Dlaczego inwestowanie w złoto w Polsce tak bardzo zyskuje na popularności?

Od kilku lat dziennikarze, socjologowie i doradcy finansowi obserwują w Polsce nowy fenomen polegający na rosnącej popularności inwestycji w złoto, jako sposobu na zyski i zabezpieczenie kapitału. Rynek sprzedaży złota rośnie znacznie dynamiczniej niż reszta sektora finansowego. Jak szacuje dział analiz Mennicy Wrocławskiej ilość sprzedanego złota wzrosła w Polsce w 2011 roku dwukrotnie, a bieżący rok ma przynieść kolejny, prawie 100% wzrost.

Tak potężny trend każe zadać sobie pytanie co powoduje tak duże zainteresowanie nietypową przecież inwestycją lokowania swoich środków w złote monety i sztabki? Czy to zwykła moda, która szerzy się nad Wisłą, a przyszła zza Odry, czy być może nowy trend inwestycyjny, za którym stoi brak wiary w polską złotówkę? Odpowiedzi należy szukać w zjawiskach makroekonomicznych, które miały zdecydowany wpływ na wzrost popularności inwestycji alternatywnych. Patrząc na dane sprzedażowe można dojść do wniosku, że Polacy na nowo odkryli królewski metal w 2008 roku, kiedy po upadku banku Lehman Brothers doszła do Polski pierwsza fala kryzysu. Od tego czasu złoto postrzegane jest jako bezpieczna przystań, a stopy zwrotu stale wygrywają z lokatami bankowymi. Tylko w 2011 roku na złocie można było osiągnąć zysk na poziomie ponad 29%.

Złoto jest jednak czymś znacznie więcej niż tylko inwestycją czy lokatą. Złoto to pieniądz, który niepodzielnie rządzi od kilku tysięcy lat ze względu na niespotykaną nigdzie indziej charakterystykę transferu siły nabywczej naszych środków finansowych. Nic tak dobrze nie zachowuje odporności na zawirowania finansowe, przewroty, rewolucje, upadki systemu monetarnego czy wojny. Polacy szczególnie dotkliwie odczuli niestabilność polskiej waluty podczas okresów przemian ustrojowych – pierwsza i druga wojna światowa, a potem okres komunizmu były dla naszych oszczędności zabójcze, chyba że trzymaliśmy je w złocie. Wejście w gospodarkę kapitałową również ukazało słabość złotówki z hiperinflacją lat dziewięćdziesiątych – ponownie jedynym rozsądnym sposobem na przejście suchą stopą przez okres szalejących cen i spadającej wartości oszczędności było akumulowanie złota również poprzez kupowanie słynnych radzieckich obrączek i sygnetów od sąsiadów zza wschodniej granicy.

Jednym z bardzo istotnych czynników w popularyzacji złota w Polsce jest słabość systemu emerytalnego, który jest niewydajny. Obecny kształt przewiduje, że aktywne zawodowo pokolenie utrzymuje starsze pokolenie, które przebywa już na emeryturze. Dziś na jednego emeryta pracuje pięć osób, w 2050 roku będą to już tylko dwie osoby! Przy starzejącej się populacji doprowadzi to do całkowitego rozpadu systemu emerytalnego w ciągu najbliższych 20-30 lat. Osoby, które nie wierzą w system zapewniony przez państwo odkładają samodzielnie na emeryturę. Coraz częściej złoto akumulowane w stałych, miesięcznych zakupach staje się częścią naszego portfela emerytalnego. Inwestycje regularne uśredniają cenę i pozwalają unikać jej dużych wahań.

Pogłębianie się kryzysu strefy Euro otwiera oczy euro-optymistom. Idylliczna wizja wspólnego kontynentu, który posługuje się jedną walutą w oderwaniu od lokalnych uwarunkowań ekonomicznych okazuje się błędnym założeniem. Próby oddłużenia państw południa kończą się dodrukiem pieniędzy przez Europejski Bank Centralny, co z kolei wpływa na coraz wyższe ceny surowców, w tym złota.

Analizując możliwości bezpiecznego lokowania środków w tak trudnym otoczeniu ekonomicznym dochodzimy do wniosku, jak niewiele jest ciekawych alternatyw inwestycyjnych. Biorąc pod uwagę długoterminowy charakter inwestycji i najwyższy poziom bezpieczeństwa lokowanych środków złoto jaki się jako jedyna interesująca alternatywa.