Ewolucja Chin na rynku złota

Współczesne podejście banków centralnych do złota ma z grubsza trojaki charakter. Część państw, głównie zachodnich, dokonuje repatriacji złota. Wymienić tu należy Niemcy, Holandię czy też Austrię. Kraje te, choć oficjalnie nie kupują złota, ściągają te, które do tej pory było zdeponowane w Londynie lub Nowym Jorku do siebie. Innymi słowy, zwiększają swoje zasoby złota, które będą bezpośrednio dostępne na miejscu w kraju. Drugą grupę stanowią państwa, które albo nie liczą się szczególnie na rynku złota albo nie chcą się na nim liczyć. Wymienić tu należy choćby Polskę, która nie tylko nie kupuje i nie sprzedaje, ale nawet nie trzyma – ani nie wykazuje takowej woli – swoich złotych rezerw.

Do trzeciej grupy zaliczyć należy kraje – głównie wschodnie – których działania na płaszczyźnie transakcji związanych ze złotem są najbardziej wymowne oraz znaczące. Wymienić tu należy rzecz jasna Chiny, Rosję, Kazachstan oraz w ostatnich kilkunastu miesiącach Turcję. Wśród nich największą uwagę zwraca pierwszy z nich, który oficjalnie i nieoficjalnie zwiększa swoje złote zasoby w stopniu absolutnie wymownym. Nie zawsze tak było. Inklinacja wobec złota i bieżąca tendencja zrodziła się jednak dopiero kilka lat temu.

Chińskie Państwo stało się największym kupującym dopiero kilkanaście lat temu. Konsekwentnie od 2001 roku bank centralny Chin zwiększa złote rezerwy i nic nie wskazuje na to, aby tendencja ta miała ulec zmianie.

Źródło: https://www.gold.org/data/gold-reserves

Państwo Środka stało się też największym producentem złota na świecie dopiero w 2007 roku. Chiny w pierwszej dekadzie XXI wieku nie tylko zdetronizowały hegemona w wydobyciu kruszcu – RPA – lecz co więcej, wyprzedzili pod tym względem także USA oraz Australię.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/File:Top_5_Gold_Producers.png

Według danych, w Chinach istnieje 10 tysięcy kopalni, a według nieoficjalnych oszacowań nawet 60 tysięcy! Rzecz jasna nie wszystkie są duże i nowoczesne. Część z nich to nic innego jak wydobycia z aluwialnych zasobów, gdzie liczba górników zamyka się w liczbie kilkudziesięciu. Nie zmienia to faktu, że wydobycie zasobów kruszcu w Chinach jest bardzo zastanawiające, bynajmniej ze względu na pytanie: skoro istnieje tam tak wiele złota, to dlaczego dopiero teraz wydobycie jest tak znaczące? Odpowiedź rzecz jasna tkwi w historii.

Chiny choć wciąż są krajem komunistycznym, są innym krajem komunistycznym niż 20 lat temu. Naturalną skłonnością komunizmu jest niechęć wobec złota, a ściślej rzecz ujmując niechęć wobec złota w posiadaniu obywateli. To nic nowego. Chiny przeszły jednak niesamowitą ewolucję, która sprawiła, że kraj nie tylko nie posiada typowej gospodarki socjalistycznej, lecz raczej bardziej wolnorynkową, ale co więcej – w przeciwieństwie do historycznych działań krajów komunistycznych – przygotowuje się do wzmocnienia swojej waluty, właśnie poprzez zbudowanie złotych rezerw. Pod tym względem przypominają Szwajcarię sprzed kilku dekad, Stany Zjednoczone sprzed 100 lat i Wielką Brytanię sprzed półtora wieku. Do czasu „odmiany” złoty metal był w Chinach symbolem prywatnego bogactwa, które zagrażało „wspólnym wartościom”. Rosnący eksport, dający gospodarczy rozwój, a co za tym idzie strumień tracącego na sile dolara, musiał być jakoś zabezpieczony. Stąd decyzja o wykorzystaniu złota.

Chiny nie zawsze były jednak komunistyczne. Komunizm stłumił jedynie coś do czego człowiek jako homo œcononimus od zawsze naturalnie dążył. Złoto w tym kraju wydobywano od grubo ponad 3300 lat. Zanim współczesna cywilizacja poznała cyjanowanie, chlorowanie, wodę królewską i elektrolizę Chińczycy do rafinacji złota używali… kaczek! Zanim dotarły do nich nowoczesne metody geologicznej weryfikacji zasobów gleby, określali zawartość w niej złota na podstawie… porastających ją roślin! Współczesna nauka dopiero potwierdza słuszność tych „intuicyjnych” i „nienaukowych” metod. No i rzecz jasna, było ich więcej.

Z początkiem pierwszego tysiąclecia naszej ery cesarz Chin dysponował już 200 tonami złota. To potężne ilości jak na ówczesne czasy. W XIII wieku, kiedy część obszaru Chin została opanowana przez Mongolię branża górnicza miała doznać odrodzenia. Mongolscy władcy nie tylko karali tych, którzy prowadzili proceder okradania kopalni (od drobnych złodziei po własnych generałów), lecz co więcej zwiększali zatrudnienie wśród zwykłych obywateli w górnictwie złota.

