demokraci.

Jednak najbardziej cena złota wzrosłaby w sytuacji, gdyby – zgodnie z tym, co zapowiada – Donald Trump zakwestionował uczciwość wyborów i nie zaakceptował zwycięstwa Bidena. Taki scenariusz przedłużyłby proces zatwierdzenia nowego prezydenta przynajmniej do 2021 roku, przekładając się na gwałtowny wzrost niepewności i rosnący popyt na złoto.

Obecnie cena złota oscyluje w okolicach poziomu 1 900 dolarów za uncję. Pomijając okres od połowy lipca do połowy września, znajduje się ona w dalszym ciągu w górnych rejestrach. Przypomnijmy, że rok 2020 cena złota rozpoczęła na poziomie ok. 1 530 USD. W naszej rodzimej walucie, po sierpniowym szczycie na poziomie ok. 7 660 PLN, cena złota waha się w przedziałach 7 200-7 400 PLN.

Jeżeli chodzi o srebro, jego cena wyrażona w dolarze waha się w okolicach 24 dolarów, zaś w polskim złotym jest to 90-95 PLN.

Czy znów zabraknie złota?

Podczas pierwszej fali pandemii na wiosnę, mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której rynek złota uległ częściowemu zakorkowaniu. Spowodowane to było przestojami na każdym etapie: wydobycia i produkcji, a także dystrybucji i logistyki. W pewnym okresie metale dostępne były wyłącznie w dostawie terminowej, a popyt na nie był ogromny z uwagi na rosnący niepokój.

Jest wielce prawdopodobne, że końcówka roku przyniesie podobne przestoje, choć najpewniej na mniejszą skalę. Rządy nie są skłonne do zamykania gospodarek czy wprowadzania obostrzeń, które z kolei prowadziłyby do zamierania działalności gospodarczej. Niemniej jednak, jeżeli ktoś zamierzał jeszcze uzupełnić swój portfel metali przed kolejną, potencjalną falą wzrostów, powinien uwzględnić tę okoliczność w swoich planach.

Michał Tekliński