Donald Trump zakażony koronawirusem

W czwartkowym wywiadzie dla Fox News, prezydent Donald Trump poinformował, że wyniki na obecność koronawirusa u jego doradczyni Hope Hicks wyszły pozytywnie. Dzień później świat obiegła informacja, że pozytywnie wyszły również wyniki samego prezydenta oraz jego małżonki.

Jak poinformował lekarz prezydenta, Donald Trump i jego żona czują się dobrze. Planują pozostać w Białym Domu w trakcie swojego powrotu do zdrowia, zaś prezydent będzie w dalszym ciągu pełnił swoje obowiązki, choć tradycyjne spotkania zastąpione zostaną videokonferencjami.

Zmiany nastąpić będą musiały w harmonogramie spotkań z wyborcami (np. najbliższe, z wyborcami na Florydzie), co jest o tyle kluczowe, że do wyborów prezydenckich w USA pozostał zaledwie miesiąc. We wtorek Trump wziął udział w debacie z Joe Bidenem w Cleveland. W podróży uczestniczyła mu Hope Hicks, u której wkrótce później wykryto koronawirusa.

Tymczasem kampania prezydencka zaostrza się. Podczas debaty rozmawiano o kwestiach rasowych, COVID-19, gospodarce, ochronie zdrowia, sądzie najwyższym USA, a także o transparentności wyborów. Sama debata przeszła do historii jako jedna z najbardziej „brudnych”, a obaj kandydaci nie szczędzili sobie kąśliwości i docinek – Trump powiedział Bidenowi, że zarobił w ciągu 47 minut więcej, niż jego oponent w ciągu 47 lat, zaś Biden nazwał prezydenta „kłamcą” i „klaunem”.

Obecnie sondaże wskazują na niewielką przewagę Bidena, jednak do samych wyborów jeszcze wiele może się wydarzyć.

Kolejne rekordy zakażeń w Polsce

W piątek liczba nowych przypadków zakażeń koronawirusem w Polsce przekroczyła po raz pierwszy barierę 2 tysięcy i wyniosła 2292. Gwałtowny przyrost nowych zakażeń nastąpił w ciągu zaledwie tygodnia – liczba 1000 zakażeń przekroczona została w poprzedni piątek. W większości województw odnotowano wzrost współczynnika R, który informuje o tym, ile osób zostaje średnio zakażonych przez jednego zakażonego.

Newralgiczną kwestią w najbliższych tygodniach będą szkoły. Obecnie decyzja o zamknięciu szkoły leży w gestii dyrektorów. Liczba szkół i przedszkoli, które pracują zdalnie lub w modelu hybrydowym, rośnie od początku września. Nawet jeżeli rząd nie zamierza wprowadzić kolejnego lockdownu, przejście szkół na nauczanie zdalne unieruchomi w domach wielu rodziców, co przy dużej skali może łączyć się z pewnymi ograniczeniami w funkcjonowaniu gospodarki.

Metale szlachetne

Pomimo korekty i trendu bocznego, który obserwujemy od drugiego tygodnia sierpnia, metale kończą kwartał na sporym plusie. Złoto w ciągu ostatnich trzech miesięcy zyskało ponad 7 proc., srebro ponad 32 proc. I choć nastroje wokół metali w ostatnich tygodniach nieco przygasły, jest wielce prawdopodobne, że wybory oraz końcówka roku, przyniosą tradycyjne ożywienie.

Siłą, która dawała napęd metalom w ostatnich miesiącach była pandemia COVID-19 oraz sposób, w jaki banki centralne zwalczały skutki gospodarcze tej pandemii – polityka monetarna oparta o dodruk pieniądza i niskie (często realnie ujemne) stopy procentowe.

Powyższe problemy nie zdezakutalizowały się. W dalszym ciągu mamy do czynienia z ryzykiem pandemicznym, zaś kurs banków centralnych w wielu przypadkach jest znany na najbliższe 2-3 lata. FED zadeklarował, że stopy procentowe pozostaną na obecnym poziomie co najmniej do końca 2023 roku, nawet jeśli inflacja przekroczy 2 proc., co oznacza, że posiadacze majątku w dolarach, będą musieli szukać bezpiecznych przystani dla swojego kapitału.

Wydaje się, że słabość złota w ostatnich tygodniach wynikała w dużej mierze z wielu oczekiwań związanych ze szczepionkami na koronawirusa oraz lekami na COVID-19. Tematy te były szeroko komentowane przez media z racji tego, że sam koronawirus zszedł na nieco dalszy plan. Obecnie, wraz z pogorszaniem się sytuacji pandemicznej, media ponownie skupiać się będą na podsycaniu lęków związanych z pandemią, co znajdzie odzwierciedlenie w kursach giełdowych i cenach surowców.

Złoto będzie też zyskiwało na sytuacji wokół amerykańskich wyborów. Ktokolwiek by nie wygrał, mniej więcej połowa obywateli amerykańskich popadnie w rozpacz i zacznie obawiać się o swoją przyszłość.

Wszystkie te przesłanki zdają się przemawiać na korzyść opinii, którą w ostatnim czasie wygłosił Samuel Burman z firmy badawczej Capital Economics w wypowiedzi dla Kitco News, jakoby złoto na koniec roku miało powrócić do poziomu 2 000 USD.

Fot. Gage Skidmore, flickr.com, CC BY-SA 2.0

Michał Tekliński