Analiza rynku złota: EBC zaskoczy inwestorów?

Po dwóch tygodniach wzrostów, posiadacze złota tym razem zamykają minione pięć dni handlu poniżej kreski. Metal potaniał w tym czasie o około 2,5 procent i obecnie za uncję trzeba płacić 1315 dolarów. Była to największa, tygodniowa strata od niemal dwóch miesięcy. Na wartości traciły też pozostałe metale szlachetne, ale nie tylko. O 1,7 procent w dół poleciał grupujący ceny 24 surowców (w tym złota, ropy i kawy) indeks S&P GSCI.

Głównym „winowajcą” była w ubiegłym tygodniu Rezerwa Federalna, która zgodnie z oczekiwaniami, pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Fed pozostawił też w obecnym kształcie program QE3, w myśl którego bank centralny miesięcznie zalewa amerykańską gospodarkę 85 miliardami dolarów. Skąd więc gorsze nastroje wśród inwestujących w złoto? Rynki oczekiwały, że komunikat po posiedzeniu FOMC będzie jeszcze bardziej gołębi - inwestorzy liczyli, że pierwsze ruchy w sprawie QE3 pojawią się dopiero w marcu lub kwietniu przyszłego roku. Tymczasem Fed właściwie wcale nie zakreślił harmonogramu wychodzenia z luzowania ilościowego.

Teoretycznie może to oznaczać, że taki projekt pojawi się na stole już na najbliższym, grudniowym posiedzeniu. W praktyce jest to jednak zupełnie nierealne. Nie wydaje się, żeby gospodarka USA poczyniła do tego czasu tak znaczące postępy. Pierwszym sprawdzianem będą publikowane w najbliższy piątek dane Departamentu Pracy USA. I już prognozy analityków sugerują, że amerykański rynek na nowo zaczyna kuleć. Bezrobocie z 7,2 ma wzrosnąć do 7,3 procent, a zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym ma wynieść zaledwie 125 tysięcy. Zaledwie, bo we wrześniu było to 148 tysięcy, a tegoroczna średnia wynosi niemal 188 tysięcy.

Tylko nieco mniejsze znaczenie będzie miała publikowana dzień wcześniej zmiana PKB w USA w trzecim kwartale. Ale i w tym przypadku, nie ma co liczyć na rewelację. Ekonomiści szacują, że gospodarka rozwijała się w tempie 1,9 procent, względem 2,5 procent kwartał wcześniej. Realizacja powyższych prognoz będzie wystarczającym argumentem dla gołębi, żeby utrzymać QE3 w obecnym kształcie. Jakby tego było mało, ostatnie posiedzenie FOMC w tym roku będzie też ostatnim pod przewodnictwem Bena Bernanke’go, obecnego szefa Fed. Od nowego roku zastąpi go Demokratka Janet Yellen. Nie wydaje się więc, żeby Bernanke chciał żegnać się z bankiem centralnym, uruchamiając ograniczanie QE3 i nie mogąc go zakończyć.

Uwaga rynków będzie skupiona również na decyzjach Europejskiego Banku Centralnego. Rada Prezesów w czwartek zadecyduje o wysokości stóp procentowych w strefie euro i wiele wskazuje, że tym razem może dojść do cięcia rekordowo niskiego już kosztu pieniądza z 0,5 do 0,25 procent. Pretekstem uzasadniającym taką decyzję mogą być ubiegłotygodniowe dane na temat bardzo niskiej inflacji HICP oraz najwyższym w historii bezrobociu. To, że rynek prognozuje jakiekolwiek działanie stymulujące EBC, widać było po notowaniach euro w stosunku do dolara. Waluta wspólnoty, mimo wspomnianych decyzji Fed, od czwartku (publikacja Eurostatu) spadła o niemal 2 procent.

Jeśli EBC faktycznie zdecyduje się na obniżenie stóp procentowych, będzie to sytuacja w strefie euro bez precedensu. Chodzi tu o depozytową, która obecnie wynosi równe 0 procent i jej cięcie oznaczałoby zejście poniżej kreski. Innymi słowy, banki komercyjne musiałyby dopłacać bankowi centralnemu za trzymanie w nim środków. Co prawda Rada, zmieniając główną stopę procentową, wcale nie musi obniżać depozytowej, jednak na ten wariant zdecydowała się przy ostatnim cięciu w maju, co może wywierać presję tym razem na adekwatną zmianę.

Zamów szablę z darmową przesyłką i darmowym zwrotem

Jak decyzja EBC – a co za nią idzie, dalsze osłabienie euro, wpłyną na notowania złota? Choć nie jest to reguła, to wzrost wartości dolara w ostatnich miesiącach nie szedł w parze ze wzrostem wartości drogocennego kruszcu. Można jednak oczekiwać, że rytm notowań złota w najbliższych dniach będzie wyznaczany przez walutę wspólnoty. Inaczej można tę sytuację interpretować w horyzoncie długoterminowym. Ostatnie, kiepskie dane o inflacji i bezrobociu w strefie euro, a co za nimi idzie, dalsze luzowanie polityki monetarnej, to pretekst do kupowania złota w charakterze bezpiecznej przystani.

Wojciech Kaźmierczak