Dedolaryzacja – czy dni dolara są policzone?

Od początku października rząd Rosji zajmuje się projektem „dedolaryzacji” rosyjskiej gospodarki. Polegać ma on z grubsza na faworyzowaniu innych, niż dolar walut np. poprzez preferencje podatkowe dla eksporterów. Na temat samego planu nie wiadomo zbyt wiele szczegółów. Jak donosi PAP, media w Moskwie pisały, że nie zostanie on ogłoszony publicznie.

Odejście od dolara nie jest nowym pomysłem. Wiodącą rolę amerykańskiej waluty w rozliczeniach międzynarodowych, szczególnie w handlu ropą, podważyli Chińczycy w 2009 roku. Zapewne był to idealny okres na zgłaszanie tego typu postulatów, ponieważ USD Dollar Index wykazywał daleko idącą słabość, zaś chiński juan zarówno w czasie kryzysu, jak i kilka lat po nim, umocnił się znacząco.

Petrodolary

Podkreślić należy także fakt, że dolar jako waluta, w której rozliczany jest handel ropą, ustanowiony został w 1974 roku po kryzysie naftowym z 1973 roku, kiedy to cena baryłki ropy wzrosła czterokrotnie. USA nakłoniło Arabię Saudyjską, by ropa była sprzedawana i kwotowana wyłącznie w dolarach, co miało zabezpieczyć interesy Stanów Zjednoczonych. W zamian USA zagwarantowało Arabii Saudyjskiej oraz innym krajom naftowym wsparcie militarne i ochronę. To właśnie z tego powodu Amerykanie zainterweniowali w Iraku po tym, jak Saddam Husajn najechał na Kuwejt. I za tego samego powodu utrzymują przyjazne stosunki z sunnicką Arabią Saudyjską, zaś oskarżają o wspieranie terroryzmu Iran, który jest szyicki (w rzeczywistości to Arabia Saudyjska ma więcej wspólnego ze światowym terroryzmem – zarówno Al Kaida jak i IS to organizacje sunnickie, a więc wrogie Iranowi).

Obecnie jednak Stany Zjednoczone przestały być największym klientem Arabii Saudyjskiej. 2/3 światowego eksportu ropy konsumują kraje Azji i Pacyfiku (w tym dużą część właśnie Chiny). Dolar stanowi zatem dodatkowy koszt w transakcjach, które tak naprawdę mogłyby być rozliczane poza dolarem. Jest jeszcze jeden problem, który nasilił się szczególnie w ostatnich latach – międzynarodowe transakcje dolarowe odbywają się za pośrednictwem amerykańskiego systemu SWIFT.

"Kto handluje z nimi, nie handluje z nami"

Tymi słowami Donald Trump podsumował sankcje narzucone na Turcję w tym roku. I nie są to czcze pogróżki. USA jest w stanie wywrzeć presję na cały świat i przyznawać kary za łamanie sankcji. W 2014 bank BNP Paribas został ukarany grzywną w wysokości 8,9 mld USD za prowadzenie interesów z Iranem oraz Sudanem, na które w owym czasie nałożone były sankcje. Wszystko było udokumentowanie w systemie międzybankowym SWIFT.

Lista krajów, na które USA nałożyło sankcje jest stosunkowo długa: Białoruś, Republika Środkowoafrykańska, Kuba, Demokratyczna Republika Congo, Iran, Irak, Liban, Libia, Korea Północna, Somalia, Sudan, Syria, Rosja, Wenezuela, Jemen czy Zimbabwe.

Już w sierpniu tego roku pojawiły się pierwsze informacje o tym, że Niemcy chcą stworzyć z Rosją alternatywny do SWIFT system informacji międzybankowej, by móc prowadzić handel bez narażania się na ryzyko kar finansowych ze strony USA. Chodzi również o handel z Turcją, Iranem oraz Chinami. Szef niemieckiego MSZ Heiko Mass poinformował, że rozpoczęły się już prace nad „modernizacją kanałów płatniczych i systemów, które będą niezależne od działań partnerów amerykańskich”. Podkreślał przy tym, że sankcje USA „są nagłe i nieuzgodnione”.

Rodzi się zatem pytanie, jaką walutą miałyby posługiwać się te kraje, po porzuceniu dolara, aby dokonywać pomiędzy sobą transakcji? Mógłby to być oczywiście juan czy euro, ale zawsze byłoby to sprzeczne z czyimiś interesami. Można by ustalić, że wspólną walutą będą SDRy (to swego czasu proponowały nawet Chiny), ale w koszyku SDR dolar zajmuje aż 41,7 proc. i w dalszym ciągu miałby on wpływ na strefę pozadolarową.

