Druga fala, czy złote tsunami? Jaka przyszłość czeka złoto?

Eksperci, działającej w Lichtensteinie firmy doradztwa finansowego Intermentum, wykreślili cztery scenariusze dla zmian cen złota. Tylko w jednym z nich zakładają utrzymanie obecnych poziomów cen królewskiego kruszcu.

Bessa czy status quo?

Potencjalnie najgorszym scenariuszem dla złota miałby być dość szeroko zakrojony powrót światowej gospodarki na tory wzrostu. Główną lokomotywą globalnej ekonomii miałyby być USA, które wyznaczyłyby kierunek z 3 procentowym wzrostem gospodarczym, poprzedzonym przeprowadzeniem trudnych reform. W takim scenariuszu ceny złota spadłyby poniżej 1000 dolarów i okresowo sięgnęły nawet 700 USD. W raporcie Intermentum nie znajdujemy jednak jednoznacznej odpowiedzi jak kształtowałby się w takim wariancie rynek wydobywczy i podaż złota. Przewidywane ceny oznaczają bowiem zejście poniżej kosztów wydobycia.

Drugi scenariusz zakłada de facto utrzymanie status quo, choć podane w raporcie „widełki” cen złota to 1000 do 1400 dolarów za uncję. Tu również głównym czynnikiem decydującym jest gospodarka USA utrzymująca wzrost i inflację na poziomie 1-3 proc.

Druga fala czy tsunami?

To jednak scenariusze, zdaniem ekspertów z Lichtesteinu najmniej prawdopodobne. Ich zdaniem znacznie większe szanse są na zupełnie inny scenariusz, a mianowicie pojawienie się drugiej (w ostatnich latach) fali wzrostów cen złota. Taki scenariusz zakłada przede wszystkim wzrost inflacji i zmiany polityki amerykańskiego FED, a w konsekwencji wielkiego programu infrastrukturalnego, zapowiadanego przez Donalda Trumpa. Eksperci podają jednak dość znaczne widełki cenowe od 1400 do nawet 2300 dolarów za uncję.

W raporcie pojawia się także czwarty scenariusz, zakładający wielki powrót światowego kryzysu. Być może nawet w postaci znacznie silniejszej niż w roku 2008. Do recesji w USA doszłyby takie okoliczności, jak nadmierny poziom globalnego zadłużenia, złamanie amerykańskiej waluty czy pojawienie się niespodziewanych, negatywnych wydarzeń w globalnej gospodarce (tzw. czarnych łabędzi). Taki scenariusz dla złota oznaczałby już nie drugą falę a prawdziwe tsunami. Analitycy z Intermentum ocenili, że może to oznaczać kształtowanie się cen w przedziale między 1800 a 5000 dolarów za uncję.

Jak podkreślają autorzy raportu: „Utrzymywanie części aktywów w złocie może złagodzić skutki przeceny pozostałych grup aktywów, która często jest następstwem takich zdarzeń”.

Tagizłoto