Emerytura: ostatnia krew

W sieci krąży taki żart, że kręcą szóstą część Rambo, w której osiemdziesięcioletni już komandos zostaje zrzucony w Polsce i ma jedynie 600 złotych, za które musi przeżyć miesiąc. To jest bardzo zabawny żart. Przynajmniej do momentu, w którym uzmysłowimy sobie, że przedstawia on optymistyczną wersję naszej przyszłości.

Jeżeli jeszcze ktokolwiek ma złudzenia, że pewnego dnia, mając 70 lat obudzi się w Prowansji, wyjdzie z campera i zacznie zajadać się croissantami zapijanymi filiżanką espresso, to powinien ostro zrewidować swój pogląd na życie. Przynajmniej jeśli nie należy do grupy osób, które już odkładają pieniądze.

Nasz system emerytalny to relikt dawnych epok, w których ludzie żyli krócej i rozmnażali się na potęgę. Biznes się spinał, dziś zaś przypomina on chwiejną, karkołomną konstrukcję, która w każdej chwili grozi zawaleniem. Kiedy coś takiego stoi w mieście, zwykle dla bezpieczeństwa się to rozbiera. Ale nikt się nie kwapi do rozbiórki systemu emerytalnego, bo wiązałoby się to z odebraniem emerytom środków do życia. Więc najpewniej rozbiórka będzie rozciągnięta w czasie i będzie robione wszystko, aby była jak najmniej bolesna tzn. składki będą podnoszone, podwyżki emerytur będą minimalne, a wiek emerytalny będzie przesuwany w nieskończoność.

Mimo wszystko, jeżeli masz dziś te 25-35 lat, to w momencie przejścia na emeryturę obecnego systemu już prawdopodobnie nie będzie lub będzie on jedynie dogorywającym mutantem, noszącym znamiona licznych eksperymentów i nieudanych trepanacji. Jakie opcje będą przed Tobą? Będę brutalny: opieka dzieci lub piractwo rzeczne (ARRRR!). A ponieważ dzietność jest w Polsce malejąca, radziłbym już rozejrzeć się za jakąś łajbą.

Nie istnieje prosty sposób rozwiązania problemu emerytur. Musimy płacić składki, aby nasi seniorzy dostawali swoje świadczenia, ale jednocześnie musimy także samodzielnie zadbać o swoją przyszłość, bo na nas już nikt nie będzie łożył (wskaźnik dzietności dla Polski wynosi 1,33 i stale maleje). Przy czym bardzo trudno jest cokolwiek odłożyć, gdy dostaje się płacę minimalną i wynajmuje kawalerkę. Z drugiej strony ludziom zamożnym też czasem ciężko coś odłożyć, bo poziom życia, do którego przywykli, jest dużo droższy.

Oszczędzanie jest trudne i nieprzyjemne. Trzeba poświęcić sporo czasu np. żeby przeanalizować swoje wydatki w skali miesiąca, kwartału czy roku i znaleźć jakiekolwiek pole do poczynienia mniejszych czy większych oszczędności. Warto też edukować się finansowo. Wiedza to wyśmienita inwestycja. Warto zawrzeć ze sobą pakt: jeśli nie jesteś w stanie odłożyć w danym miesiącu nawet złamanego grosza, zainwestuj określoną ilość czasu w zdobywanie wiedzy finansowej. Mogą to być książki, gry ekonomiczne czy blogi finansowe, których obecnie jest w internecie coraz więcej i prezentują coraz wyższy poziom. I rzeczy chyba najważniejsza: nie spychaj problemu przyszłości w niepamięć. To nie pomoże. Przyszłość i tak nadejdzie.

fot. DVIDSHUB, Flickr.comCC BY 2.0

Bartosz Adamiak