Jedna z najbardziej znanych chińskich kopalni – Linglong – przeszła w XVII wieku pod zarządzanie eunucha Wei Zhongxian, uchodzącego za jedną z największych szarych eminencji w historii Chin. Po objęciu jej w 1621 roku eunuch zwiększył roczną produkcję o 40 000 uncji. Czy to dużo? W przeliczeniu na tony jest to ok. 1,24. Na ówczesne czasy to ilość bardzo znacząca. Dynastia mandżurska, która objęła rządy po upadku cesarza i znienawidzonego za swe występki przedsiębiorczego eunucha Wei Zhongxiana, celowo zaniedbała wydobycie złota, upatrując się w nim szeroko pojętego zagrożenia. Ci, którzy łamali zakaz wydobycia narażali się na karę śmierci. Każdy kij ma dwa końce. W konsekwencji nowych obostrzeń i zakazów, skarb państwa siłą rzeczy na tym cierpiał.

Śmiałkowie w łamaniu prawa akurat niekoniecznie. Kruszec wydobywano nielegalnie. Były to ponoć znaczące ilości, lecz z uwagi na zakazy, rynki odbiorców znajdowały się poza granicami kraju. Siłą rzeczy kwitł przemyt złota.

XIX wiek to czas przełomu. Gnębione kataklizmami, wojnami, buntami i zagraniczną inwazją handlową i militarną Chiny były zmuszone do rozpoczęcia reform, podczas gdy do tego czasu, na własną niekorzyść stosowały izolacjonistyczną politykę. Było to równoznaczne z regresem gospodarczym i technologicznym. Osłabiony kraj był zmuszony, aby w latach 40. XIX wieku oddać obcym państwom pozostałości swojego złota. Sytuacja z każdym rokiem stawała się coraz bardziej krytyczna. Z uwagi na to owdowiała cesarzowa anulowała długotrwający zakaz wydobycia złota. Choć negatywne wpływ państw obcych trwały dalej, do 1888 roku Chiny wydobywały 700 tysięcy uncji (prawie 22 tony) złota rocznie, stając się tym samym piątym największym producentem na świecie.

Na początku II wojny światowej teren kopalni Linglong została przejęta przez Japonię. W charakterystyczny dla okupantów tamtego czasu sposób, cywile byli brutalnie usuwani i bestialsko mordowani, zaś teren kopalni zabezpieczono w nad wyraz przemyślany sposób. W ciągu niespełna 7 lat Japończycy wydobyli z kopalni 290 tysięcy uncji złota (9 ton). Po odzyskaniu kopalni tuż po wojnie wydawało się, że skarb państwa znów zacznie generować dochód płynący z eksploatacji złotych zasobów. Niestety był to początek fali komunistycznej ideologii, która szczerze dewaluowała złoto, zaś chętnych na nie srogo karała.

W latach 70. złoto przestało być alergenem w umysłach komunistycznych planistów. Zbiegło się to w czasie światowym kryzysem inflacyjnym lub jak kto woli z okresem ostrej dewaluacji dolara, wywołanej dodrukiem amerykańskiej waluty na cele prowadzenia wojen w Wietnamie oraz realizacji celów amerykańskiego socjalizmu. Przywódca Mao zmarł jednak w 1976 i dopiero wówczas złoto wróciło do łask, dzięki reformom wprowadzonym przez Deng Xiaopinga.

Z końcem dekady powstała specjalna jednostka do badania i lokalizowania złóż złota. Był to moment przełomowy, od którego chińskie górnictwo złota otworzyło w swojej historii całkowicie nowy rozdział. Odrodzeniu uległa państwowa geologia oraz kadra z nią związana. Zaczęła ona się bowiem otwierać na wiedzą zachodnią oraz jej współczesne metody wydobycia. Profity stał się udziałem krajowej bankowości, a także skarbu państwa, których wolumen transakcji finansowych stał się większy za sprawą obrotu złota. Z czasem okazało się, że rezerwy kruszcu w Chinach są nad wyraz potężne, zaś ich wydobycie stało się całkowicie zgodne ze współczesną polityką.

W latach 80. XX wieku prawo zaczęło być bardziej liberalne i zniosło swoją kontrolę nad mniejszymi kopalniami. Wywołało to swoistego rodzaju gorączkę złota, a w konsekwencji wzrost krajowej podaży złota. Szacuje się, że kopalnie takie jak Linglong należą do rzadkich jeśli chodzi o zasoby. Zdecydowana większość kruszcu miała pochodzić z kilkunastu tysięcy małych kopalni. Miało to miejsce jeszcze całkiem niedawno. Z czasem mikrogórnictwo, które generowało wiele niebezpieczeństw (szkodliwe metody rafinacji, korupcja w wydawaniu licencji górniczych, wypadki przy pracy) zostało przejęte przez duże i profesjonalne spółki. Mimo zakazów, nie udało się w pełni skutecznie wyeliminować nielegalnego górnictwa.
Chiny w 1997 roku stały się piątym producentem złota na świecie, a w wieku XXI już pierwszym. W 2017 roku Chiny zostawiły daleko w tyle Australię i Rosję (które wydobyły odpowiednio 300 i 255 ton) produkując 440 ton złota.

Według WGC zasoby chińskiego kruszcu są na wyczerpaniu. Trend w nabywaniu i wydobyciu wcale nie maleje. W tym wszystkim najbardziej intrygującą kwestią jest powód, dla którego Chiny kumulują kruszec w tak znaczącym stopniu. Zdaniem Jima Rickardsa nie jest to spowodowane chęcią wprowadzenia standardu złota, lecz ochrony przed konsekwencjami spadku wartości dolara, w którego ogromnej ilości Chiny są w posiadaniu.

Photo by 郑 无忌 on Unsplash

Inwestycje od A do Z - POBIERZ PDF

Łukasz Chojnacki