Czy rozwiązaniem mogłoby być złoto?

Co ma złoto do dolara? Otóż złoto przez wielu nazywane jest „antydolarem”. Między złotem a dolarem występuje korelacja odwrotna, a więc – w większości przypadków – jeżeli dolar się umacnia, złoto tanieje. I vice versa.

Złoto w USD kontra USD_I, źródło: stooq.pl

Stany Zjednoczone mają najwięcej złota – 8133,5 ton, które spoczywają od lat 30-tych w Fort Knox, i nikt specjalnie się nimi nie przejmuje. Według niektórych, tego złota może tam nawet nie być, lub jego część może występować w postaci innej np. certyfikatów na złoto lub innych kwitów.

Z kolei Rosja, Chiny, Turcja czy Kazachstan, mają złota mniej, ale regularnie kupują je. Tendencja ta wyraźniej nasiliła się po 2008 roku, czyli wtedy, gdy Chińczycy oznajmili, że może jednak za ropę lepiej płacić czymś innym, niż dolarami.

Rezerwy złota Rosji, Chin, Turcji i Kazachstanu, źródło: World Gold Council

Co ciekawe, w ostatnim czasie złoto kupił także Narodowy Bank Polski oraz Narodowy Bank Węgier – w obu przypadkach kraje europejskie. W obu przypadkach przyczyny zakupów nie były zbyt szeroko komentowane przez prezesów obu banków. U nas powiedziano, że cena złota jest atrakcyjna, zaś Węgrzy stwierdzili, że "dziesięciokrotne zwiększenie rezerw to będzie takie piękne nawiązanie do ich średniowiecznej tradycji, kiedy to Węgry były największy producentem złota w ówczesnym świecie".

Wiele osób jako rozwiązanie problemu dominacji dolara wskazuje dziś na blockchain, i rzeczywiście wydaje się to być sensownym rozwiązaniem. Jednak blockchain to tylko nośnik, narzędzie, na którym bazowałby system. Tym, co wydaje się być obecnie najbardziej sensownym rozwiązaniem, jest złoto. A więc system płatności oparty o technologię blockchain, w którym walutą byłoby złoto.

Plusów takiego rozwiązania jest multum:

  • złoto nie jest walutą żadnego rządu,
  • jego podaż jest ograniczona wydobyciem, a więc nie da się nią manipulować w taki sposób, w jaki manipuluje się podażą pieniądza,
  • złoto jest „antydolarem”, a więc gdy supremacja dolara zostanie przełamana, cena kruszcu pójdzie w górę. W efekcie nikt już nie będzie chciał posługiwać się dolarem.

Czy jest to dobra wizja dla świata?

Wszystkie powyższe czynniki sugerują, że przyszłość należeć będzie do Azji, dla której Europa będzie regionem peryferyjnym i odbiorcą dóbr. A więc rola naszego kontynentu nie zmieni się aż tak bardzo. Zmieni się natomiast rola Chin oraz Stanów Zjednoczonych. W najczarniejszym scenariuszu to USA będą zapleczem taniej siły roboczej dla chińskich koncernów.

Na przestrzeni dziejów wielokrotnie powstawały i upadały mocarstwa. Rola supermocarstwa należała już do Portugalii (1498-1580), Hiszpanii (1219-1599), Holandii (1609-1688), Wielkiej Brytanii (1714-1792 i 1815-1945), Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (1943-1991) oraz Stanów Zjednoczonych (od 1944 roku).

Jak widać, świat cały czas się zmienia.

Źródła:
https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/dedolaryzacja-handlu-paliwami-juz-trwa/
https://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/rosja-wladze-nie-upublicznia-planu-dedolaryzacji-gospodarki,2589276,4199
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Rosja-poradzimy-sobie-bez-SWIFT-7572339.html
https://www.rp.pl/Banki/308309950-Niemcy-z-Rosja-chca-alternatywy-SWIFT.html
https://www.wnp.pl/rynki-zagraniczne/sankcje-usa-na-iran-koniec-przygody-z-85-milionowym-rynkiem,328746_1_0_0.html
https://www.wprost.pl/mistrzostwa-swiata-w-siatkowce-2018/454143/francuski-bank-zlamal-sankcje-zaplaci-usa-89-mld-dolarow.html
http://davidstockmanscontracorner.com/the-folly-of-economic-sanctions-petrodollar-monopoly-now-under-assault/
https://schiffgold.com/key-gold-news/eu-announces-new-payment-system-to-circumvent-us-economic-sanctions/
https://schiffgold.com/key-gold-news/german-foreign-minister-pushing-for-de-dollarization-of-world-payment-system/

fot. Tax Credits, flickr.comCC BY 2.0

Bartosz Adamiak