Złoto drogą ucieczki dla inwestujących w bitcoina

Bitcoin nie przestaje zaskakiwać. Jego wykres na przestrzeni ostatnich ośmiu lat wygląda zupełnie NIEPRAWDOPODOBNIE. I właściwie wydarzyć się mogą tylko dwie rzeczy: albo jego kurs zostanie gwałtownie załamany albo nie. W chwili obecnej obserwujemy rekordową korektę lub...   Właśnie – czy mamy do czynienia z końcem bańki?

„Eksperci” od bitcoina przekonują – on będzie rósł wiecznie, więc wskakujcie do tego rozpędzonego pociągu i nie żałujcie grosza, bo zwróci się wam z nawiązką. To oczywiście bardzo niebezpieczna sytuacja, bo co, jeśli okaże się, że nie mają racji i BTC pęknie, a potem ustanowi swój kurs na wysokości np. 1 000 USD? Ktoś, kto kupi go dziś za 17 271 USD będzie – delikatnie mówiąc – mocno w plecy.

BTCUSD

 

Należy także podkreślić, że najchętniej do wiecznego wzrostu zachęcają „eksperci” będący właścicielami giełd, kantorów oraz innych interesów, które opierają się na sprzedaży BTC. Czyli zwyczajni naganiacze zarabiający krocie na prowizjach. Oni w momencie załamania nie stracą nic, prócz źródełka. Po prostu pójdą z zarobionym kapitałem gdzieś indziej.

Nie trzymaj wszystkich jaj w jednym koszyku!

W obliczu tak gigantycznych wzrostów istnieje spora pokusa, by w BTC ulokować wszystkie swoje oszczędności. Ale to oczywisty błąd. Nie należy tak robić w wypadku ŻADNEGO aktywa, a już na pewno nie takiego, które zachowuje się tak skrajnie niestandardowo.

Zysk zawsze wiąże się z ryzykiem. Im większy zysk, tym ryzyko większe. Podążając tą logiką, i dopuszczając do siebie choć cień możliwości, że bitcoin jednak nie zrewolucjonizuje światowej ekonomii, należy się spodziewać, że jednak krach może nastąpić. Tak zresztą mówią prawdziwi bitcoinowi eksperci – inwestorzy. Wielu z nich już od pewnego czasu alarmuje: http://bitcoin.pl/wiadomosci/biznes/1492-kurs-bitcoina-przekroczyl-11-000-inwestorze-badz-czujny

Ale nawet zakładając, że do kogoś nie docierają żadne głosy rozsądku, i że w dalszym ciągu chce pompować wszystko w kryptowalutę, to proponuję podejść do tego tak: jeżeli faktycznie będzie rosła, nic nie stracisz, jeśli przesuniesz chociaż 10% swoich zysków gdzieś indziej. Jeśli jednak bitcoina trafi szlag, masz szansę ocalić 10% swoich pieniędzy.

Dlaczego akurat złoto?

Za złotem przemawia w tej sytuacji całkiem sporo, a konkretnie to, co łączy złoto z bitcoinem – oba w pewien sposób sprzeciwiają się systemowi monetarnemu opartemu o banki centralne i pieniądz fiat. Jest to więc możliwie najbardziej naturalny wybór dla tych, którzy w bitcoina poszli z pobudek ideologicznych – a zatem wielu inwestorów z początkowej fazy bitcoinmanii, w których rękach znajduje się teraz znacząca część wszystkich coinów.

Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której twardogłowi zwolennicy zdecentralizowanego bitcoina z „wbudowanym mechanizmem deflacyjnym” przesuwają nagle swój kapitał w stronę giełdy, obligacji czy chociażby lokat bankowych. Złoto będzie naturalną drogą ucieczki również dla inwestorów z późniejszych fal.

Obecnie cena złota jest bardzo atrakcyjna – daleka od maksimów z 2011 roku. Kiedy tylko zacznie się ruch kapitału, jego cena także powinna drgnąć.

xauusd

I wreszcie „last but not least” – zważywszy na obecną sytuację na rynkach finansowych, można by zaryzykować hipotezę, że oczekujemy na coś więcej, niż tylko pęknięcie bańki bitcoinowej. Najważniejsze indeksy na amerykańskiej giełdzie są na znacznie wyższych poziomach, niż w przededniu ostatnich kryzysów. Pęknięcie bańki na bitcoinie i przesunięcie tej całej masy kapitału np. w stronę złota, może stanowić impuls do wzrostu cen złota i uruchomienia kolejnych przepływów kapitału np. z mocno napompowanych już giełd w stronę bezpiecznych metali. To oczywiście daleko idące wnioski, mocno uzależnione od tego, co będzie się działo na samym bitcoinie. Ale scenariusza takiego nie da się wykluczyć.

Złoto a giełda

Złoto w PLN i w USD oraz indeksy S&P500, Nasdaq i Dow Jones Industrial Average

 

Złoto - poradnik dla każdego - SPRAWDŹ

enEnglish (angielski)

Bartosz Adamiak