James Rickards: Dlaczego złoto?

Amerykański prawnik i komentator rynkowy James Rickards słynie ze swojego „byczego” stosunku do złota. Jedną z powtarzanych przez niego mantr jest ta, o złocie za 10 000 USD. Choć przy obecnej cenie (1 700 USD) wydaje się mało prawdopodobne, byśmy mieli płacić 10 000 USD za uncję, Rickards dostarcza racjonalnych argumentów.

Prognozy dla cen złota:

Krótki rys historyczny

W 1971 r. Richard Nixon zawiesił wymienialność dolara na złoto. Powszechnie uważa się, że zawiesił definitywnie, jednak zdaniem Rickardsa, zawieszenie miało być czasowe. Nixon chciał zorganizować konferencję podobną do tej z 1944 r. z Bretton Woods. Chciał zdewaluować dolara, a następnie wznowić wymienialność na złoto, już w innej cenie.

James Rickards utrzymuje, że dwie osoby, które były z Nixonem w Camp David w 1971 roku, potwierdziły tę wersję. Jedną z nich był prawnik Kenneth Dam. Drugą, ówczesny sekretarz skarbu Paul Volcker (w latach 1975-1979 prezes FED). Obaj potwierdzili, że zawieszenie wymienialności złota miało być czasowe.

W 1971 r. w Waszyngtonie odbyła się konferencja, której wynikiem było podpisanie porozumienia Smithsona. Dolar został zdewaluowany z 35 USD za uncję złota do 38 USD za uncję, a później do 42,22 USD za uncję. Został też zdewaluowany względem walut Niemiec, Japonii, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch.

Nigdy jednak nie nastąpił powrót do standardu złota. Niemcy i Japonia dały się namówić Miltonowi Friedmanowi na płynny kurs walut, a Nixon zaangażował się w kampanię reelekcyjną w 1972 r., po której nastąpiła Afera Watergate, więc stracił koncentrację na złocie. Oficjalna wymienialność złota nie została przywrócona, a w 1974 r. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ogłosił, że złoto nie jest zasobem pieniężnym. Od tego czasu stało się ono przedmiotem nauczenia na uczelniach nie ekonomicznych, ale górniczych – wyłącznie w kontekście surowcowym.

Jednak wydarzyło się jeszcze coś – w 1974 r. prezydent Ford podpisał ustawę uchylającą rozporządzenie wykonawcze Roosevelta nr. 6102 z 1933 roku, które zabraniało obywatelom posiadania złota. Oznaczało to, że po ponad 40 latach, złoto znów było legalne. Choć oficjalny standard złota był martwy, zaczął się nowy, prywatny standard złota.

Trzy hossy

Do tej pory cena złota była ustalana urzędowo – decyzja o tym, ile dolarów będzie można wymienić na uncję złota, podejmowana była odgórnie. W momencie, gdy złoto stało się przedmiotem swobodnego handlu na wolnym rynku, zaczęliśmy stopniowo poznawać jego prawdziwą wartość.

W latach 1971-1980 obserwowaliśmy pierwszą hossę, kiedy to cena złota wzrosła o 2200 proc. W latach 1999-2011 widzieliśmy drugą hossę – wzrost o 760 proc. Obecnie – zdaniem Rickardsa – widzimy trzecią hossę na złocie. Od grudnia 2015 r. cena złota wzrosła o 65 proc. Jest to dobry, mocny wzrost, jednak w odniesieniu do dwóch poprzednich okresów wzrostów, jest on zaledwie symboliczny.

Trzy czynniki dalszych wzrostów

James Rickards podaje trzy potencjalne czynniki, które mogłyby wywindować cenę złota do poziomów, o których mówi od dłuższego czasu.

Utrata zaufania do dolara

Zdecydowanie najważniejszym z nich jest utrata wiary w amerykańską walutę. Obecnie, w ramach walki ze skutkami pandemii koronawirusa, bank centralny podejmuje działania w ramach tzw. niestandardowych instrumentów polityki pieniężnej (dodruk pieniądza), które nie mają absolutnie żadnego precedensu. Luzowanie ilościowe może w teorii przynosić pewne korzyści w okresie recesji, w celu pobudzenia gospodarki. Jednak w momencie, gdy staje się głównym narzędziem do walki z recesją i jest zdecydowanie nadużywane, przynosi więcej szkody niż pożytku. Jedną z konsekwencji takiego obrotu spraw może być chociażby hiperinflacja, a ta – jak pokazuje przypadek Wenezueli – potrafi wywindować ceny złota na poziomy absolutnie niespotykane.

Kontynuacja hossy

Dalsze wzrosty mogą wynikać z kontynuacji hossy. Bazując na dwóch poprzednich hossach jako punktach odniesienia, średnia zysków sprawiłaby, że do 2025 r. cena złota wyniosłaby 14 000 USD.

„Nowa katastrofa”

Jako trzeci czynnik, który mógłby wywindować ceny złota do niebotycznego poziomu, Rickards wskazuje kolejną katastrofę – drugą falę pandemii, załamanie rynku papierowego złota z powodu niemożności wywiązania się ze zobowiązań dostarczenia złota fizycznego czy np. (opinia Rickardsa) zwycięstwo Joe Bidena w wyborach prezydenckich.

Jakkolwiek by było, wiadomo, że złoto nie powiedziało swojego ostatniego słowa. Biorąc pod uwagę skalę dwóch poprzednich okresów wzrostu, obecnie wciąż znajdujemy się na samym początku hossy i rzeczywiście istnieje sporo powodów do tego, by obawiać się o przyszłość.

Nawet jeżeli prawdopodobieństwo wszystkich tych czarnych scenariuszy jest mniejsze niż prawdopodobieństwo pożaru domu (a nie jest), dlaczego z taką łatwością przychodzi nam wykupienie ubezpieczenia domu czy mieszkania, a kwestionujemy zasadność posiadania złota? Odpowiedzi na to pytanie również dostarczył już Rickards – od 1974 r. na uczelniach uczy się, że złoto to kopalina, a nie pieniądz.

Opracowane na podstawie: https://dailyreckoning.com/why-gold/

Bartosz Adamiak